Skocz do zawartości
Nik@

Pomoc dla trzylatka chorującego na nowotwór

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim.

Niedawno dowiedzialam sie o nieszczęściu, jakie spotkało sąsiadów moich rodziców.  Ich trzyletniego synka dopadł nowotwór, ciężki do wyleczenia i niestety wykryty już w zaawansowanym stadium. Tatę tego dzieciaczka znam od urodzenia, wozilam go w worku na spacery, gdy byłam nastolatką. Wyrósł na bardzo dobrego, uczynnego człowieka. Teraz jego rodzina pilnie potrzebuje pomocy i chcialabym choc spróbować zwiększyć ich szanse, udostępniając tę informację. Potrzebne są pieniądze na leczenie, bo część terapii nie jest refundowana. Poza tym codziennie jeżdżą do szpitala w Chorzowie. Tata pracuje, mama niedawno wróciła do pracy, radzili sobie dotąd dobrze samodzielnie, teraz jednak nawet na te codzienne dojazdy do szpitala przyda im się każdy grosz.

Gdybyście mieli chęc wpłacić drobną kwotę, to będę bardzo wdzięczna. Kilka złotych od kilkuset osób już bardzo dużo pomoże:)  Poniżej w linku są wszelkie informacje. 

https://iknurow.pl/knurow-pomozmy-olkowi-razem/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dowiedziałam się dziś, że Olkowi dają 20% szans na przeżycie. To mało, ale jednak przy takiej chorobie jednoczesnie to bardzo dużo. 

Podobno ich subkonto w fundacji Iskierka jest przeznaczone w 100% dla dziecka, żaden prezes nie bierze czesci tych pieniędzy na pokrycie kosztów utrzymania fundacji.  Za rodziców chlopca ręczę, że każdy grosz przeznaczą na ratowanie syna. 

A może... moglibyście na swoim koncie na Facebooku powiesić to ogłoszenie? Będę bardzo wdzięczna za wszystko, za każdą inicjatywę, za kazdy pomysł, jak jeszcze można pomóc temu dziecku. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niechcący wprowadziłam Was w błąd, przekazując niesprawdzoną informację, za co bardzo mocno przepraszam. Okazalo sie, ze fundacja jednak niestety pobiera 5% od wpłat :(

Dwie osoby z grona moich znajomych wyraziły "brak wiary" w fundacje i przekazaly mi datki bezpośrednio. Moja mama dziś zaniosla te pieniądze sasiadce i w obliczu tych watpliwosci przy okaziji zapytala delikatnie, czy fundacja przekazuje calosc wpłat. Okazalo sie, że "prezes"coś jednak zabiera. Ale 95% dostaje dziecko, lepiej tyle, niż nic, a bez pomocy fundacji nie udałoby się pewnie zebrać potrzebnych środków. 

Dobra wiadomość od mamy chłopca jest taka, że Olek jest teraz po trzeciej chemioterapii, którą bardzo dobrze znosi. Ogólnie czuje się nieźle, nawet sie bawi, śmieje, ma dobre wyniki krwi i jest szansa, że dostanie trzydniową przepustkę do domu :)

Także prośba o wszelką pomoc jest caly czas aktualna i dotyczy sfinansowania nierefundowanej przez nfz części terapii, stosowanej w medycynie konwencjonalnej, w warunkach szpitalnych, rodzice nie próbują szarlatanskich metod z wlewami z witaminy C czy ziołolecznictwem. Tyle na dzień dzisiejszy wiem.

Jeśli chcecie pomóc, a macie wątpliwości, czy przelać na konto fundacji czy wolicie bezpośrednio na konto rodziców, to napiszcie pw, postaram się zdobyć bezposredni numer konta rodziców Olka, bo szkoda nawet tych 5%. 

Za każdą złotówkę czy udostępnienie ogłoszenia na mediach społecznościowych  dla tego chlopca dziękuję Wam po stokroć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to 5% to rzeczywistość niestety:-( Choć nie dziwię się rodzicom. Sam bym w takiej sytuacji (obym nigdy w takiej sytuacji się nie znalazł) zrobił wszystko, żeby ratować dziecko.

Pomińcie jedną podmiankę, a pieniądze z zaoszczędzonej soli przekażcie dzieciakowi. Albo odpuśćcie sobie jednego korala. Albo świećcie przez godzinę krócej przez kilka dni... Albo po prostu wysupłajcie te kilka złotych z kieszeni bez specjalnego powodu i uzasadnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Słony leszcz napisał:

No to 5% to rzeczywistość niestety:-( Choć nie dziwię się rodzicom. Sam bym w takiej sytuacji (obym nigdy w takiej sytuacji się nie znalazł) zrobił wszystko, żeby ratować dziecko.

Pomińcie jedną podmiankę, a pieniądze z zaoszczędzonej soli przekażcie dzieciakowi. Albo odpuśćcie sobie jednego korala. Albo świećcie przez godzinę krócej przez kilka dni... Albo po prostu wysupłajcie te kilka złotych z kieszeni bez specjalnego powodu i uzasadnienia.

Z drugiej strony Caritas realnie przeznacza około 35%na pomoc,  a prowadzenie takiej fundacji wymaga pewnych nakładów, więc myślę, że takie 5% to  naprawdę nie dużo...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, dadario napisał:

więc myślę, że takie 5% to  naprawdę nie dużo

5% to maksymalny procent, określony przez przepisy, jaki fundacja może przeznaczyć na własne funkcjonowanie. Więcej po prostu nie mogą zabrać, bo by im zakwestionowano sprawozdanie finansowe.

Ale temat nie o fundacjach, tylko o chorym chłopcu i jego bliskich, potrzebujących wsparcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby niedużo, jednak dla dziecka to mniej pieniędzy na leczenie niestety. No ale inaczej by nie uzbierali.

Moja mama pójdzie jutro zapytać o bezpośredni numer konta sąsiadke. Nie wiem, czy ona zdecyduje się podać, bo jednak to zawsze jakies ryzyko, ale jeśli tak, to dam znać, że mam numer i będę zainteresowanym osobom podawać ten numer pw. 

Ważne, żeby chłopiec miał zapewnione środki na każdą potrzebną terapię a rodzice choć względny komfort psychiczny.

W tej rodzinie jest jeszcze drugi chłopczyk starszy od Olka, są przyrodnimi braćmi. Starszy jest zdrowy, ale też całe jego życie się wywrocilo do góry nogami. Martwi się o brata, rodzice nie mają dla niego tyle czasu, co wczesniej. Mało ich widuje, bo sporo czasu spędzają w szpitalu. 

Nawet, jeśli możecie im podarować "tylko" 2 złote, to nie wstydzcie, sie, ze to za mało, tylko podarujcie. Jeśli 100 osób wyśle 2 złote, to już będzie aż 200 złotych :) Nie proszę Was o grube datki, tylko o takie drobne, których utraty nie odczujecie, a które przy takiej ilości ludzi dadzą w efekcie sporą pomoc.

Jak to mówią, w kupie siła ;)Tysiące mrówek nosi po ziarenku piasku, żeby zbudować ogromny kopiec. Może ten chłopczyk, jeśli mu się uda wyzdrowiec kiedyś odda całe dobro, które otrzymał dziś? Może wynajdzie lek na raka lub dokona innych przełomowych odkryć, a może będzie tylko zwykłym, uczynnym, dobrym człowiekiem, jak jego tata :)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nik@ organizacyjnie podpowiedz im że da się założyć konto (subkonto np "oszczędnościowe" ) wówczas nie będą mieli obawy ujawnienia swojego konta podstawowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam już numer prywatnego konta taty chłopca. Każdemu, kto będzie miał ochotę wpłacić prześlę numer PW. 

Morszczaki, znajdziecie kilka złotych na zbyciu? ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Słony leszcz dziękuję ogromnie za wsparcie akcji.

Kilka osób poprosilo PW o numer konta, żeby wesprzeć Olka :animier:za co jestem bardzo wdzięczna.  :bow

P.S. Leszcz, Twój datek przesłałam od razu na konto taty Olka, jeszcze raz ogromne dzięki Tobie i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli i pomogą. Pewnie były i są osoby, które po cichutku, nie ujawniając się przesyłają pieniądze na konto fundacji, udostępniają posta na portalach społecznościowych, za to dla Was :czapkizgłów:)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Kilka osób poprosilo PW o numer konta, żeby wesprzeć Olka" ....

Ludzie co z Wami  ? Kilka osób z kilkuset ? Pomoc jest potrzebna, wiem o tym najlepiej, bo sam siedzę w g...e po uszy. Moja Córka trzy lata temu chorowała, ale sie udało. Nie prosiłem nikogo o pomoc, ale jak ktoś prosi pomagam jak mogę. Mam nadzieję,  że teraz też się uda. Pomagajcie, kiedyś też możecie potrzebować (oby nie ) pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie były też osoby które wpłaciły od razu na to pierwsze konto fundacji, zanim zdobyłam prywatny numer :). Morszczaki mają dobre serca, widać to tutaj na forum.

@basterek-4 bardzo współczuję tego, przez co przeszla cała Twoja rodzina. Dziękuję za Twoje wsparcie dla Olka :)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nowe informacje od mojej mamy. Olek jest po czwartej chemii, ma się dobrze. Apetyt dopisuje, nie chudnie, bawi się. Wyniki krwi niezłe, guz w brzuszku się zmniejszył.

Po piątej chemii ponoć ma mieć drugą operację.

Dzielny dzieciak! Od 18 września (jeśli dobrze zapamietalam) jest w szpitalu, przechodzi przez potworną terapię i daje sobie z tym radę. Jego mama już troszkę w lepszym nastroju, zaczęła mieć nadzieję, ale tata nadal jest bardzo przybity.

Gdyby ktoś jeszcze miał ochotę wesprzeć chłopca w tej walce, to piszcie PW, przekażę numer konta do taty Olka, bo fundacja zabiera 5%.

Dziękuję raz jeszcze wszystkim, którzy dotąd wsparli rodzinę Olka i trzymają kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Nik@ podeślij mi numer konta na WhatsApp-a oraz Imię i Nazwisko. W przyszłym tygodniu z żonką zrobimy wpłatę. Pozdrawiam i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, trzymamy kciuki :waving

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, ILUZJONISTA napisał:

@Nik@ podeślij mi numer konta na WhatsApp-a oraz Imię i Nazwisko. W przyszłym tygodniu z żonką zrobimy wpłatę. Pozdrawiam i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, trzymamy kciuki :waving

Dziękuję, wysłałam numer konta :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Otrzymałam kolejne prośby o numer konta, baaardzo mnie to cieszy, że macie ochotę pomóc :czapkizgłów:)

O postępach w leczeniu od ostatnich informacji nie wiem nic więcej niż to, że Olek dostał na 4 dni przepustkę do domu. Mój tata podarował mu jakiś samochodzik że swojej kolekcji resoraków i Olek się nawet z takiej pierdółki ucieszył i zaraz zaczął się nim bawić.  Jak się dziecko bawi to znak, że czuje się nieźle.  

Mama Olka powiedziała też mojej mamie, że on się czuje w tym szpitalu bezpiecznie. Cieszy się, jak idzie do domu, ale też chętnie wraca do szpitala, bo kiedy się gorzej poczuje czy coś go zaboli to o każdej porze pielęgniarka poda mu lekarstwo, po którym poczuje się lepiej. Musiał znosic niewyobrażalny ból, jeśli pobyt w szpitalu nie jest dla niego traumą, tylko wybawieniem :(

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nowe wiadomości o Olku. 

Przed chwilą poznałam jego mamę, pojechałam jej wręczyć bardzo hojny datek od jednego z naszych forumowiczow :)

Ja mialam koperte z datkiem, moja mama akurat miała naklejki na Słodziaki które zbiera starszy syn, wiec byla okazja pogadać chwilę o tym, jak sobie radzi Olek i cała rodzina. 

Mama Olka była uśmiechnięta, chętnie rozmawiała, bo wieści są REWELACYJNE!

Olek jest już po piątej chemii. Ostatnie dawki miał podwyższone o 30% bo miał rewelacyjne wyniki krwi i nawet przytył, dlatego mogli mu zwiększyć dawkę. 

Po zakonczeniu tej piątej chemii dostał trochę w kość, wyniki się ciut pogorszyły, stracił resztę włosków (mama Olka mowi, ze nadal wyglada słodko) ale dostał kilka zastrzykow i wyniki wracają do formy. Nadal sie bawi, śmieje, tańczy i spiewa :)Jest bardzo dobry efekt tej chemioterapii. Lekarze sami sa zdziwieni i ponoc patrza na ten wynik, jak na cud. Przerzuty na nerkach (lub nadnerczach, nie pamietam) zniknęły, kosci i szpik są czyste, zostały jeszcze jakieś nacieki na innych narządach, ale guz główny w brzuszku zmniejszył się aż o 90%!!!  Lekarze liczyli na 50% I już jest operacyjny :) czyli takiej wielkości, że można go usunąć. Aby przeprowadzić operację musi zostać mniej przerzutow i muszą być dobre wyniki, plan leczenia zakłada minimum 8 chemioterapii przed operacją, ale jest szansa, że wystarczy te 8. 8 chemię ma skończyć przed świętami, więc możliwe, że guz zostanie usunięty już w okolicach 20-23 grudnia.

Jeśli wszystko będzie tak dobrze szło, że guz główny zostanie usunięty, to kolejnym etapem będzie ta immunoterapia. To już nie jest refundowane. Koszt jest zależny, jeśli dobrze zrozumiałam słowa Mamy Olka od powierzchni ciała. Dla rocznego dziecka to około 500 000-600 000 zł a dla trzylatka od 600 000 do miliona złotych!

Rodzice dostają raz na miesiąc informacje, ile uzbierało się na koncie. Nie dopytywałam głebiej, ale mam wrażenie, że oni nie mają swobodnego dostępu to tych pieniędzy ani nawet wiedzy na bieżąco ile tych środków na koncie jest. Dlatego myślę, że te wpłaty bezpośrednie bardzo im pomagają.  Dla utrzymania dobrych wyników Olek musi dostawać jakieś specjalne odżywki, które są kosztowne, poza tym codzienne dojazdy do szpitala, a w tej chwili nie mogą oboje pracować. To młodzi ludzie, dawali dobie radę, kiedy wszyscy w rodzinie byli zdrowi, ale teraz pewnie im brakuje na wszystko.

Olek podobno jest najdzielniejszy z całej rodziny. Mama przez 2 tygodnie od usłyszenia diagnozy non stop płakała, nie potrafiła z nikim rozmawiac a Tata Olka dopiero teraz po tak dobrych informacjach dochodzi do siebie. Brat po 4 dniach, kiedy Olek był w domu i musiał wrócić do szpitala płakał przez godzinę.  A Olek? Zero  łez, wystarczylo mu powiedziec, ze brzuszek nadal trzeba leczyc i bez stresu wrocil. Polubił ten szpital, polubił lekarzy i pielęgniarki i czuje się tam bezpiecznie.  Ból brzuszka był potworny, a tam zaraz dostawał coś na uśmierzenie, więc chce tam być. 

Na koniec zapytałam jeszcze jaką przyjemność można jeszcze sprawić Olkowi, jaką jest jego ulubiona bajka.  Ponoć uwielbia Psi patrol. Nie znam tej bajki, ale zaraz pogooglam, czy dostępne są jakieś zabawki związane z tą bajką. Niedługo Mikołaj, może uda się coś znaleźć :)

To tyle, co udało mi się w miarę zapamiętać. 

Morszczaki, macie złote serca, prawie każdego dnia ktoś prosi o numer konta, z całego serca Wam dziekuje.

Mama Olka także prosila wszystkim bardzo podziękować i pozdrowić. 

Ktokolwiek ma jeszcze chęci pomóc, to nadal proszę o datki, kwota do zebrania na tę nierefundowaną terapię jest ogromna, a wszystko idzie tak dobrze, że wkrótce te pieniądze będą bardzo potrzebne!

Oluś tak dzielnie walczy, pomimo pesymistycznych prognoz choroba się wycofuje, ma coraz większą szansę wrócić do pełni zdrowia. Byłoby czymś najgorszym i zupełnie nieludzkim, gdyby nie miał szansy przejść całego programu leczenia z powodu braku pieniędzy.

Edit: podpięłam ten temat, żeby nie zniknął z głównej :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rewelacyjna wiadomość, oby tak dalej!
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Up :)

przeglądałam gadżety z bajki psi patrol, nie jest tego dużo, ale znajdą się kubeczki, kalendarz, maskotki, są tez droższe zabawki, ale to już szkoda na drogie zabawki, kiedy kasa jest potrzebna na leczenie. Ale tak sobie pomyslalam, gdybyśmy się złożyli po 5 złotych i jakiś mały zestaw do 100 złotych mu na Mikołaja podarować? Miałby frajdę, a 5 zł nikt z nas nie odczuje nawet. Co Wy na to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem za :-). Nika zorganizujesz zakup i dostawę? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Nik@ napisał:

gdybyśmy się złożyli po 5 złotych i jakiś mały zestaw do

Nik@ a może piżamę ? ... tak żeby był w stanie zabrać ją ze sobą na każdy pobyt w szpitalu. Praktyczny, przydatny prezent - uśmiech wywoła prawie taki jak maskotka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super pomysł, nie wiedzialam że są też pizamki. W 5.10.15 są po 35 zł w promocji, tylko nie wiem czy rozmiar odbiorę.  Jest też posciel po 85 zl. Fajny by miał taki komplecik. Co Wy na to? Robimy zrzutkę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Warunki użytkowania.