Jump to content
AmonS

Ankieta nt. wiedzy rodziców (antybiotykoterapia dzieci oraz szczepienia)

Recommended Posts

Gorąca prośba do posiadaczy dzieci... piszę pracę magisterską i potrzebuję zbadać wiedzę rodziców na temat antybiotykoterapii dzieci oraz szczepień. Są to 2 krótkie ankiety.
Pierwsza:
https://forms.gle/4AbTriG2ygL1dooS9
Druga:
https://forms.gle/UsFSjqgXHuT3AG9B7

Dziękuję za poświęcony czas :bow

Edited by AmonS (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy może być spoza Radomia czy tylko Radomiacy mają wypełniać? Nie chcę ci zafałszować wyników.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie 15 w pierwszej jest nieprecyzyjne. Samo odpowiednie zażywanie antybiotyków poprawia stan zdrowia dziecka, ale jak każdy lek w pewnych sytuacjach może stan ten pogorszyć (nietolerancja, uczulenia itp)
Pytanie 15 w drugiej jest nieprecyzyjne. Są szczepienia które nie wymagają dawek przypominających, a są takie które trzeba powtarzać. 
ale głosy oddane

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wypełniona, ale @AmonS 1 ankieta pytanie 13 brak jest właściwej odpowiedzi. Pytasz wcześniej o antybiotykooporność bakterii a przy długości okresu leczenia nie podajesz w odpowiedziach tego argumentu.

Dziecko z kuracją która powinna trwać 3 dni więcej może być już zdrowe, ale najodporniejsze szczepy nie są wybite. Niekoniecznie zachoruje od tych pozostałych, ale przyczyni się do szerzenia szczepów antybiotykoopornych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za sugestie co do nieprecyzyjnych pytań (postaram się to troszkę skorygować przy analizach). Jest to moja pierwsza praca tego typu i o chwila przychodzi mi do głowy pomysł jak to zrobić inaczej/lepiej i co chwila ktoś przynosi mi lepsze pomysły. Niestety czas mnie już gonić zaczął bo za miesiąc muszę obronić tę pracę. 

Co do wypełnienia to brakuje mi jeszcze troszkę ankiet więc może być z poza Radomia ;) 

Dziękuję za pomoc <3 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@AmonS pozdrów koleżankę, albo zacznij brać leki na rozdwojenie jaźni...  Ale ogólnie z racji mojego medycznego środowiska przypomina mi się takie hasło:
"Porządny chłop a na pielęgniarstwo poszedł"...

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, dadario napisał:

@AmonS pozdrów koleżankę, albo zacznij brać leki na rozdwojenie jaźni...  Ale ogólnie z racji mojego medycznego środowiska przypomina mi się takie hasło:
"Porządny chłop a na pielęgniarstwo poszedł"...

 Jestem Ratownikiem medycznym ale jakoś tak wyszło, że poszedłem na pielęgniarstwo, no i teraz magisterka... hehe. Jak mi coś odbije jeszcze na lekarski skoczę :P 

Edited by AmonS (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, AmonS napisał:

Gorąca prośba

Odklikane. A udostępnisz wyniki, w sensie takie statystyczne podsumowanie jakieś?

6 godzin temu, AmonS napisał:

do posiadaczy dzieci

Posiada to się samochód, albo psa, dzieci się wychowuje;)

Fajny temat. Masa teraz jakichś różnych bzdur krąży w okół tematu szczepień, trochę widocznie edukacja społeczeństwa została zaniedbana. Jak byś szukał pomysłu na kolejną ankietę, to proponuję jeszcze sterydowe leki przeciwalergiczne, które ostatnio są ulubionym remedium na katar (również taki zwykły, "przeziębieniowy") u dzieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym gorzej dla Ciebie... Mało jest "naszej roboty"???!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Słony leszcz napisał:

Odklikane. A udostępnisz wyniki, w sensie takie statystyczne podsumowanie jakieś?

Dzięki ;) Jak wszystko skończę to oczywiście podeślę tu wyniki badania.

2 minuty temu, Słony leszcz napisał:

Posiada to się samochód, albo psa, dzieci się wychowuje;)

:innocent: Nie miałem zamiaru urazić nikogo. 

4 minuty temu, Słony leszcz napisał:

Fajny temat. Masa teraz jakichś różnych bzdur krąży w okół tematu szczepień, trochę widocznie edukacja społeczeństwa została zaniedbana. Jak byś szukał pomysłu na kolejną ankietę, to proponuję jeszcze sterydowe leki przeciwalergiczne, które ostatnio są ulubionym remedium na katar (również taki zwykły, "przeziębieniowy") u dzieci.

Nie wiem czy ktoś u mnie na studiach się właśnie podobnego tematu nie podjął... popytam jeśli nie to chętnie się tym zajmę ;) 

 

2 minuty temu, dadario napisał:

Tym gorzej dla Ciebie... Mało jest "naszej roboty"???!!!

Pracy jest mnóstwo ale formy zatrudnienia i warunki pracy są niezadowalające niestety :/ 
Na razie skupiam się na rozwoju. Z jednej strony edukacja - wiedzy mi nikt nie odbierze, a z drugiej strony rozwijam własną firmę (całkiem niezwiązaną z medycyną :x )

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, AmonS napisał:

:innocent: Nie miałem zamiaru urazić nikogo.

Luzik:-)

Godzinę temu, dadario napisał:

Tym gorzej dla Ciebie... Mało jest "naszej roboty"???!!!

Ale ile ma chłop koleżanek na roku? A konkurencję jaką nieliczną?;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wypełniłem. Jednak uważam że ankieta jest niedopracowana. Wybór opcji do pytań jest na tyle ukierunkowany że wśród osób o "większej nie eksperckiej" wiedzy medycznej pozostaje tylko zaznaczyć opcję jak sugeruje nfz co wcale nie jest prawdą. Lecz ciężko było by stworzyć ankietę, która dała by prawdziwy obraz wiedzy i sposobu działania naszego społeczeństwa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

jestem bardzo ciekaw wynikow tej ankiety, przede wszystko ciekawi mnie czy rodzice stosuja sie do zalecen lekarzy czy sami bawią się w medykow i czy jest zaleznosc pomiedzy wiedzą z badanej dziedziny a praktyką

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Tomek881 napisał:

czy sami bawią się w medykow

Problem w tym, że teraz takie czasy, że jak masz dzieciaki i sam się nie podszkolisz, to masakra. Połowa lekarzy to nawet nie spojrzy dobrze na dzieciaka, tylko od razu przepisuje litanię leków od producenta, który na najlepsze "konferencje" wysyła. Przerabiałem już akcje typu dwa antybiotyki, które się konfliktowały (każdy miał w ulotce, żeby nie podawać go jednocześnie z tym drugim), leki sterydowe na infekcje (100% nie alergiczne) nosa/zatok (gdzie w ulotce WIELKIMI literami jest, żeby absolutnie nie podawać leku przy infekcjach)... a to tylko najgrubsze przykłady, o jakichś bezsensownych cudach nie wiadomo na co już nawet nie wspominam. Może ja się nie znam, a "lekarz" się zna i wie lepiej, ale problem w tym, że ci "lekarze" nawet nie zbadali porządnie dzieciaka, a przepisywali bardzo silne i potencjalnie niebezpieczne leki na zwykłe przeziębienia i sezonowe wirusówki. Dzięki temu, że "bawię się w medyka" moja starsza córa nie zaznała jeszcze żadnego antybiotyku, sterydów czy innego syfu - efekt taki, że najpoważniejsze choroby u niej to drobne przeziębienia "przedszkolne" objawiające się zwykle jednym dniem gorączki i "gilem" przez tydzień. Hitem (w stylu czarnego humoru niestety) była pani pediatra, która kiedyś zasunęła tekstem typu: "Był tu taki jeden Pan ostatnio i taką super maść pokazywał, to może byśmy spróbowali". Na szczęście pani pediatra odpuściła super maść i wypisała skierowanie do normalnego dermatologa (oczywiście po naleganiach). Babka nie potrafiła zdiagnozować zmiany skórnej u dziecka, ale była gotowa stosować jakąś super maść, o której nie wiedziała za wiele ponad to, że "pan" z firmy farmaceutycznej ją polecał.

Także, problem jest nieco bardziej złożony niż "przemądrzali rodzice". Pewnie w jakimś stopniu to sami rodzice cześć winy za to ponoszą (oczekiwanie, że dziecko wyzdrowieje w 2 dni, żeby mogło iść do przedszkola, a rodzic mógł wrócić do swojej super ważnej pracy), ale jednak po to jest lekarz, żeby leczył pacjenta, a nie zaspokajał widzimisię nieodpowiedzialnego rodzica. Nie mówię, że wszyscy lekarze tacy są. My też znaleźliśmy w końcu takiego pediatrę, któremu ufamy (i który potrafi nas opiep...ć czasem, jeśli coś zaniedbamy) i prowadzamy do niego dzieciaki, a jak już konieczność rzuci nas w "objęcia" NFZ, to konsultujemy z nim każdy jeden lek i każdą decyzję. Problem w tym, że niestety są duże szanse trafić na lekarza, któremu zwyczajnie się nie chce poświęcić dość uwagi pacjentowi, być może jest niedouczony, być może ma swoje wątpliwe interesy z koncernami farmaceutycznymi...

Co do szczepień... Tu też lekarze mają dużo za uszami. Wiadomo, krążą różne bzdury w internecie itd... Ale lekarze też nie bardzo chcą/potrafią (a powinni chcieć i potrafić) wytłumaczyć wszelkie za i przeciw związane ze szczepieniami, zarówno obowiązkowymi, jak i zalecanymi. Jak się człowiek próbuje czegoś dopytać, to w przypadku obowiązkowych zwykle "lekarz" od razu nastawia się, jakby rozmawiał z oszołomem, "trzeba i tyle, bo prawo tak każe, a jak ktoś nie szczepi to jest złym rodzicem, koniec, kropka". Co do zalecanych to też raczej próżno oczekiwać, że "lekarz" konkretnie wytłumaczy na co dokładnie jest to szczepienie, przeciwko jakim chorobom chroni, jak skuteczna jest szczepionka, jakie mogą być skutki niepożądane. Kilka ogólników typu "lepiej zaszczepić, bo nigdy nie wiadomo" i że "raczej nic złego się po tych szczepionkach nie dzieje".

Swoją drogą, nasz lekarz pediatra dość konkretnie rozprawia się z tematem szczepień. Polecam lekturę tym, którzy maja wątpliwości w tym temacie: http://www.drpleskot.pl/porady-zdrowotne/144-szczepic-czy-nie-szczepic-2

PS. tam gdzie piszę "lekarz" (w cudzysłowie), mam na myśli tych pracowników służby zdrowia, którzy lekarzami być nie powinni lub przynajmniej powinni poddać się jakiejś reedukacji. Piszę tak, żeby podkreślić różnicę między takimi osobami, a prawdziwymi lekarzami z powołania, których bardzo szanuję, i którzy wcale nie są aż tak nieliczni.

Oż się napisałem...:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.05.2019 o 21:50, Słony leszcz napisał:

Posiada to się samochód, albo psa, dzieci się wychowuje;)

Dzieci w naszych czasach dzielimy na wychowane i odchowane :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lekarza - ja wybieram. Zarówno rodzinnego, jak i prywatnego. Czytać umiem, zapytać o opinię też potrafię. Dlatego nie miałem w swoim otoczeniu przypadków czy to nieskutecznego leczenia, czy wciskania antybiotyku. Jeśli ten się pojawiał, to zwykle w postaci "recepty na zaś - jak do piątku nie przejdzie, to wykupić i użyc". Zwykle przechodziło. Nawet jak pojechałem na SOR z dzieckiem (dwa razy), to zanim zdążyłem podać pełne dane (weź sobie przypomnij pesel dziecka jak krew się leje...), dziecko już było po pierwszych czynnościach. Dlatego podchodzę z pewną rezerwą do takich negatywnych opinii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.