Jump to content
brawos

Czy to może być ospa albo inne groźne świństwo?

Recommended Posts

Od jakichś 2 miesięcy na babeczce czyszczącej pojawia się coś co widać na zdjęciu poniżej. Pewnie jest to pasożyt, bo regularnie pojawia się na kilka dni, później znika całkowicie i tak wkoło. Teraz to już chyba 5 nawrót. Wygląda to więc na kolejne cykle życia pasożyta. Dwa dni temu odłowiłem ją i zastosowałem kąpiel w RO przez 5 minut. Niestety nic nie pomogło. Dalej się to trzyma. Ryba nie wykazuje żadnych oznak chorobowych, jest aktywna, je pokarm i zachowuje się normalnie. Mimo, że czyści inne ryby to póki co nie przechodzi to na nie, w tym na dużo bardziej wrażliwe czyli strigosusa czy żółtka. Niestety w ostatnich dniach zauważyłem jeszcze jedną niepokojącą rzecz - jeden z anthiasów oraz ślizg maiacanthus co jakiś czas ocierają się o skałę (niestety w okolicach skrzeli). Poza tym nie wykazują innych oznak chorobowych. Czy to wszystko może zwiastować nadciągający kataklizm w postaci ospy albo innej groźnej choroby? Czy te kropki na babeczce nie są zbyt duże jak na ospę albo oodinozę? Nigdy wcześniej nie miałem problemu z żadnymi chorobami ryb dlatego nie interesowałem się w ogóle tematem i jestem w tym temacie prawie zielony. Będę wdzięczny za jakieś rady bardziej doświadczonych i obeznanych z tematem. Jeśli miałaby to być ospa to kaplica bo oczywiście mogę kupić małą kostkę na kwarantannę, ale w przypadku 17 ryb nic mi to nie da. Co to może być i co robić?

IMG_20191201_085323.jpg

Edited by brawos (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trudno powiedzieć, co to jest. Może być, że to kulorzesek, ale nie jest to oodinoza. Oodinium wygląda inaczej, nazwany jest chorobą welwetowa, bo ryba zaatakowana wygląda, jak obsypana bardzo drobnym pyłem. Poza tym oodinoza zabija chore zwierzę w kilka dni i jest wściekle zakaźna. 

Kupiłam kiedyś dwie babeczki czyszczące, elacatinus oceanops, obydwie zachorowały z podobnymi do Twojej ryby objawami. Odlowilam je na kwarantannę, próbowałam leczyć najpierw herbtana, potem środkami na ospe dla ryb slodkowodnych. Walka trwała prawie miesiąc, ostatecznie obydwie rybki tej samej nocy padły. Myślę, że było coś nie tak z wodą w zbiorniku kwarantannowym, bo jeszcze dzień wcześniej jadly. Bardzo trudno jest utrzymać parametry w takim zbiorniku, nie mozna tam mieć ani piachu, ani skały. Starałam się codziennie wybierać niezjedzony pokarm, robić częste podmiany, dozowac bakterie... Coś się jednak w końcu nie udało :(

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź. Czytałem Twój temat dot. walki z ospą z wykorzystaniem UV-ki i sporej gimnastyki z jej stosowaniem. Czy od tamtej pory masz względny spokój z tematem, czy ciągle musisz co jakiś czas ponawiać tą zabawę? Mam świadomość, że tego bez kwarantanny wszystkich ryb już się całkowicie nie zwalczy. Dodatkowo na r2r piszą, że by mieć 100% pewności, to główny zbiornik powinien "odpocząć" od ryb aż przez 76 dni (praktycznie nie wykonalne, chyba, że plaga sama wykosi wcześniej wszystkie ryby). Czy warto w moim przypadku spróbować jako półśrodka UV-ki, a jeśli tak to jakiej mocy i ile godzin na dobę? Rozumiem, że najważniejsze by świecić po zgaszeniu światła, kiedy to świństwo najchętniej podróżuje? W herbtany, poly lab medici i inne ziółka średnio wierzę. Podaję rybom czosnek i vitaminy z AF. Zastanawiam się też czy filtr clarisea przez który przechodzi 100% wody (działa od kilku tygodni) jest w stanie wyłapywać trochę te larwy (teoretycznie zatrzymuje wszystko chyba do 5 mikronów).

Edited by brawos (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.