Jump to content
Nik@

[756] All inclusive

Recommended Posts

Wygląda na to, że Twoja sól wciągnęła trochę wilgoci. Widać jest bardziej higroskopijna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwie małe podmianki na soli tropicala już za mną. Nic nie wybuchło:)

Jeszcze jest trochę cyjano, ale póki co gadam z nim po dobroci. Było kilka ognisk na skalach, przedmuchalam, na skałach już praktycznie nie ma, ale na piachu jest trochę tego, co spadło i się nieco rozroslo.  Wyciągam yo palcami od czasu do czasu lub przekopuję piach. Mam chemiclean, ale na razie nie widzę powodu go użyć, bo jest tego niewiele i korali nie dusi.

Nadal jest zalozona przegroda. Boję się ją zdjąć, żeby naso znów nie ucierpiał od kolca nigro, a już wyzdrowial całkiem, przytył i wcina z ręki :D poczekam jeszcze dwa tygodnie, az nigro zapomni, ze kiedys tam byl jego teren, dołożę jeszcze jakas polke zeby ciut zmienic wystroj. Ryby póki co dobrze znoszą te mniejsza przestrzeń. Widzą się przez te przegrodę. Nigrofuscus oka już nie maluje, ale jakoś mu nie ufam, że w bezpośrednim kontakcie znów mu nie odbije i nie potnie naso . Od początku był bojowo nastawiony, ledwo go wpuściłam,  a zaczął sobie resztę pokolcow większych od niego ustawiać.  Jak to acanthurus... 

A poniżej focia mojego listka. Przefajna ryba! Je z ręki, delikatnie, nie gryzie w palce i uwielbia kontakt wzrokowy. Wdzięczy sie do czlowieka i aparatu. Choc to krewny brzydala, to z opisów w internecie i z własnych obserwacji wyglada na to, ze jest mięsozerna. Nie interesuje się koralami ani rurowkami.  Mam nadzieję, że małża też nie zje. 

Oto on: 

5b9FuRV.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twarzowy gościu:thumbsup: Jak on mięsożerca, to tego małża słabo widzę, chyba że mu się całkowicie instynkty przytępią, bo czemu nie jak pańcia z ręki go karmi.:baby

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak tam "czarne mordki  " ? 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Ironista napisał:

Twarzowy gościu:thumbsup: Jak on mięsożerca, to tego małża słabo widzę, chyba że mu się całkowicie instynkty przytępią, bo czemu nie jak pańcia z ręki go karmi.:baby

Teraz jest ogrodzony od małża, bo wspoltowarzyszy naso w niedoli, ale póki pływał po całym akwarium nie wydawał się małżonkiem zainteresowany.  Mieszka po tej samej stronie, co rurowka i nawet do niej nie podchodzi. A reki zjada cokolwiek podam, płatki, masstick. Gościu jest super! On i tetrosomus gibbosus to póki co najbardziej kontaktowe ryby, wiecznie przy szybie. Nawet, jak są nażarte to ciągle chcą się pogapic. Na drugim miejscu naso i borsuk. 

Większość rybek zjada z reki, ale ich zainteresowanie ogranicza się do tego, czy będzie żarcie czy nie.  

Hepatus potrafi skubac gołe palce, no średnio odróżnia, czy jest w nich papu czy nie. Jak nie ma papu UO idzie do swoich zajęć, a listek i lord Vader zostają przy szybie i sobie ze mną rozmawiają:)

21 minut temu, AnT napisał:

Jak tam "czarne mordki  " ? 

 

Czarnulki wszystkie grzecznie wystawiają mordki chwilę po tym, jak poczują papu :) są piękne i tłuste  :wub:  

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przedwczoraj mi się ukwiał podzielil, heteractis magnifica. Jest u mnie ze 3 lata, rzadko mu się zdarza podział i akurat przedwczoraj  był ten dzień.   Nie załapałam "kopii"  od razu, a teraz się przyssal do skaly i będzie trudno go złapać. Samiczka blazenka doglada obydwu :)

Cyjano zeszło ze skał, ale to, co zdmuchnelam poszło na piach i teraz piach ciągle w placki. Mam chemiclean, ale użyje go dopiero w ostateczności. Nadal próbuje po dobroci.

Rybki mają się dobrze, naso wreszcie już nie ma śladu po kolcu nigro, ledwie cień zostal na tym gorszym boku, ale nadal boję się zdjąć przegrodę, żeby znów nie oberwal. Jakiś czas temu odkryłam, że  Naso vlamingii  nie ma kolca. Co to za pokolec bez kolca?? Myślałam, że może ten mój sie trafil niepełnosprawny, ale przejrzałam fotki w necie i u innych też nie widac.  Naso ma do dyspozycji tylko 1/3 akwarium,  wspoldzieli teren z wargaczem. Do niedawna jeszcze z "liściem" ale "liść" przy okazji czyszczenia szyby jakos sie przedostal na druga strone. Naso ma mniejsze terytorium, niż nigrofuscus, no i nie ma kolców do obrony, dlatego ciągle jest ta przegroda, bo nie wiem, co robić. Czekać, aż przerosnie nigro?

Naso jest przefajny, je z ręki, uwielbia kontakt z człowiekiem, może kiedyś nawet da się pogłaskać?

Większość ryb u mnie z reki pobiera pokarm: wargacze, pokolce (oprócz zoltka, mam go prawie 3 lata i ciągle się mnie boi), listek no i malenki gibbosus. Jedynie babki i midas są za bardzo nieśmiałe, te nigdy do ręki nie podpływaja. Ale maluszek gibbosus chęcią kontaktu i odwaga nawet vlamingii przebija. Najmniejsza rybka w akwarium, a najbardziej odważna i chetna do kontaktu z opiekunem. Mogę grzebać gdzie cjce ręką, mogę nawet grabie włożyć, a on i tak nie ucieknie. Zawsze pierwszy mnie rano wita i ostatni żegna, nawet, jeśli już tylko nocne światło się świeci i inne ryby się zadekuja w swoich kryjowkach.  Drugi jest "liść", a trzeci naso. 

A kto jest u was największą przylepą?

 

 

 

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.05.2019 o 22:11, Nik@ napisał:

Przedwczoraj mi się ukwiał podzielil, heteractis magnifica. Jest u mnie ze 3 lata, rzadko mu się zdarza podział i akurat przedwczoraj  był ten dzień.   Nie załapałam "kopii"  od razu, a teraz się przyssal do skaly i będzie trudno go złapać. Samiczka blazenka doglada obydwu

A co tu taka cisza? ;) jak zbiornik? poszedł w odstawkę kosztem słodkiego?

Wiem jak u mnie było kiedy pojawił się morski zbiornik i krewetki słodkowodne już tak nie rajcowały heh 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obydwa zbiorniki są i obydwa kocham. Trochę licho idą, w słodkim z nowymi rybami przyniosłam plesniawke i poszły prawie wszystkie nowe plus połowa moich pięknych, zdrowych neonów. W morskim też dramaty. Niedawno pożegnałam mojego ukochanego liścia. Osłabl nagle, jednego dnia było ok, jadł, a kolejnego znalazłam go przyklejonego do grzebienia. Próbowałam ratować, przenioslam do wiadra z napowietrzaczem, robiłam kąpiel w lekach, lapalam w dłoń i podawałam pokarm bezpośrednio pod pyszczek. 3 dni walczył ale się poddał. Reszta ryb ok. Naso po kilku miesiącach życia za przegrodą urósł na tyle, że zrownal się że swoim agresorem i zaryzykowalam wyjąć siatkę. Były jeszcze jakieś pletwoczyny, bo naso nikomu nie pozwalał się zbliżyć do swojej części akwarium, ale ktoś go kolcem przekonał, że to wspólny dom. Jeszcze czasem dory go przegania albo nigrofuscus, ale bezkrwawo. On rośnie szybciej, z czasem urosna mu kolce i wtedy juz nikt go nie ruszy. Przy okazji odkryłam, dlaczego marnialy mi acany. Przez tych kilka miesięcy za siatka odzyly pięknie, po zdjęciu przegrody znów wyglądały na umierające. Zaczęłam podejrzewać borsuka, który czasem lubi sobie skubnac korala. Wydawało mi się, że zdarza się to przypadkiem, jak próbuje jakiegoś paproszka zaplątanego między polipami zjeść. A dziś go przylapalam, jak z premedytacją urwał i wypluł kawałek acany. Obydwie acany poszły więc do innego zbiornika. Cyjano zeszło po chemiclean i nie wraca. Piramidek i jezowiec czyszcza piach nie gorzej, niż babka. 

Planuję rozbudowę sumpa o zbiornik kwarantannowo-podmianowy. Specjalnie zostawiłam miejsce na odrębny zbiornik i właśnie chcę zamówić. Tylko nie wiem, jakie połączenie z sumpem będzie lepsze, balonik, czy wyciąć dwa otwory i połączyć szkła rurami. Zbiornik podmianowy ma być wyższy z 15 cm od sumpa, aby zapewnił odpowiednio duży litraż na podmiane, czyli minimum 80l. Będą dwa zawory na splywie. Normalnie otwarty będzie zawór do tej dostawki, w której na tylko przeplywajaca woda, a kiedy będzie potrzeba podmiany czy kwarantanny, to otwarty będzie spływ do sumpa. Muszę to w końcu zrobić, bo z kręgosłupem coraz gorzej i noszenie wiader w te i wewte z łazienki już jest za ciężkie. 

Dorobilam się już też wreszcie zbiornika na dolewke zrobionego na wymiar, aby pasował w szafce. Do tej pory jednak o zgrozo popełniam rekoczynem regularne dolewanie Rodi, bo w tym zbiorniku tymczasowo rosną sobie od 2 miesięcy rybie maluszki, potomstwo słodkowodnych. 

Pytanie do Was: jakie rozwiązanie radzicie do połączenia dostawki podmianowej. Rury czy balkonik? 

Wolałabym rury, bo z balkonika będzie większe chlopotanie z racji dużej różnicy poziomów wody w zbiornikach, a w rurce mogę kolankiem zejść poniżej poziomu wody w sumpie. Tylko pytanie ile cm pod krawędzią zbiornika można bezpiecznie wyciąć otwory? Myślę raczej o 2 mniejszych, niż jednym dużym. Ten zbiornik ma być cały czas czynny w obiegu, tak, abym w każdej chwili miała go gotowego do odcięcia w razie potrzeby kwarantanny lub podmiany. Przychodzę z rybą kupiona spontanicznie, albo odlawiam jakiegoś nieszczesnika z głównego, przekrecam zawory i tyle. Nie będzie tam niczego, prócz wody ze spływu, więc nic nie powinno zatkac przepływu. 

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Nik@

Balkonik :P

A na codzień to akwarium "podmiankowe" nie puste a z wodą. 80L więcej w obiegu zawsze się przyda...  Na czas podmiany odcinasz zaworami, wypompujesz wodę, nalewasz ro, solisz i odkręcasz zawory. 

 

Ps:foty!!!!! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak ma być, woda ma tam być cały czas i krążyć. 

Pusty, w sensie nie będzie tam skał ani sprzętów, tylko przeplywajaca woda.

I podmiana tak, jak odpisałeś. Odkrecam zawór do sumpa, zamykam zawór do dostawki, wypompowuje wode wkładam wężyk Rodi, zasalam, mieszam, zmieniam zawory i sru. Podobnie z nagła potrzeba kwarantanny. Mam zbiornik cały czas pełny. Przychodzę z rybą, przekrecam dwa zaworki, podpinam napowietrzacz, wkładam jakieś kolanko czy rurkę, jako kryjówke i kwarantanna gotowa. 

Jak zrobić taki balkonik, żeby woda splywala bez chlapania i rabanu do poziomu w sumpie okolo 20 cm niżej? Może pudełko przelewowe? Chyba jednak wolę rury. 

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie tak liczę, że różnica poziomu wody w sumpie, a poziomu wody w tej podmianko-kwarantannie wyniesie około 25 cm. Za dużo na balonik, bo będę miała raban z wodospadu. Nie pamiętam, jakie mam fi spływu i rewizji, ale chyba 40 i 32 fi, czy dwa otwory na rurki fi 32 wystarcza? "rewizja ledwo ciurka, a czasem zupełnie nie pracuje, zależnie od tego, czy pompa i sitko spływu są czyste. Teraz mam sitko zapchane, bo dawno nie czyszczone i coś tam z rewizji kapie

Share this post


Link to post
Share on other sites

BALKONIK (zwróć uwagę na autokorektę). 
Zbiornik podmiankowy może być na mniejszych rurach, wszak nie będziesz musiała przez niego pompować całej wody ze spływu. Aby nie było chlupania to tak jak w kominie głównym główna rura z zaworem i rewizja. Ewentualnie zastanowił bym się nad łatwiejszym patentem. Otwór w szkle podmiankowym na bocznej ścianie, przelot, kolanko i "pochylnia z rury" aby woda nie chlapała a łagodnie się przelewała do sumpa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nienawidzę tego słownika w telefonie :) ciągle mi płata psikusy, ale z drugiej strony ktoś się posmieje, więc jest też pozytywny efekt "defektu" Pana Słownika. 

Do tego zbiornika będzie lecieć rzeczywiście tylko woda ze spływu, rewizja sobie będzie kapać nadal do sumpa, o ile będzie miała potrzebę kapać. O ile pamiętam spływ jest 40 fi a rewizja 32, więc myślę, że 2 otworki na rury 32 fi to będzie więcej, niż potrzeba, wystarczyłoby 2x25. Ale myślę już tak z ogromnym zapasem, gdyby jakimś cudem wlazla do tych otworów rodzina ślimaków i zmniejszyła przepływ o połowę. 

Po przemysleniu na spokojnie sprawy i odpowiedzi na moje pytanie uważam, że jakiekolwiek balkoniki czy pudełka przelewowe przy takiej różnicy poziomów sensu nie mają. Dwa otwory na pożądanej przeze mnie wysokości zbiornika z rurkami fi 32, zakręconymi w dół, których wylot będzie poniżej poziomu wody w sumpie to będzie więcej, niż faktycznie trzeba. Jedyna niewiadoma, to ile minimum poniżej  górnej krawędzi szkła można bezpiecznie wycinać otwory, aby cała ścianka szkla nie pękła, ale już wysłałam zapytanie do potencjalnego wykonawcy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak ku pamięci wrzucam aktualne zdjęcie

ir5ng79.jpg

Ostatnio nic nie robię przy akwarium, poza przestawianiem i podnoszeniem zrzuconych koralowców. No3 nadal w kosmosie, dodanie kulek maxspecta i cyrkulatora dmuchajacego w siporax nie pomogło. Ale acry rosną, ryby też. Bardzo dawno nie kupowałam nowych rybek, a przy okazji zakupu rawki trafiły się iekne pterapogony. Mam nadzieję, że udała mi się parka. 

Babeczka inżynierka rośnie dalej, ma już że 25 cm, czasem pływa chwilę w toni. Pięknie wybarwil się cirrhilabrus exquisitus, już jest dorosły. Dory i vlamingii czasem się kłócą, są teraz podobne wzrostem, poza tym spokój.

Coś mi ostatnio caulastree marnieją, muszę jakieś testy zrobić. Euphyllie za to ładnie się pompują.

Ukwiał się strasznie rozrósł skubany. Dojadal po rawce odrzucone przez nią stynki i małże, za chwilę będę musiała wszystkie koralowce z tej środkowej konstrukcji ewakuować...tylko gdzie, jak już nie ma miejsca :(

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Muszę i powiedzieć, że zacnie wygląda ten Twój zbiornik. Bez "cukiereczków z Australii", ale naturalnie i schludnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten sarcopython niezły prawdziwek.

Fajne akwa, nieosiągalne dla mnie przez moją pracę to chociaż sobie popaczać mogę :wacko:

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, FajnyRadziu napisał:

Ten sarcopython niezły prawdziwek.

Fajne akwa, nieosiągalne dla mnie przez moją pracę to chociaż sobie popaczać mogę :wacko:

No sarco faktycznie gigant, ale też ostatnio strajkuje. Zwykle był obsypany pięknymi, białymi polipami i sięgał lustra wody. Wydaje mi się, że to może być sprawka borsuka, od jakiegoś czasu mi podskubuje niektóre koralowce i przylapalam go kilka razy, jak obgryzał sarco.

30 minut temu, dadario napisał:

Muszę i powiedzieć, że zacnie wygląda ten Twój zbiornik. Bez "cukiereczków z Australii", ale naturalnie i schludnie...

Na cukierasy nie ma kasy, tym bardziej, że nurkowanie też kosztuje. Poza tym powoli tracę rachubę w tym, ile mam tych zbiorników :D 

Ale mnie nawet xenia cieszy, że rośnie i kłapie. A to, że rybki jedzą z ręki i pływają za mną krok w krok, to już ogromne szczęście. Nie do końca ten zbiornik wygląda tak, jakbym chciała, bo ten ukwiał ma ogromne pole rażenia, a na łuku łączącym dwie konstrukcje miały dumnie rosnąć acropory. Jedynie sinularia jakoś wytrzymuje dotyk ukwiału. Milka już dogorywa, został prawie sam szkielet, ale zostawiłam, żeby acropory osłoniła.

 

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Troszkę dziś pogrzebalam w zbiorniku, kilka walających się po dnie, zabiedzonych szczepek przeniosłam do rawki. 

Staram się nie przyklejać koralowców, żeby była możliwość ich łatwego przenoszenia, ale to też nie jest dobry pomysł. Ryby coraz większe, więc co chwilę kogoś potrącają i ten ktoś ląduje w piachu, albo zostaje oparzony przez przewroconego sąsiada. 

Tak źle i tak niedobrze.

EvW2a1J.jpg

 

faLjOJO.jpg

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samiec pterapogona nadal dzielnie nosi ikrę. Nie spodziewałam się, że wytrzyma więcej, niż kilka dni, bo to ich pierwsza "ciąża", niedługo po zamieszkaniu w u mnie.

Już chyba ze dwa tygodnie nosi, więc ma półmetek za sobą. Chyba czas zacząć myśleć o jakimś sztucznym jezowcu, bo może akurat donosi? 

Nawet, jeśli nie, to i tak jestem przeszczęśliwa, że udało się zakupić parę, a to nie jest łatwe. 

Kiedyś kupiłam jednego pterapogona i był to błąd. Ryba chyba nie czuła się dobrze sama. Próbowałam jej znaleźć partnera, ale nie udało się. Niby da się określić płeć licząc wyrostki pod brzuchem, ale to nie jest takie ewidentne. Te dwie moje jak były najedzone obydwie miały widoczne dwa, jednak u jednej z rybek ten drugi był mniejszy i schowany między płetwami piersiowymi. Widać go było, kiedy rybka poruszyła tymi płetwami. 

Przy pierwszym pterasiu próba liczenia wypustek zakończyła się katastrofa. Nowo wpuszczona rybka pterapogon dostała zaatakowana od razu i przez te rybkę, która już miałam i przez doktorka. Obydwie rzuciły się na nowego, żeby zabić. Próbowałam odlowic, uciekał, udało się dopiero, kiedy stracił siły. Trafił do osobnego zbiornika i kiedy po 2-3 tygodniach całkowicie doszedł do siebie znalazłam mu inny dom. A co z tą moją pierwszą rybka? Chyba to była samiczka, bo raz znalazłam porzucona różowa ikrę. Pewnego dnia po odwrocie z pracy znalazłam ją martwa. Poprzedniego wieczora wydawała się ok, zjadła kolację. Ciałko było nienaruszone, więc nikt jej nie zaatakował. Pożyła u mnie z rok czasu, w zbiorniku nic się nie wydarzyło, co mogloby jej zaszkodzic. Pozostałe rybki były ok i mam je do dziś. Tamta prawdopodobnie nie zniosła tak długiej samotności.

Dlatego wydaje mi się, że nie należy kupować jednej sztuki. Może to był przypadek, może to kwestia tego, że to była prawdopodobnie samiczka. 

Kiedy brałam te nowe pterapogony ze sklepu bardzo długo się zastanawiałam, bo wydawało mi się, że obydwie mają po dwie wypustki. Ze dwa razy wychodziłam na fajkę, dumalam, czy brać, czy nie, bo trzymały się razem, a były to już dość duże osobniki.

Udało się na szczescie, że trafiła się parka :)  jestem przeszczęśliwa.

 

beQn8SH.jpg

lyRbL6o.jpg

A tutaj dendro szamajaca kolację. Teraz mieszka u rawki w 54l, bo tam łatwiej mi ją karmić, ryby nie wyrywają jej pokarmu

DeCP6Sy.jpg

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daj znać czy donosił i jak się sprawdził sztuczny jeżowiec, mój już kilkakrotnie donosił ale bez schronienia maluchy idą na żywy pokarm:/

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie obawiam się, że bez dobrej ochrony dla maluchów żagiewka je natychmiast zabije. Kiedy zaczęłam robić pterapogonom zdjęcia, zagiewka zaraz zaczęła je przeganiać. Od początku kiedy je wpuściłam okazywała im niechęć, najczęściej wtedy, gdy wyciągałam aparat i robiłam imm zdjęcia. Dziwne... Jakby była zazdrosna, że ja im poświęcam uwage. I tak było z prawie  kazdą nowa rybą. 

Zauważyłam, że pteraogony w dzień trzymają się blisko dna, ciągle po lewej stronie  akwarium, ale kiedy raz weszłam po zgaszeniu światła, to pterapogony pływały śmielej po akwarium. Wypływały wysoko pod tafle wody i w środkowej części. Żagiewka ich wtedy nie atakowała, a chyba to głównie nocny łowca. 

Trzeba będzie te zagiewke wziąć pod konkretna obserwacje. Ryba w różnych źródłach opisywana jest jednocześnie, jako drapieżnik i jako gatunek pokojowo nastawiony do innych ryb. Mam ją już że 3 lata i nie mogę jej rozgryc. Niby mało pływa, niby sobie siedzi na koralowcach i obserwuje świat, ale kiedy chcę komus zrobić zdjęcie natychmiast go przegania, albo pcha się w kadr. Uwielbia być obserwowana i fotografowana. Źle znosi nowych mieszkańców. Nie ufam jej. Ma piękne oczy, kokietuje, pozuje do zdjęć, jak rasowa modelka, ale źle znosi konkurencję. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dominika, trzeba po męsku spojrzeć prawdzie w oczy. Jeśli samiec donosi (a to bardzo realne), to szanse przeżycia małych w tym zbiorniku są znikome, jak jeden na milion. Nie tylko żagiewka, ale wszystko co się tam rusza będzie chciało je skonsumować na śniadanie, obiad i kolacje. Sztuczny jeżowiec może tylko minimalnie zwiększyć te szanse, bo to kwestia czasu, jak któryś z mieszkańców załapie, że nie taki on straszny i te kolce coś nie teges są. U mnie się kiedyś w prawdziwej diademie uchowały trzy sztuki przez kilka dni. Po czym tylko jeden ( który wpadł do komina) przeżył i tam sobie rósł dalej, dwa pozostałe zniknęły (pewnie skonsumowane). No i pamiętaj,  żeby sprawdzać jak często samica ma ochotę na  zabawy z samcem. Jak przerwy będą krótkie, to kilka ciąż i...po chłopie.

Edited by Ironista (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Robiłem takie jezowce z rurek i .... raz ze młode wcale nie były na początku jakoś zainteresowane - dopiero po czasie szukały schronienia. Dwa w głównym tanku tak jak pisze Ironista - dla innych ryb nie stanowiło to przeszkodzy. Hexa między rurkami plywała z dużym zainteresowaniem ;) Jak chcesz zostać mamą na dłużej - to licz dni od początku inkubacji i czatuj w nocy z latarką pod koniec inkubacji. U mnie na wszystkie inkubacje samiec wypuszczał młode po zgaszeniu światła. Młode kierują się do snopa światła więc można je odławiać. Ja odławiałem sitem kuchennym bo siata ma tendencje do sklejania się po wyjęciu z wody. Sitko nie więc trudniej uszkodzić maluchy.  Swoje kilka sztuk odchowałem w kotniku powieszonym w głównym tanku. Tu uwaga na te plastikowe z za dużymi przerwami między "szczebelkami" - młode przez nie u mnie przepływały bez problemów.  Powodzenia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja juz mam 13 młodych w osobnym zbiorniku. 4 złapałem w sumie a 10 w filtrze glonowym ;)

Urodziły się w wigilię ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Tester napisał:

Ja juz mam 13 młodych w osobnym zbiorniku. 4 złapałem w sumie a 10 w filtrze glonowym ;)

Urodziły się w wigilię ;)

Super! Czym je karmisz?

Nie wiem, czy chce zostać mamą, mam już słodkowodne maluchy w osobnym zbiorniku i kłopotliwe to trochę. Już ileś miesięcy są i wciąż za małe, by je dać do głównego. Pewnie nie będę czatować w nocy z latarka, chyba, że trafi się w weekend.moglabym ewentualnie spróbować komin zabezpieczyć, żeby mi do sumpa nie wpadly. Mam sitko spływu, mogłabym jakąś drobna siatkę zawinąć wokol i zmniejszyć moc pompy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.