Jump to content

brawos

Klubowicz
  • Content count

    524
  • Joined

  • Last visited

Informacje o profilu

  • Imię
    Jarek
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd:
    Puławy
  • Akwarium
    RS Reefer 350

Recent Profile Visitors

1121 profile views
  1. brawos

    Morskie wynurzenie 2.0 [350]

    Bingo! W nagrodę wygrywa Pan zestaw: ziemniaki z ogórkiem!
  2. brawos

    Morskie wynurzenie 2.0 [350]

    Witam, z akwa wszystko w porządku, natomiast w związku z wyjazdem przez 5 tygodni było ono pod opieką rodziny. Wczoraj pierwszy raz zobaczyłem zbiornik po powrocie. Generalnie wszystko w porządku, parametry bez zmiany, strat również nie ma (poza jednym anthiasem, który gdzieś zaginął w akcji). Wszystkie korale również w miarę w dobrej formie. Problem w tym, że z uwagi na moją nieobecność akwarium zatrzymało się w rozwoju. Przez 1,5 miesiąca nic się nie zmieniło i stoi ono w zasadzie w miejscu, nie doszedł żaden koral, przyrosty też takie sobie, ale korale nie były praktycznie karmione. Teraz będzie czas żeby trochę nadrobić zaległości. Trochę się jedynie zdziwiłem, jak po przerwie zobaczyłem borsuka, który przyrósł dwukrotnie oraz strigosusa, który z malutkiego żółtego młodziana przeobraził się w pięknego mocno granatowego... trunctatusa. W sumie niewielka różnica między strigosusem, a trunctatusem, za to ryba przepiękna (na poniższym zdjęciu obok żółtka, samego nie da się praktycznie z bliska uchwycić bo cały czas w ruchu ta cholera). Z ciekawostek jeszcze: nie mogłem też początkowo znaleźć błaznów i zastanawiałem się gdzie się te tłumoki podziały. Po chwili okazało się, że z tyłu skały złożyły ikrę i teraz jej pilnują. Niech się zatem bawią. Czas ponadrabiać zaległości, pokarmić korale, dodać coś nowego i trochę ten zbiorniczek upiększyć. Jestem natomiast zadowolony z suplementacji bo korale mimo braku karmienia oraz przyrostów całkiem ładnie zachowały kolory. To co stosuję od początku to równy balling od AF włącznie z SBS (od początku odpalenia płynów wszystko schodzi równiutko po tyle samo), do tego strongi w połowie zalecanej dawki, ABEV, jod z tritona, potas wg własnej receptury, lifebiofil, sól FM, bakterie biogro, a w sumpie refugium. Odciągnąłem również przynajmniej połowę podłoża z głównego zbiornika i przerzuciłem je do refugium (w głównym zbiorniku w podłożu zbierało się sporo detrytusu, w refugium przyda się lepiej, tym bardziej, że jest tam sterylnie czysto od momentu uruchomienia filtra clarisea). Azotany i fosforany w normie i bez żadnych wahań dlatego póki co nie stosuję żadnej probiotyki, adsorberów i tym podobnych. Brak plag oraz innych nieproszonych organizmów. Poniżej kilka fotek, próbowałem nagrać film, ale przy hujaweju jakość nagrania tak samo dobra jak nazwa sprzętu. Może na dniach pobawię się ustawieniami i coś jednak uda się nagrać.
  3. brawos

    Co to za makroglon

    Też tak myślałem, ale valonia (utricularis) jest większa, a to jest malutkie. To chyba Cladophora herpestica. Tak, czy inaczej nic dobrego. Poza pokolcami i borsukiem nie rusza tego także mitrax. Może dokupię jescze percnona. Dwa razy zbiornik położyły mi plagi. Raz halimeda obrastająca całą skałę i dusząca korale, drugi raz ślimaki osiadłe w tysiącach sztuk (miejsce w miejsce na skale). Głupio byłoby trzeci raz kasować baniak przez coś takiego. Ja to mam szczęście.
  4. Kilka miesięcy temu przy odpalaniu refugium razem ze spaghetti oraz caulerpą dostałem na małej skałce makroglon, który wg osoby sprzedającej miał być nieinwazyjny i pozostać w refugium. Glon ten stopniowo marniał, w końcu wziąłem go i wyrzuciłem nie widząc większego sensu trzymania go w refugium. Pomimo usunięcia, obecnie widzę go już w wielu miejscach na skale w zbiorniku głównym. Na razie są to malutkie kępki, ale zaczynają się rozrastać. Z odległości przypomina mech. Zaletą jest to, że łatwo się go odczepia w całości od skały. Boję się jednak by nie stał się plagą. Nie widzę też by gustował w nim borsuk, żółtek, czy strigosus. Czy ktoś wie co to może być?
  5. brawos

    Ogrodnicy kontra inżynierowie

    W pełni się zgadzam. Ile osób tyle dróg. Każdy próbuje na swój sposób. Jednemu wyjdzie po kosztach, drugiemu nie. Sprzęt w dzisiejszych czasach ma stanowić ułatwienie i nie ma w tym niczego złego. Z tydzień temu na YT pojawił się n-ty raz nowy filmik ze znanym większosci osób zbiornikiem Davida Saxbyego. Można siedzieć godzinami i oglądać, ale jakoś nie widzę by właściciel mimo ogromnego doświadczenia i wiedzy oświetlał to cudo lampą naftową, a pellety w sumie mieszał łopatą. Najgorsze to uogólnianie. Jak dla mnie teza nie do końca trafiona.
  6. brawos

    Morskie wynurzenie 2.0 [350]

    Na pewno tak jest prościej. Lepiej najpierw zapewnić dopływ nutrientów oraz ustanowić jakąkolwiek równowagę biologiczną niż pakować korale, by po chwili drapać się po głowie i zastanawiać co zrobić by np. nie głodowały (szczególnie przy suchej skale) albo co zrobić by nie wykańczały je pierwsze plagi. Z kwasem bardzo prosta sprawa - polecam bo bardzo ładnie czyści skałę, otwiera pory itd. Trzeba tylko być czujnym i w trakcie wyciągać skałę kilka razy w celu sprawdzenia czy za bardzo się już nie rozpuściła bo postępuje to dosyć szybko. Poniżej mała aktualizacja: właśnie wróciłem z urlopu - przez tydzień nie widziałem zbiornika. Przy wyjeździe miałem podejrzenia, że nad rybami być może zawisło widmo ospy. Zdążyłem jeszcze kupić lampę UV, ale koniec końców nie odpaliłem bo nie miałem pod ręką odpowiedniej pompy. Chyba dobrze bo po powrocie wszystko zdrowe, a ppodejrzenia okazały się nietrafione. Muszę wreszcie dołożyć trochę korali. Poniżej nędznej jakości aktualne foto zbiornika oraz coś co udało mi się upolować podczas urlopu.
  7. Dzięki za odpowiedź. Czytałem Twój temat dot. walki z ospą z wykorzystaniem UV-ki i sporej gimnastyki z jej stosowaniem. Czy od tamtej pory masz względny spokój z tematem, czy ciągle musisz co jakiś czas ponawiać tą zabawę? Mam świadomość, że tego bez kwarantanny wszystkich ryb już się całkowicie nie zwalczy. Dodatkowo na r2r piszą, że by mieć 100% pewności, to główny zbiornik powinien "odpocząć" od ryb aż przez 76 dni (praktycznie nie wykonalne, chyba, że plaga sama wykosi wcześniej wszystkie ryby). Czy warto w moim przypadku spróbować jako półśrodka UV-ki, a jeśli tak to jakiej mocy i ile godzin na dobę? Rozumiem, że najważniejsze by świecić po zgaszeniu światła, kiedy to świństwo najchętniej podróżuje? W herbtany, poly lab medici i inne ziółka średnio wierzę. Podaję rybom czosnek i vitaminy z AF. Zastanawiam się też czy filtr clarisea przez który przechodzi 100% wody (działa od kilku tygodni) jest w stanie wyłapywać trochę te larwy (teoretycznie zatrzymuje wszystko chyba do 5 mikronów).
  8. Od jakichś 2 miesięcy na babeczce czyszczącej pojawia się coś co widać na zdjęciu poniżej. Pewnie jest to pasożyt, bo regularnie pojawia się na kilka dni, później znika całkowicie i tak wkoło. Teraz to już chyba 5 nawrót. Wygląda to więc na kolejne cykle życia pasożyta. Dwa dni temu odłowiłem ją i zastosowałem kąpiel w RO przez 5 minut. Niestety nic nie pomogło. Dalej się to trzyma. Ryba nie wykazuje żadnych oznak chorobowych, jest aktywna, je pokarm i zachowuje się normalnie. Mimo, że czyści inne ryby to póki co nie przechodzi to na nie, w tym na dużo bardziej wrażliwe czyli strigosusa czy żółtka. Niestety w ostatnich dniach zauważyłem jeszcze jedną niepokojącą rzecz - jeden z anthiasów oraz ślizg maiacanthus co jakiś czas ocierają się o skałę (niestety w okolicach skrzeli). Poza tym nie wykazują innych oznak chorobowych. Czy to wszystko może zwiastować nadciągający kataklizm w postaci ospy albo innej groźnej choroby? Czy te kropki na babeczce nie są zbyt duże jak na ospę albo oodinozę? Nigdy wcześniej nie miałem problemu z żadnymi chorobami ryb dlatego nie interesowałem się w ogóle tematem i jestem w tym temacie prawie zielony. Będę wdzięczny za jakieś rady bardziej doświadczonych i obeznanych z tematem. Jeśli miałaby to być ospa to kaplica bo oczywiście mogę kupić małą kostkę na kwarantannę, ale w przypadku 17 ryb nic mi to nie da. Co to może być i co robić?
  9. Ja dmucham dwiema Tunze 6095 i średnio co 1,5-2 tygodnie muszę wyciągać i przelecieć kratki na korpusie szczoteczką do zębów (nie chodzi o glony bo ich nie ma, ale sam detrytus) bo wydajność spada do tego stopnia, że gdy próbuję rozbujać taflę to kompletnie nic z tego nie wychodzi (nawet przy pokrętle siły na 100%). Powyżej 50% na pokrętle siły pompy bardzo słyszalnie już buczą. Lepiej mieć oczywiście Tunze niż Jebao, ale nie przekłada się to aż tak bardzo na jakość pracy. Wydaje mi się nawet, że Jebao o podobnej mocy byłyby zdecydowanie cichsze. Ponadto stan kabli w obydwu wspomnianych powyżej cyrkulatorach Tunze po roku użytkowania na zdjęciach poniżej i musiały być wymieniane na nowe w ramach gwarancji. Z tą jakością więc w dzisiejszych czasach to trochę tak ło… Wracając jeszcze do odpieniacza - jeżeli nie jesteś jeszcze zdecydowany to popatrz sobie na Deleteca 600 (w wersji z pompą sterowalną Jebao - nie warto się uprzedzać bo te wersje pompy są tak samo ciche jak obiegówki w wersji DCP). Przy ustawieniu na 100% mocy odpieniacz niesłyszalny - jedyne co słychać z maksymalnie 50cm to delikatny szum pienienia po zdjęciu pokrywki kubka. Odpieniacz niekapryśny, dodatkowo nie przelewa , a gdyby nawet chciał to ma zabezpieczenie uniemożliwiające to. Całkowicie rozbieralny i prosty w obsłudze jak budowa cepa. Dodatkowo sporo tańszy od Nyosa. Ja mam wersję 1000 i jak włączyłem 3 miesiące temu tak raz ustawiłem i od tamtej pory tylko zdejmuję kubek do mycia. Odpieniacz niesłyszalny (mam ustawiony na 80% jak zaleca instrukcja).
  10. brawos

    Katańska pięćsetka po wrocławsku

    To samo aktualnie obserwuję. Dwa tygodnie po zamontowaniu Clarisea refugium wyraźnie podupada i obumiera. Spaghetti stanęło w miejscu i nie przyrasta, nawet pomimo dozowania żelaza, a caulerpa rozpuszcza się dosłownie z dnia na dzień. Refugium jest tak samo, jak nie bardziej wymagające niż korale w głównym, o mikro to już nawet nie ma co wspominać. Refugium jest dobre na start, jak się system rozkręci to refugium wyciąga wszystko jak odkurzacz i staje się problematyczne. Lepiej walnąć sobie w to miejsce jakieś medium filtracyjne i ewentualnie na dno trochę grysiku dla stworzeń. Nie będą się one zasyfiać bo po filtrze i tak wypływa woda kryształ więc w całym sumpie super czyściutko i bez detrytusu. Uważam, że to idealne miejsce np. na siporax, który w takich warunkach będzie dużo dłużej niezapchany.
  11. Odnośnie odpieniacza: zdecydowanie za duży. Ja w Reeferze 350 kilka miesięcy temu też się nad nim zastanawiałem. Prześledziłem zagraniczne fora i nawet przy tym litrażu sporo amerykańców decydowało się na wersję 120. Proponuję jeszcze raz zastanowić się, czy na pewno musi to być Nyos. Ja byłem na niego napalony ze względu na ciszę, estetykę wykonania i cały ten ogólny performance. Zmieniłem zdanie, gdy bardziej zagłębiłem się w temat. Na R2R masę ludzi narzeka na zbyt dużą czułość Nyosa. Wsytarczy włożyć rękę do akwa, a ten już przelewa i tak przez cały okres użytkowania. By się na początku przegryzł też musi pomielić z tydzień czasu. No i podstawowa wada - jak od razu go nie podniesiesz w sumpie to nic z tego nie będzie - mi to przypomina problemy w Vertexach sprzed kilku lat - trochę słabo jak na sprzęt tej klasy. Wiadomo, że jest jakaś optymalna głębokość zanurzenia dla prawidłowej pracy, ale przy tym odpieniaczu, tak jak to ludzie opisują to lekkie przegięcie - 1 czy 2 cm w jedną stronę i już przelewa albo buczy. O podkładaniu przeciętego na pół wężyka pomiędzy body a kubek w celu wyciszenia skrzypienia już nie wspomnę. Są odpieniacze nie nastręczające tylu problemów, bardziej bezobsługowe i równie ciche.
  12. brawos

    Morskie wynurzenie 2.0 [350]

    Dzisiaj lekko świeciłem już kilka godzin białym światłem. Dino dobite i nie reaguje już na świecenie. Został jeden glut na całe akwa. W akwarium morskim niestety nigdy nie ma względnego spokoju i jak jeden problem zostaje rozwiązany to zaraz pojawia się kolejny. Kilka dni temu zauważyłem kilka ognisk valonii. Musiałem ją przywlec dwa miesiące temu z glonami, gdy odpalałem refugium. Korale zawsze dokładnie oglądam, dipuje i bardzo często odcinam stare podstawki więc tędy się nie dostała. W związku z powyższym oraz faktem, że parametry na to pozwalają oraz bardzo pokojową obsadą postanowiłem do tego całego tałatajstwa dokooptować jeszcze boruska. Może to i dobrze, że jest ta valonia bo inaczej bym się na niego nie zdecydował, a jest przesympatycznym osobnikiem. W 24h załapał to co innym rybom przychodziło dłużej i ciężej czyli rajd do przedniej szyby po jedzenie, gdy tylko zobaczy człowieka. Jestem zdziwiony, że jest taki odważny i towarzyski. Teoretycznie powinna to być nieśmiała ryba. Widać, że bardzo lub towarzystwo i garnie się wręcz do pływania razem z innymi rybami. Najchętniej śmiga z chrysusem, żółtkiem i strigosusem. Wg założeń miał trafić do zbiornika tymczasowo by coś tam podziałać z valonią. Teraz nie wiem jak miałbym go oddać, gdy już podrośnie. Chyba prędzej zmienię akwa na większe i go zostawię. Dla mnie numer 1 w zbiorniku. Z innych niepokojących rzeczy to jakaś infekcja (chyba pasożytnicza) u elecatinusa oceanops. Ta babeczka jest również bardzo sympatyczna. Niestety mniej więcej co dwa tygodnie coś ją obsypuje na kilka dni i również po kilku dniach samo przechodzi. To już chyba trzeci czy czwarty rzut. Chyba na szczęście nie jest to ospa bo trwa to już z 1,5 miesiąca, babeczka czyści inne ryby i żadnej nic do tej pory nie dolega. Nie mam na podorędziu nawet herbtany, a dzisiaj nadażyła się okazja by ją odłowić gołą ręką więc to zrobiłem i zafundowałem jej jedyną możliwą opcję w takiej sytuacji, a więc dwuminutowy dip w RO. Zabieg przeżyła i już śmiga z powrotem w akwa. Będę się przyglądał w kolejnych dniach czy wszystko w porządku. Jest to bardzo odporna ryba (w końcu czyściciel innych) i bardziej martwi mnie, czy z czasem nie przeniosłaby tego na innych mieszkańców akwa, tym bardziej że obsada mi się udała i jestem z niej bardzo zadowolony (ani jednego agresora, wszystkie ryby towarzyskie, żywe i na widoku). Byłoby bardzo szkoda, gdyby coś się przytrafiło. Odpukać.. Poniżej świeży filmik, woda mleczna bo chwilę wcześniej poszedł Coral Snow. Muszę zmienić telefon bo Hu.aweie jakim by modelem nie nagrywać robią kaszanę. Akwa w rzeczywistości kolorowe, a tutaj wychodzi bura sieczka.
  13. brawos

    Hydra 26

    Zapisz się na fejsie do grup z linków poniżej. W zakładce pliki znajdziesz dziesiątki jeśli nie setki ustawień, którymi dzielą się użytkownicy. Zerknij np. na ustawienia Davida Saxby`ego - z pewnością będą poprawne tyle tylko, że możesz nimi popalić korale. By tak się nie stało proponuję włączyć tryb aklimatyzacji, a jeszcze lepiej zmniejszyć na stałe ilość kanału białego w tym ustawieniu bo jest dosyć mocno przesadzony i będzie ok. https://www.facebook.com/groups/AquailluminationUsers/ https://www.facebook.com/groups/1477764189220183/
  14. brawos

    Coltrane -chapter 6 "rebirth"

    Nie chcę zaśmiecać wątku i pisać nie na temat, ale napiszę tylko, że mojej sztuki nie słychać (wersja 5000 automat). Ważne żeby zgodnie z zaleceniami producenta przepływ był ustawiony na ok. 4-5 razy litraż/h, a zanurzenie filtra na ok. 10cm (lub inaczej: lustro wody ok. 2,5 cm ponad perforowaną rurką w filtrze). Dzięki temu jest większe ciśnienie słupa wody na włókninę, ta starcza na dłużej (przez 1,5 tygodnia zeszło mi ok. 1/8 rolki i to tej mniejszej fabrycznej czyli 25 metrowej, a syfu miałem masę bo walczyłem z dino i ciągle przedmuchiwałem skałę), a silnik nie załącza się zbyt często. Samego silnika nie słychać przy zamkniętej szafce. Przy otwartej natężenie dźwięku przy jego załączeniu porównywalne z głośnością pompy dozującej. Chyba, że ktoś używa w tak nieprawidłowy sposób jak angielski jajogłowy z filmu poniżej, ale to duży błąd. Najważniejsze odpowiednie zanużenie i przepływ/h.
  15. brawos

    Morskie wynurzenie 2.0 [350]

    Dawno nie było wpisu więc pora na małą aktualizację. Właśnie kończę dwutygodniową batalię (wygraną) z prawdziwym dino. Przerabiam ten sam scenariusz ponownie w kolejnym baniaku. Zawsze jest ten sam schemat: nowy czysty zbiornik z suchą skałą, dodanie kilku ryb, lekkie karmienie wygłodniałych korali z uwagi na zerowe nutrienty i nagle wybuch. Ktoś kto ma dużo cierpliwości i potrafi najpierw w pełni zarybić zbiornik przy gołych skałach straszących przez kilka tygodni czy nawet miesięcy robi lepiej niż napaleńcy wrzucający wszystko na raz. Ja niestety należę do tej drugiej grupy. Zaczątki dino widać już było na wcześniejszych filmikach. Dwa tygodnie temu wybuchło praktycznie z dnia na dzień. Codzienne szorowanie skały niewiele dawało - po spokojnej nocy i czystej skale, kolejnego dnia znowu to samo czyli zwiększający się w miarę świecenia rudy kożuch z bąblami oblepiający wszystko na czele z koralami. Sztuczne dozowanie NaNO3 oraz PO4 zamiast pomagać jeszcze pogarszało sytuację. Postanowiłem więc podejść do tematu bardziej kompleksowo i po dwóch tygodniach po dino pozostały już tylko pojedyncze gluty, które i tak wychodzą dopiero późnym popołudniem więc mają niewiele czasu na rozrost przed zgaszeniem światła. Nie stosowałem żadnej chemii, wody utlenionej etc. bo byłaby to tylko chwilowa walka ze skutkami, a chciałem przede wszystkim wyeliminować przyczynę. Poniżej podaję, co zrobiłem i co pomogło zwalczyć tą prawdziwą plagę, która na szczęście wykosiła mi tylko dwa korale, co ciekawe te bardziej odporne czyli seriatoporę hystrix i caliendrum. Wszystkie inne włącznie z 8 acrami oraz lpsami oprały się zagładzie. Padł jeszcze tylko jeden nassarius. Jak wiadomo dino często pojawia się przy wyzerowanych nutrientach oraz jednocześnym ładowaniu do baniaka dużych ilości pokarmu w sytuacji, gdy nie jest on jeszcze w stanie takiego ładunku ogarnąć i przerobić. Tak też było u mnie kolejny już raz. Wprowadziłem następujące zmiany: 1. Wyciąłem z sumpa cały przedział filtracyjny z koszykami, skarpetami i watą, a w to miejsce zainstalowałem filtr Clarisea 5000. Szorując dzień w dzień skałę oraz przedmuchując ją z dino zauważyłem, że zarówno zwykła wata z sery, jak i owata, którą stosowałem ma stosunkowo małą wydajność, trzeba ją co chwilę wymieniać, a przy wyciąganiu z koszyka i wyciskaniu z niej wody, większość tego brązowego bigosu wraca do obiegu razem z wodą. Filtr Clarisea, a zwykła, manualna filtracja "waciana" to niebo a ziemia. Clarisea zbiera cały ten syf, który wracał przy wyciskaniu waty z powrotem do systemu. O wygodzie i uwolnieniu się od często dwukrotnego wymieniania waty w trakcie dnia nie wspomnę. 2. Ograniczyłem czas świecenia do 8 godzin, jednocześnie czasowo rezygnując z wszystkich kanałów poza aktyniką oraz obydwoma niebieskimi. 3. W związku z tym, iż trzeba było dźwignąć nieco nutrienty by opanować sytuację, a jednocześnie ich sztuczne dozowanie działało na zasadzie dolewania oliwy do ognia postanowiłem podejść do tego trochę inaczej i dorybiłem w dwie doby zbiornik do docelowej obsady. Obcenie jest więc 15 ryb: dwa pokolce (malutki strigosus oraz nieco większy żółtek wpuszczane razem by mały nie został wykoszony - powiodło się i stanowią już zgrany duet), 5 anthiasów, 2 nemo, pterapogon, elacatinus oceanops, maiacanthus grammistes, chrysus, magnifica, chromis. Po raz kolejny obserwuję, że inaczej (w sensie, że w sposób bardziej łagodny) działa "brudzenie" zbiornika przez żywą obsadę niż sztuczne dolewanie NO3 i PO4. Obecnie NO3 wynosi ok. 0,5 ppm, a PO4 0,015. Dino nie reaguje na to (w sumie to reaguje, tylko właśnie w ten pożądany sposób czyli poprzez odwrót), jak przy sztucznym dozowaniu. 4. Na wszelki wypadek ryby karmię tymczasowo płukanymi mrożonkami, zaprzestałem też na jakiś czas karmienia korali. 5. Ograniczyłem fotoperiod w refugium z 16 do 8 godzin. Glony nie przyrastają już w tak szybkim tempie przez co nie zerują całkowicie nutrientów. 6. Stopniowo podniosłem kH do 8,5 (obecnie wróciłem już do 7,5). 7. Poprawiłem cyrkulację poprzez inne ustawienie pomp oraz dołożenie 3 pompy tuż przy podłożu z tyłu za skałami. 8. Wymieniłem węgiel oraz dodałem do reaktora po zeo 500 ml Sery na krzemiany dzięki czemu mogę co jakiś czas potrząsnąć jak kamienie zeo, by oczyścić z detrytusu. W tym samym filtrze znajduje się 750ml pumeksu z AF. 9. Przez cały ten dwutygodniowy okres odsysałem pod koniec dnia dino ze skał oraz dodatkowo przedmuchiwałem je oraz podłoże, tak by przed nocą, a więc ciężkimi godzinami dla dino jak najbardziej utrudnić mu możliwość przetrwania do rana "w zdrowiu". Dodatkowo monitorowałem też tylną szybę zbiornika. Tak jak wcześniej pisałem obyło się bez chemii, zaciemniania akwa i tym podobnych manewrów. Jutro już chyba dam spokój z przedmuchiwaniem skały. Walka na chwilę obecną w 90% wygrana. Z innych spraw jakie się wydarzyły to wymiana chrysusa na grzeczniejszy model. Pierwsza sztuka uśmiercała (dla sportu) ślimaki oraz krewetki. Zgładziła dwa nassariusy oraz dwie krewetki czyszczące. Brała towarzystwo w paszcze i uderzała o skały. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. Chrysus we wcześniejszym zbiorniku nigdy nie sprawiał mi takich problemów wychowawczych. Ten był chyba zbyt duży w sensie, że żył zbyt długo na wolności i nabrał złych nawyków z ulicy. Warto celować w młode osobniki. Na tą chwilę to wszystko. Gdy sytuacja całkowicie się ustabilizuje będę kontynuował obsadzanie zbiornika koralami. Poniżej aktualny filmik (ryby spłoszone, a korale pokurczone bo pierwszy raz od dwóch tygodni ujrzały chwilę wcześniej białe światło włączone w celu nagrania filmiku).
×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.