Jump to content

Nik@

Szlachta Morska
  • Content count

    5400
  • Joined

  • Last visited

Informacje o profilu

  • Imię
    Dominika
  • Płeć
    Kobieta
  • Skąd:
    Gliwice
  • Akwarium
    756L+ sump

Recent Profile Visitors

9915 profile views
  1. Zrób jej jakąś podstawkę, żeby nie leżała bezpośrednio na piachu.
  2. Ospa w zbiorniku nie jest niestety zwykle jedynym problemem, choć od niego się zaczyna. Kiedy ryby są osłabione walka z ospą, zaczynają łapać inne choroby. Dlatego ja jednak uparcie lałam litry herbtany i czasem artemiss podczas ospy (czy podobnego do niej cholerstwa), która trwała u mnie chyba z pół roku. Wykupiłam wcerybce cały zapas herbtany i denerwowałam sie, kiedy będzie następna dostawa, czy mi jej nie braknie. Obydwa leki ponoć są produkowane że skladnikow naturalnych, choć nie wiem, czy w to wierzyć. One samych chorób nie wylecza, ale herbtana wspomaga system immunologiczny ryb, dzięki czemu mają więcej siły do walki, a artemiss bardzo pomaga w gojeniu się skóry. Pasożyt robi dziury w ciele ryby, im więcej takich drobnych ran, tym więcej bakterii, grzybów czy innych paskudztw zaczyna żerować na uszkodzonej tkance, pozbawionej ochronnego sluzu. Te ślady na gemmatum to może być właśnie jakaś infekcja wtórna. Preis coly też jest dobry w przypadku, gdy osłabiona ryba złapie jakieś wewnętrzne pasożyty skrzel czy jelit i również jest to lek ziołowy. Dlatego według mnie z ospa nie jest, jak z katarem, który leczony trwa siedem dni, a nieleczony tydzień. Trzeba pomagać rybom w tej walce wszelkimi sposobami, choćby tylko łagodnymi, ziołowymi preparatami, witaminami, sterylizacją wody z pływek, no i nie stresowac grzebaniem w akwarium.
  3. Nik@

    Czy są tu prawdziwe wilki morskie?

    Moja kariera wilka morskiego zaczęła się i skończyła w podstawówce. Chodziłam na kółko żeglarskie, uczyłam się wiązać węzły i śpiewać szanty, takie, jak ta: Do dziś pamietam, co po kolei zwiewalo Raz nawet byłam na obozie żeglarskim dla dzieci, choć nie wyszliśmy chyba w morze. Ale i tak fajnie było
  4. Nik@

    Czy są tu prawdziwe wilki morskie?

    Oj, ja to bym wyrzygala i samorodek złota Siedzenie na pokładzie i gapienie się w horyzont nie pomagało, bylo tragicznie mimo, że brałam tabletkę. Statkiem bujalo, wzrok nie nadążał za śledzeniem horyzontu, bo raz był on wysoki, raz nisko, jednoczesnie przechylal się w prawo i w lewo i jeszcze w innych płaszczyznach. Ostatecznie pomogło pójść pod pokład, położyć się na kanapie na boczku, zamknac oczy i wyobrażać sobie, że bujam się na hamaku. Wtedy wrażenie bujania dla mozgu było jednostajne i miarowe, jak na hamaku, mózg i błędnik za tym nadążały, choć stateczkiem trzepało faktycznie we wszystkie strony.
  5. Nik@

    [756] All inclusive

    @ant pacz, ta acra od Ciebie, którą mi dałeś na zlocie. Ciągle żyje i nawet rośnie. Nie jest to przyrost imponujący, ale sam wiesz, że acry przy takim no3 nie mają szansy przetrwac Ta Twoja jakoś na przekór prawom natury daje sobie radę, rośnie, jest kudłata i swieci. nawet nie jest brazowa. Mam dwie acry, które postanowiły się sprzeciwić i żyć. Soznilam się trochę z foceniem, bo już nawet niebieskie przygasa, ale kudełki widać
  6. Nik@

    Błazenki - zachowanie

    Blasenki tak mają, że raczej siedzą w jednym miejscu, które uznają za dom One w naturze praktycznie cały czas nie opuszczają ukwiału. U mnie samiczka czasem wypłynie za żarciem nieco poza ukwiał, ale nigdy daleko, samiec natomiast nosa nie wysciubi nawet centymetr poza ukwiał. Choćby był głodny, bo pokarm akurat nie doleciał do niego. Moje są z hodowli, rodzeństwo, tylko z dwóch różnych miotów. Akurat miałam ukwiał, kiedy wpuszczalam je, jako mikrusy. Od razu do niego weszły, choć wychowały się praktycznie w pustym szkle, chyba na drugi dzień poszły mieszkać przy szybie, po jakimś czasie wróciły do ukwiału i już w nim zostały. Ale kilka razy widziałam blazenki, które pływały w toni, choć nie wiem, od czego to zależy.
  7. Nik@

    Nowy podopieczny: Rawka błazen

    Krab chyba nadal żyje Faktycznie bezwzględny morderca z tego skorupiaka. Przedwczoraj dawałam jej pokarm dwa razy z ręki w ciągu dnia. Raz wzięła jak zawsze delikatnie, za drugim razem walnęła mnie młotkiem. Słyszałam charakterystyczne stuknięcie i poczułam cios w opuszek palca. Nie było to bolesne, ale poczułam. Nie wiem, dlaczego mnie uderzyła, ja zawsze robię tak samo. Wolam ja pukaniem w szybę, a jak wychodzi to powoli wkładam rękę z pokarmem do wody i nigdy nie próbuje pchać palców do środka nory. Może coś ją zdenerwowało innego. Tylko skąd to stuknięcie? Trafiła mnie w opuszek palca, nie w kość. Może młotek jej się omsknal i uderzyla najpierw w kawałek skały na piachu, którym sobie zmniejszyła wejście, dlatego słabo odczułam ten cios. Dzis zaryzykowałam znów karmienie z ręki i nie zaatakowała, grzecznie zabrała i natychmiast z łupem jak zwykle czmychnela do norki Smieszny zwierzak. Co chwilę przebudowuje sobie dom i przenosi skałki z jednego wejścia do drugiego. Nie nudzi się przynajmniej.
  8. Nik@

    [756] All inclusive

    Od dłuższego czasu nie mierzyłam, jedynie no3 z miesiąc temu, był jak zwykle barszcz... Do dziś mam pakiet na ICP, który dostaliśmy w zeszłym roku na zlocie w Ustroniu. Muszę w końcu wysłać. W sumie prawie nic nie dozuje, tylko podmiany, ostatnio średnio co 3 tygodnie i co jakiś czas atrament na PO4, jod i stront.
  9. Nik@

    [756] All inclusive

    Tak, gobiosoma (elacatinus) oceanops. To maleńkie rybki, dużo mniejsze od doktorka. A z ryb u mnie: - żółtek - naso vlamingii - acanthurus nigrofuscus - hepatus - 2x błazenek - 2x pterapogon kauderni - pholidichtys leucotaenia - siganus magnifica - nemateleotris magnifica. - żagiewka długonoga Oxycirrhites typus - ecsenius Midas - cirrhilabrus cyanopleura - cirrhilabrus exquisitus - halichoeres chrysus - ptereleotris evides Wychodzi 17 ryb. Niby dużo, ale w akwarium wydaje się pustawo, bo babki się ukrywają. Aaa, jeszcze mój ulubieniec, Kostera piramidalna czyli tetrosomus gibbosus, pogromca ślimaków osiadłych czyli 18
  10. Nik@

    Czy są tu prawdziwe wilki morskie?

    Druga cenna rada: nie rzygaj pod wiatr Pytanie, czy jak się stoi za sterem to choroba nie działa, to był oczywiście żarcik ja dostałam w Egipcie ichnia tabletkę i tak mnie otępiła, że przy drugim nurku byłam jak kapeć, błędnik totalnie nieczynny, nie potrafiłam ocenić na jakiej głębokości względem innych płynę i ogólnie niewiele z tego nurka pamiętam. Jedynie to, zeczaparowala mi maska. Zazdroszczę ludziom, którzy się dobrze czują na łodzi.
  11. Nik@

    Proszę o pomoc w identyfikacji

    Gąbka. Dość upierdliwa.
  12. Ale to dopiero po długim okresie rekonwalescencji z ryzykiem, że ospa i tak po przeprowadzce wróci. Jakiś czas temu chciałam kupić rybę w znajomym sklepie. Właścicielka mówi, że jak to, przecież niedawno była ospa (Wykupiłam tam chyba całe zasoby herbtany w trakcie walki) Ja mówię, że ospę już wyleczyłam wiele miesięcy temu i nawet niedawno po kilku miesiącach od zakończenia leczenia dodałam rybke i jest ok. Usłyszałam, że jeśli ospa raz się pojawi w zbiorniku, to już zostaje na zawsze. Wyszłam wtedy że skleu bez ryby, a potem zaczęłam myśleć. Skąd mamy ryby, jak nie ze sklepu? Przecież nikt z nas nie jedzie na Hawaje złowić sobie żółtka? Nawet, jeśli 4 lata temu kupiłam żółtka od osoby z forum, to on i tak był pierwotnie kupiony w sklepie. Czy ktokolwiek z Was zna taki sklep, w którym nigdy nie widział nawet jednej obsypanej ryby? A jeśli widział, to czy pływała ona w osobnym, kwarantannowym zbiorniku? I czy ten zbiornik był potem sterylizowany? Mogę się założyć o wszystko, że nie. Dlatego byłam zdziwiona, nie dlatego, że upominano mnie, że ileś miesięcy wcześniej walczyłam z ospa, ale dlatego, że pasożyt w każdym sklepie jest zapewne non stop. Nikt nie sterylizuje wszystkich zbiorników przed każdą dostawa. Jeśli u mnie ospa ma zostać na wieki, to w każdym sklepie tym bardziej.
  13. Dlaczego zeszła tridacna, to trudno powiedzieć. Miałeś ja na jakiejś podstawce lub na skale, czy bezpośrednio na piachu/szybie? Jak długo jest u Ciebie? Moja ma podstawkę, a ta podstawka leży na półce skalnej, żeby jakieś robactwo z piachu jej nie gryzlo. One w naturze żyją na skałach, ponoć potrafią się w skale "wtopić" rozpuszczając ja częściowo jakąś substancja własną. Nie należy ich umieszczać na piachu czy szybie. Mam tez 3 wargacze, które chyba kontrolują ilość wieloszczetów, bo prawie ich nie widuje, jedynie jakieś maluszki czasem pod podstawka koralowca widzę. No i pęsetniki, jak chelmon, potrafią zjeść tridacne, nie wiem, czy takie masz.
  14. UV jednak cos daje, zmniejsza ilość pasozyta w toni. Skoro parametry wszelkie są prawidłowe, to jedyne, co mi przychodzi do głowy to przerybienie, przez to z obsypania się ze stresu jednej z ryb szybko przeniosło się na pozostałe, bo pasożyt miał duża ilość potencjalnych żywicieli.
  15. Odeszła ponad połowa ryb. Nie chciałeś próbować ich leczenia, bo pisałeś, że szkoda Ci marnować doskonale funkcjonująca biologię. Wcześniej nie chciałam krakac, ale wydawało mi się, się, że padnie Ci prawie cała rybna obsada. Niczego nie dodawales w ostatnim czasie, jednak pojawiła się ta choroba. To znaczy dla mnie, że system nie jest tak doskonale funkcjonujący, jak Ci się wydawało. Ryb bardzo dużo, jak na takich rozmiarów zbiornik, tak oszczędną filtrację, brak podmian i jeszcze do tego kranówka. Może być to, co mówi @AnT. System na tak skromnej filtracji sobie świetnie radził do czasu, aż czegoś się w wodzie nagromadziło zbyt dużo i zaczyna się to wszystko sypać. Niestety, przy ospie i braku leczenia nie na szans takiej gestej zupy rybnej zachować. Zostanie Ci prawdopodobnie tylko kilka najsilniejszych ryb, dopiero wtedy ospa zacznie wygasać, bo braknie żywicieli. Trzymam kciuki, żeby więcej strat nie było. Ale przemysl jednak jakieś leczenie, bo wydaje się, że załamał Ci się ten świetnie dotąd funkcjonujący system... skoro nie chcesz dawać leków to spróbuj chociaż UV podłączyć, wtedy usuniesz część pływek z wody. Zrób tez większą podmianę na rodi, nie na kranowce, bo skład kranówki jest niewiadomy. Dziś zmierzysz parametry, a jutro woda będzie miała inny skład. Nie tnij koralowców, kiedy masz ospę, bo grzebanie dodatkowo stresuje ryby. Herbtana nie wyleczy ryb, ale wspomoże ich system immunologiczny, uszkodzona skóra będzie się szybciej goić. Podobnie ryby wspomoże preis coly (preis carely). To są preparaty, które nie zaburzają biologii, nie wylecza, ale wspomogą w walce i rekonwalescencji oraz pomogą zapobiec chorobom wtórnym ( osłabiony walka z ospa organizm ryb jest podatny na kolejne patogeny). Nie piszę tego, jako teoretyk. Też miałam ospę i przez chwile posluchalam rad: nic nie rób, nie stresuj ryb, podnieś temoerature i po tym choroba poszła, jak oczko w ponczosze, ponad połowa ryb w panierce, 4 apogony martwe. Wznowilam walkę, już nikt więcej nie odszedł, choć niektóre ryby miały już gruba panierkę z pasozyta, zezarte płetwy i nawet oczy zaatakowane. Ale udało się je uratować, choć były w stanie krytycznym.
×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.