Postanowiłem założyć swój wątek w formie mini dziennika, ponieważ w innych podobnych tematach niewiele się dzieje, pozatym "każdy baniak jest inny"
Sprawa dino po prostu spędza mi sen z oczu, nowe kwarium po przeniesieniu baniaka miało być ozdobą mieszkania a nie źródłem frustracji. A tak właśnie jest bo walkę z tym paskudztwem skutecznie przegrywam.
więc jest tak:
posiadany system: SETUP wszystko tak jak w stopce.
Całość życia przeniesiona została z mojego pierwszego zbiornika. Start nowego zrobiony na nowej solance: Sól Kent.
Do zbiornika trafił nowy piach: Samoa Pink.
i skała z poprzedniego zbiornika.
Dojrzewanie przebiegało nadzwyczaj łagodnie.
Pierwsze koralowce i ryby trafiły do zbiornika po ok miesiącu+ czasu. Parametry były wtedy na poziomie książkowym.
Do baniaczka trafiły 4 ryby:
2x pteropogon
2x Amphirion Percula
1x mandaryn
oprócz tego:
2x lysmata amboinensis
1 x pustelnik czerwononogi
1 x rozgwiazda piakowa
kilkanaście Strombusów
kilka korali miękkich oraz przeniesiona z poprzedniego baniaka obsada LPS-wa
Czyściutkim i pięknym akwarium nacieszyłem się raptem ze 4 tygodnie - no i pojawiło się leciutkie dino.
W myśl zasady samo przyjdze samo pójdzie:
postanowiłem odczekać, karmienie ograniczone do połowy i dosłownie rybom pod pysk żeby wyjadały na bieżąco (pół małej kostki rano i tak samo wieczorem)
Czekanie nie odniosło skutku: w międzyczasie pojawiło się też trochę cyjano ale bez większej ekspansji i praktycznie ustąpiło. Natomiast dino po prostu się rozszalało opanowując cały baniak zaczłęło dusić korale.
co zostało zrobione do tej pory:
1.) Upewniłem się że mam do czynienia z dino. Kieszonkowy mikroskop z pow. x100 - wystarczył - widać że gluty tworzą małe ruchliwe brązowe kuleczki - czyli DINO;
2. Wspomniane ograniczenie karmienia - od ponad miesiąca.
3. Wiedząc że skończy się na chemii oddałem wszystkie (niestety już niedożywione LPS-y na przechowanie) Nie zdążyłem tylko z moją piękną Euphylią Ancora - została oblepiona i w ciągu kilku dni z 6 główek został sam szkielet - pewnie miała tu też znaczenie kwastia ostrej diety.
4. Użyłem ULTRA ALGEA X - w tą sobotę minie 21 dziń stosowania. Stosuję idealne dawki polecane pzez producenta. Chemię dodaję po zgaszeniu świateł.
5. Podczas użycia chemii ograniczyłem mocno świecenie: 8h niebieskie, 6h białe+ niebieskie.
6. Nie dozuję żadnych pierwiastków śladowych.
7. Wezwałem serwis. Dołożyliśmy drugie tyle skały w celu podniesienia naturalnej zdolności filtracji biologicznej.
8. Zdecydowanie poprawiłem cyrkulację, eliminując martwe strefy. Na ten moment cyrkulacja ok 35x
9. Co dwa dni czysczę kubek odpieniacza.
Holerstwo nie znika. Wręcz wykazuje tendencję że to wszystko mu nie przeszkadza. Powoli zaczęło "siadać" na koralach miękkich np. Clavulariach nie pozwalając im się otwierać.
9. Postanowiłem zacząć odssysać. Odsysam cienkim wężykiem ok. 5 l. wody co dwa dni od ok 10 dni. Przez pierwsze dwa odsysania woda z syfem szła do kibla i została zastępowana przechodzoną wodą z SPS-owego w pełni dojrzałego zbiornika od Kumpla. Tak aby nie dać temu żreć dozując świeżą solankę. Nic to nie dawało.
Teraz odsysam, filtruję powolutku wszystko przez grube złoże waty i z powrotem do zbiornika.
10. Co kilka dni dozuję też małe ilości bakterii : Mikrobe Lift.
11. Oczywiście w czasie kuracji pozbyełm się też wszystkich asorberów: węgla i chemi pure.
Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak że:
Po dokładnym odsysaniu na wieczór akwarium jest czyściutkie, dopiero po zapaleniu głownych świateł w zastraszającym tempie tworzą się gluty i osady trzymające bąble.
parametry:
temp: 25,5 Dens: 1023, PH: 8,2, KH: 8, Ca: 450, Mg: 1420, NO2: 0, NO3: 0,02, PO4: 0
Proszę o pomoc doświadczone osoby. Wiem, że czasem nadgorliwośsć jest gorsza od faszyzmu i pchanie przez cały czas łap do akwarium nie jest dobrym pomysłem, ale widzę że samo nie ustąpi. Kurację Algea X kończę w sobotę i nie wiem co dalej...
Doradźcie Please.
Postępy lub porażki będę uzupełniał na bieżąco.
DSCN0787.JPG (883.48 KB)
Ilość pobrań: 244

Logowanie »
Rejestracja
Pomoc












