Jump to content
Tester

Zachowanie samca(?) P. kauderni

Recommended Posts

Czesc,

Na początku powiem, że mam małe doświadczenie z tymi rybami, a to co wiem, to podstawy z internetu. Miałem je kiedyś, ale zawsze trafiały się same samce i nigdy nie maiłem okazji być swiadkiem tarła tych ryb we własnym akwarium.

Jakiś miesiąc temu zamieszkała u mnie para (znaczy dwie - niekoniecznie samiec i samica) tych ryb. Jedna była sporo większa, druga - zdecydowanie młodsza. Dzisiaj w zasadzie rozmiary się wyrównały i o ile nie są koło siebie to tak na szybko trudno powiedzieć, która jest która.

Ogólnie trafiły mi się bardzo wyploszone sztuki. Przez większość dnia siedzą w skałach i nawet na karmienie nie chcą wypływać. Raczej czekają aż pokarm przypłytnie do nich. 

Ostatnio - 4-5 dni - zauważyłem że ta oryginalnie mniejsza jest jakaś osowiała. Wypływa dużo rzadziej a jej głowa zrobiła się jakby kanciasta i pyzata od dołu i odstają jej pokrywy skrzelowe. 

Mysle sobie "ma jaja w pysku", ale po pierwsze to młody osobnik i nie wiem czy już dojrzały płciowo, a po drugie pysk ma ciągle zamknięty i trudno mi coś przylookać.

Od czasu gdy zwróciłem uwagę na jego (przyjmuję, że to samiec) zachowanie widziałem 2-3 razy jakby miał trudności z przełykaniem, albo sobie coś tam w pysku układał. Wykonywał gesty tak jakby chciał się pozyć czegoś z pyska pod pokrywami skrzelowymi. Trwało to może z 5 sekund, tak więc nie wiele widziałem. Zresztą często chowa się po kątach. 

Raz widziałem jakby "ziewnął" i przez ułamek sekundy widziałem czerwone "coś". Wydaje mi się, że to nie były jaja tylko raczej coś pojedynczego ale większego - pasożytniczy isopod? Jedyne czego jestem pewien to czerwonawy kolor. Oglądałem zdjęcia w necie i na niektórych jaja są czerwone a na innych białawe. 

Obie ryby spędzają większość czasu razem z tym, że "samica" wypływa częściej po jedzenie. 

"samiec" wygląda na zdrowego. Tylko te odstające pokrywy skrzelowe i widoczne jakby "wole" dajace efekt "kwadratowej" głowy. No i ten odruch przełykania...

I teraz pytanie do tych co mają trące się kardynałki...

Na co Wam ten opis wygląda? Nie mierzę w odchów młodych na tym etapie. Bardziej zależy mi na tym, żeby ryba była zdrowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ma jajka to pysk robi się własnie kanciasty. Pokrywy skrzelowe otwarte.

Samiec siedzi raczej w jednym miejscu a samica broni tego miejsca.

Ten odruch przełykania, jest to wentylowanie ikry. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może być młoda para i stawiam na 100% że ma w pysku ikre, tylko jako pierwszy raz nie dotrzyma nawet może za drugim razem tez, u mnie od małego coś koło  1,5 cm do jakieś pól roku może nawet jakieś 8 miesięcy zaczęły tarło i opis dokładnie taki sam, pilnuj i zobaczysz że samiec nie będzie jadł 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prosty test: wrzucamy rozmnożone robactwo jakieś. Samiec z ikrą pokarmu nie pobiera. Post potrwa ok 20-25 dni potem obraca się  za pokarmem szybciej niż wirowka :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

no właśnie rzecz w tym, że cos tam łapie... rzadko i niechętnie, ale pare razy widziałem. 

No ale chyba mnie pocieszyliście...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy mój samiec miał ikre w pysku to była ona biała i miał na tyle otwarty pysk, że byla tą ikre widać. Co do pływania to u mnie pływał po jednej części zbiornika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bartek, jakby miał ikrę to nic by nie łapał. Znalazłem stare zdjęcia mojej parki. Niżej samica, wyżej samiec - kwadratowa szczena jak u boksera. Pamiętam że trzymał się jednej skałki, samica obok niego. Ona łapała żarcie, a on nic. Jakby się okazało że to ikra, to po wypluciu młodych obserwuj samicę. Moja była tak chutliwa, że samiec miał zaledwie dwa, trzy dni na odbudowanie formy, kiedy składała następną ikrę. I tak po czterech cyklach wykończyła chłopa. Teraz bym był mądrzejszy i go odłowił choćby do sumpa i tam go odpasł, żeby nabrał sił.

ptera para.jpg

samiec.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jacku, mój samiec ma na tyle mało ikry w pysku, że może go zamknąć. 

Nie wiem... może młody, niedoświadczony... może to jego pierwszy raz i dopeiro w polowie się zorientował, że trzeba "bez połyku" :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samiec jak ma ikre w pysku to zamiast dwóch białych pasków na "gardle" robią się 4- po tym najłatwiej jest rozpoznać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spoko... juz widziałem ikrę, tak wiec mam pewnosc...

Ciekawe czy zdąże zobaczyć małe :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli po wykluciu będzie je jeszcze trzymał w pysku, to masz szansę. Mój woził młode gratisowo nawet dwie doby po wykluciu. Co do przeżycia po wypluciu, w dojrzałym zbiorniku czemu nie. Ja tam nigdy nie odławiałem narybku, a kilka sztuk pływało po baniaku (fakt miałem wtedy diademe setosum), a jeden nawet odchował się sam w kominie. Nie masz chyba jeszcze zarybionego zbiornika, to może, kto wie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie jeden się wychował w zbiorniku. Od początku miał wolę przetrwania. Samiec trzymał maluchy kilka dni po wykluciu. Często otwierał pysk, nakłaniając ciekawskie rybki do opuszczenia bezpiecznej przystani.  Często wieczorem widziałem jak opuszczają paszczę. Wypuszczanie wszystkich trwało ok 2 dni. Wydaje mi się że samiec starał się żeby w pobliżu nie było żadnych ryb dając im szansę na ukrycie. Mając Diademę widziałem często po kilka rybek pomiędzy kolcami. Przeważnie udawało im się przetrwać około tygodnia. Jak tylko jakiś zbyt się oddalił padał łupem pokolców. Tylko jeden z nich wytrzymał w jeżowcu na tyle długo, że podwoił tam swój rozmiar. Wtedy z Diademy przeskoczył w gęstego hystrixa wielkości  piłki do ręcznej. Tam chował się tak długo aż przestał się w nim mieścić. Dodam że ojciec na tym etapie starał się go usilnie dopaść. Był rybą najbardziej zainteresowaną w jego exterminacji. Następnie wyraźnie mniejszy syn, jak się później okazało, bawił się z ojcem w chowanego. Starał się schodzić z oczu swojego prześladowcy. Przepływał z jednej strony akwarium na drugą chowając się za skałami i koralami. Stary Pterapogon był spokojny tylko jak go nie widział. Młodzik chętnie żerował i szybko podrósł. Będąc już niewiele mniejszym od ojca postanowił przejąć władzę i któregoś dnia zobaczyłem jak przestraszony stary samiec siedzi w koncie akwarium a młody go okłada. W szybkim czasie doprowadził do jego śmierci a potem zajął jego miejsce u boku samicy i od razu zabrali się za produkowanie następnych pokoleń - dzieci i wnuczków jednocześnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa jestem, jakim cudem przy swoich kanibalistycznych zapędach gatunki apogonowatych  potrafią przetrwać.  Akurat nie miałam kauderni, tylko apogony cyanosoma. Samiec się poświęcał, nie jadł, nie pił, papierosa nie zapalił przez 10 dni, żeby donosic maluchy, a kiedy tylko późnym wieczorem je wypuszczał samica byla przy nim i natychmiast zjadala narybek.   Tyle zachodu, samica musi się naprosic, żeby samiec przyjął ikre, a kiedy on już się zgodzi, pływa za nią, to ona ucieka i musi ją gonić i warowac pod brzuchem. Po czym matka zezre swoje dzieci i za 3 dni znów męczy samca aby przyjął kolejna ikre.

A wracając do pterapogonow, to z kilku tematów, które czytałam u kilku osób pojedyncze młode uchowaly sie przypadkiem w kominie czy sumpie. Może warto przed "porodem" zabezpieczyć spływ, żeby młodego uciekiniera nie wessalo i przetrwal w kominie, albo chociaż gesta siatke do sumpa, żeby do pompy się nie dostał.  Albo diademe włożyć i potem spróbować te młode jakoś razem z jezowcem odłowic. Ewentualnie zrobić jezowca z czegoś, może z kulki kleju miliputa, czy innego materiału, nawtykac drewnianych patyczkow do szaszłykow i wykalaczek bardzo gęsto, żeby inna ryba nie dała rady tam wpłynąć. Takiego "jezowca" dać do słoja czy szklanej miski, żeby łatwo było wyjąć całość, a młode przelozyc do kotnika. 

Te tanie kotniki z siateczki się ponoć nie sprawdzają, maluchy utykają w faldach tkaniny. Ale taki z plexy,  z maleńkimi otworami wentylacyjnymi byłby dobry. Masz jeszcze sporo czasu, żeby coś zorganizowac, o ile samiec utrzyma tę pierwszą ikrę.

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Nik@ napisał:

Ciekawa jestem, jakim cudem przy swoich kanibalistycznych zapędach gatunki apogonowatych  potrafią przetrwać.  Akurat nie miałam kauderni, tylko apogony cyanosoma. Samiec się poświęcał, nie jadł, nie pił, papierosa nie zapalił przez 10 dni, żeby donosic maluchy, a kiedy tylko późnym wieczorem je wypuszczał samica byla przy nim i natychmiast zjadala narybek. 

Nika jak Zosia Samosia - sama sobie zadałaś pytanie i sama na nie odpowiedziałaś. Samica była przy nim, a gdzie miała być na przestrzeni 1-2 metrów kwadratowych? Na wolności ryby mają taki cud natury, który nazywa się ocean i tam samiec ma wystarczająco dużo miejsca żeby nawiać samicy lub znaleźć w miarę bezpieczne miejsce na wypuszczeniem młodych. W akwarium, nawet w kilkuset litrach nie ma tej możliwości.

2 godziny temu, Nik@ napisał:

A wracając do pterapogonow, to z kilku tematów, które czytałam u kilku osób pojedyncze młode uchowaly sie przypadkiem w kominie czy sumpie. Może warto przed "porodem" zabezpieczyć spływ, żeby młodego uciekiniera nie wessalo i przetrwal w kominie, albo chociaż gesta siatke do sumpa, żeby do pompy się nie dostał.  Albo diademe włożyć i potem spróbować te młode jakoś razem z jezowcem odłowic. Ewentualnie zrobić jezowca z czegoś, może z kulki kleju miliputa, czy innego materiału, nawtykac drewnianych patyczkow do szaszłykow i wykalaczek bardzo gęsto, żeby inna ryba nie dała rady tam wpłynąć. Takiego "jezowca" dać do słoja czy szklanej miski, żeby łatwo było wyjąć całość, a młode przelozyc do kotnika. 

Te tanie kotniki z siateczki się ponoć nie sprawdzają, maluchy utykają w faldach tkaniny. Ale taki z plexy,  z maleńkimi otworami wentylacyjnymi byłby dobry. Masz jeszcze sporo czasu, żeby coś zorganizowac, o ile samiec utrzyma tę pierwszą ikrę.

Diadema lub podróbka ok, ale wszelkie pudełka, miski i słoiki przy odchowie samoistnym nie zdają egzaminu, bo będą hamowały przypływ wody i drobnicy planktonowej. No chyba że będziemy im tam sypać jakąś wrotkę czy coś w tym stylu. Nie bez kozery u mnie odchował się w kominie, ile tam spływa żarcia to głowa mała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dość, że żarcia do komina sporo spływa, to jeszcze w kominie zwykle jest pełno mysis i widlonogow, więc bufet dla maluchów wypasiony, niczym grill na zlocie akwarystow. 

Oczywiście wiem, że ta łyżka wody w akwarium to nie jest to samo, co ocean, jednak nadal dziwi mnie, dlaczego tak wiele ryb pożera wlasne młode?  Chodzi mi o sam instynkt, który mają przecież w sobie wbudowany, a nie o to, że w oceanie młode mają potencjalnie  większą szansę się gdzieś ukryć przed zarloczną matka. W sumie czy faktycznie tam szanse przezycia sa tak znacznie wieksze? Jak matka nie zezre, to milion innych drapieznikow czycha. Jeszcze bym zrozumiała, gdyby inna samica wyzerala cudze mlode po to, by zwiększyć szansę przeżycia swoich, ale jeść własne dzieci?? Podkreślam, nie chodzi mi o obliczanie ich szans w łyżce czy w oceanie, tylko o sam fakt mordowali własnego potomstwa pomimo, że brzuch obzarty po kolacji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pewno jest to uwarunkowane jakimiś czynnikami, o których czasami do końca nie wiemy, bo takie zachowania można obserwować nie tylko u ryb. Pamiętam że dziadek hodował króliki, to bardzo często samice (zwłaszcza przy pierwszym miocie) też zjadały swoje młode.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I te czynniki mnie właśnie ciekawią.  Zakladam, ze samica królika nie zjada potomstwa z głodu, bo jest bardzo dobrze karmiona.  Właściciel hodowli chce mieć jak najwięcej młodych, więc dba. Dlaczego ona więc to robi? Koty ani psy raczej swoich młodych nie zjadają, nawet kiedy same gloduja. Pytanie, dlaczego królik i ryby to robią.  U królika mogłabym jeszcze pomyśleć, że zabija swoje najsłabsze potomstwo i pożywia się nim po to, aby być w stanie wykarmic resztę dzieci.  Ryby jednak swojego potomstwa ani piersią nie karmią, ani nie zdobywaja im pokarmu z zewnątrz.  Trudno też powiedzieć, że zjadają najsłabsze osobniki dla zachowania najsilniejszych genów, bo zjadają losowo wszystko, co samiec wypuści.  

Przepraszam za spam, po prostu ciekawi mnie ten temat i trochę odplynelam, nie obrażenia za usunięcie posta ;)

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może to kwestię wynikające stricte z ograniczeń przestrzeni i likwidowania konkurencji pokarmowej? Albo ogółem konkurencji i nawet w oceanie by zjadły gdyby młode nie uciekły... A tam mają gdzie. 

Temat w istocie ciekawy, ale raczej nie ma jednoznacznej odpowiedzi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.