Jump to content

Blogs

 

Była chwila zawahania...

19 I 2014 Przy zmianie akwarium miałem chwilę zwątpienia. Nie chodziło o to czy sobie z tym morskim akwarium poradzę, nie chodziło o brak zapału czy brak entuzjazmu, chodziło raczej o zwykłą przyziemną rzecz a mianowicie koszty. Gdzieś czytałem wątek o tym, jak to wcale nie jest drogo. Ano dla jednego, to jak pstryknąć palcem a drugi po prostu nie ma pieniędzy. Przeliczyłem swoje siły na zamiary i stwierdziłem, że te czterysta z hakiem nie będzie jakimś strasznym obciążeniem mojego budżetu domowego. I całe szczęście, że mi się chciało policzyć. W planach miałem dużo większe akwarium ale koszt budowy to jedno a pracować tylko na akwarium to drugie. Tak obserwuję różne wątki, ot lubię sobie poczytać, i zerkam często na targowisko. Powiem szczerze, że jestem czasem przerażony. Wiem, każdy powinien mieć swój rozum i zdawać sobie sprawę co robi, ale... No właśnie, znaczna część tych co zaczynają nie zdają sobie sprawy ile to hobby kosztuje. Pominę czas, bo przy moim trzecioligowym baniaku i tak sporo go poświęcam, ale zastanawia mnie czemu ta stara gwardia nie prowadzi przyszłych posolonych na właściwe tory? Czytam w wątkach - zrób szersze, zrób wyższe, a może dłuższe ci wejdzie... i co? i nikt nie na pisze, że to są dodatkowe litry wody, którą co miesiąc trzeba podmienić, że byle lampą tego nie doświetli, że byle odpieniacz tego nie ogarnie... i tych "byle" jeszcze można dużo wymieniać... a skończywszy na tym, że byle czym tego się nie zasiedli. Myślę, że nim zacznie się doradzać co do wielkości, to powinno się uprzedzać z czym to się wiąże. Jakie są tego efekty? max 6 miesięcy i baniak idzie na targowisko. Oczywiście nikt nie napisze, że go nie było stać. Rozumie, bo sam bym się wstydził przyznać... bo to krępujące. Mało tego, tak obserwuję, że są baniaki które nigdy nie zostały zalane. Cóż, a może gdyby przedstawiać koszt nim zaproponuje się stawianie większego - to minirafka jednak by stała i cieszyła oko a tak maxi - gruzowisko z trzema koralami na krzyż na targowisku czeka na następnego napalonego. Oczywiście nie mam tu zamiaru kogoś obrażać, jeżeli ktoś poczuł się urażony to serdecznie przepraszam. Wiem, że na forum są i tacy, którzy dają do myślenia. Wiem też że są tematy na forum, bo je czytałem. Tylko że rada w temacie, jest cenniejsza. Do tego dochodzi targowisko. "Tam kupisz tanio jak poszperasz". Śmiać mi się chce, bo ten co zaczyna nie wie czego szukać, na co zwrócić uwagę kupując, od kogo warto kupić. Kiedyś napisałem coś o targowisku ale zaraz pojawiały się głosy, że trzeba wiedzieć co i od kogo się kupuje. No dobra, Może jak ktoś jest kilka lat na forum, to już to rozkminił. Ja jestem od roku i dalej nie mam pojęcia co od kogo można kupić. Kosztowna loteria. Czemu nikt nie powie świeżakowi - idź chłopie do sklepu, bo się nie znasz i kupisz bubla kinga a nie bubble king-a. Wiem, też bym mógł to napisać ale z racji stażu i ilości postów nikt mnie nie posłucha. Zostanę zakrzyczany, że jak ja trafiłem źle to ktoś inny niekoniecznie też tak musi, Mnie akurat stać na błędy które popełniłem ale tych co stawiają pierwszą solniczkę a za radą kolegów od razu i szerszą i głębszą - niekoniecznie. Teraz, żeby nie być gołosłownym i żeby uniknąć jakichś ataków piszę wprost - podliczyłem moje koszty. Ponad 400l w obiegu i ciągle coś się kończy. A to prochy do ballinga, a to sól, a to testy, a to rachunek za prąd przyszedł.... I tak po obliczeniach to wychodzi jakieś 500 złotych miesięcznie. A w tym nie ma grama życia. - a jak kupiłem i zalałem pierwszą solniczkę - to się zastanawiałem - na co ja tyle soli kupiłem..? 20 kilo. Przecież to się zmarnuje zanim to zużyje. No tak, tylko dojrzewanie się skończyło, później sól... a teraz jak zamawiam 20 kilo to już planuję kiedy następną będę musiał zamówić. Podsumowując, tak się zastanawiam, czy warto było zakładać morskie...? Czy nie lepiej było kupić kubełek i zalać słodką wodą...? Warto, I nie lepiej ale z głową i kalkulatorem w ręku, by później nie oddawać za bezcen akwarium, życia i sprzętu. Kupić na targowisku to nie problem ale sprzedać, choćby za cenę jaką się dało, to już nie tak łatwo. Tak mnie jeszcze naszło, na to targowisko. Rzecz słuszna i fajnie że jest. Tylko strasznie mnie wkurzają ci co robią sobie z niego sposób na zarabianie kaski. Byle narobić szczepek... Byle zahandlować. Kurcze, jak 30 lat miałem słodkowodne - tak nigdy nie kupiłem szczepki rośliny. Zawsze ktoś jak robił przecinkę, to oddawał z piwko. I to było normą. A tu dwa kikuty 50 złotych... Rozumiem jak ktoś chce sprzedać korala, którego hodował 2 lata, rybkę czy innego zwierzaka, włożył w to serce i pieniądze... ale co niektórzy robią sobie z forum biznesik ale tego widać nie da się zwalczyć. Takie czasy. A ja starej daty jestem widocznie. Jednak fajnie, że są i tacy - co od pieniędzy wolą czyjś uśmiech. Dzięki nim zaraziłem się koralami. I za to i za szczepki im serdecznie dziękuję. Pozdrawiam, Piotrek.

kpiotrek

kpiotrek

 

Przygoda z ukwiałem - pierwsza i pewnie ostatnia.

30 XII 2013 Żył sobie ukwiał quadricolor w moim akwarium. Bardzo długi czas siedział w jednym miejscu ale mniej więcej raz w miesiącu robił obchód akwarium sprawdzając czy nic się nie zmieniło i zapewne czy nie znajdzie innego, lepszego miejsca. Wycieczka zawsze kończyła się tym, że lądował w miejscu które dla niego wybrałem. Przy okazji jego podróży cierpiały inne korale, nie było zgonów ale dyskomfort odczuły na pewno. Trzy dni temu pomyślałem o oddaniu jegomościa na targowisko a on chyba wyczuł sprawę i zaczął ostatni rajd po bezkresie mojego domowego oceanu. To mnie zmobilizowało do nadania ogłoszenia o sprzedaży quadri w odpowiednim dziale na targowisku forum. Ostatni raz widziałem gagatka jak sobie łaził po bocznej szybie akwarium i na moich oczach zaczęła go wciągać pompa. oczywiście nie czekając na finał (zmiksowanie galarety) włożyłem rękę i palcem zatrzymałem śrubę miksera. Efekt był taki, że mój podopieczny wyszedł bez szwanku. Nawet draśnięcia nie miał. Posadziłem go na jego ulubionej skale, wyglądał na zestresowanego i skurczył się jak... w zimnej wodzie. Przylepiła się stopa i pomyślałem sobie, że mam teraz pewnie ze trzy dni spokoju, bo po takiej wycieczce schowa się zapewne w skałach. Minęła noc... Rano wstałem i nie za bardzo przejąłem się tym, że nie widzę tego galaretowatego jegomościa ale coś mnie tknęło i zajrzałem do sumpa. Coś jakby dziwny dźwięk przelanego odpieniacza - ponyślałem. Kubek był brudny ale było widać w środku białą wodę. Trzy sekundy trwało zdjęcie kubka. Nawet nie wiedziałem, że jestem taki szybki. Odpieniacz kipiał. Otworzyłem dekiel i myślałem że zwymiotuję. Pędziłem do łazienki z szybkością naddźwiękową. Nie wiedziałem tylko jeszcze co poleci do sedesu - zawartość kubka czy mojego żołądka. Ostatecznie poleciało z kubka. Wylewając zawartość kubka widziałem strzępy ukwiała. Jakieś farfocle skóry (o ile one mają skórę) i flaki ze środka (nie wiem co mają w środku ale tak to wyglądało). Mam chyba szósty zmysł albo więcej szczęścia niż rozumu. Dzień wcześniej nałapałem beczkę wody, jakieś 60l. Zazwyczaj mam jakieś 20-30l do dolewki, no chyba że planuję podmianę ale ta miała być w środę a tak w ogóle to miałem jej nie zrobić - bo lekkie cyjano wyskoczyło na falowniku. Taka zagwozdka - po co tyle tej wody nałapałem, nie wiem ale w owym czasie pomyślałem że może się przydać. Szybko rozrobiłem solankę, mam wprawę - 6 kubków na beczkę. Później jeszcze jakieś pół kubka aby refrektometr pokazał to samo co na wodzie z akwarium. Do beczki wylądowały wszystkie wolne pompy - co by szybko solankę wymieszać. W między czasie umyłem kubek który stał na parapecie za oknem bo w domu nie dało rady z nim wytrzymać. Oczywiście jak to bywa odpieniacz po założeniu kubka akurat dzisiaj musiał się zbuntować i przestać pienić. Taka złośliwość przedmiotów martwych. Olałem odpieniacz. Zaczęły się poszukiwania węgla. leżał pewnie z pół roku. Kupiony w celu bliżej nieokreślonym, pod wpływem chwili i promocji w sklepie. Dobrze że się znalazł. Płukanie węgla w trybie błyskawicznym okazało niemożliwe. Ten czarny pył ustąpił po 10 płukaniu, kolejne trochę szczęścia, że było wystarczająco wody w dolewce. W sumie jak niedługo minie rok mojego akwarium - pierwszy raz włożyłem węgiel do zbiornika. W między czasie zrobiła się solanka i szybko wypompowałem 60 litrów z obiegu i nalałem świeżej. Oczywiście zimnej. W sumpie było jeszcze z 50 litrów wody więc temperatura się troszeczkę wyrównała. Zazwyczaj odkręcałem obieg jak było 1-2 stopnie różnicy. Wczoraj było 4 ale stwierdziłem, że to mniejsze zło. Efekt końcowy - dzisiaj rano wszystko żyło. Ryby wczoraj były zestresowane, takie niespokojne ale wieczorem jadły normalnie. Wszystko raczej przeżyje. Podsumowanie. Żona zła i obrażona, bo pół niedzieli przepadło i bałagan nieziemski z pośpiechu zrobiłem. Akwarium przeżyje - chyba. Zastanawiałem się jak on znalazł się w odpieniaczu. Przecież niemożliwe, że pompa cyrkulacyjna go poszatkowała i mam tak wydajny obieg że zdążył wszystko pozbierać z akwarium. Prześledziłem możliwe drogi ukwiała do odpieniacza i wychodzi na to, że musiał prześlizgnąć się przez grzebień. Następnie zmieścił się do rury spływu ale tam jest największy otwór jakieś 0,5cm na 2cm a do tego po drodze jest zawór otwarty tylko na 1/3 (hydraulika na rurach fi 32mm). Nie sądzę by wlazł w rewizję, choć to też możliwe. Po przejściu przez rurę miał prostą drogę do odpieniacza, którego wlot jest blisko wylotów spływu. Ukwiał więc nie miał szans. Tak teraz się zastanawiam, że szczęście w nieszczęściu że trafił do odpieniacza, bo ten poszatkował go na drobne i wywalił do kubka. Zapewne w momencie, bo w supie znalazłem naprawdę tylko kilka farfocli po czerwonym quadri. I co dalej? Nic. Będę żył z przeświadczeniem, że miałem szczęście. Akwarium dla ukwiałów powinno być odpowiednio przygotowane i zabezpieczone. Ja, jak zapewne większość myślałem, że przecież nic się stać nie może. Błąd - może i to w każdej chwili. Mój ukwiał do kolosów nie należał, był wielkości męskiej dłoni ale sądzę że gdyby zmiksował go falownik a nie odpieniacz, to dzisiaj akwarium by stało puste. Radzę zastanowić się przed zakupem. Jak nie można zrobić tak aby był bezpieczny, to szkoda zwierzaka i naszych nerwów... i pieniędzy jak wysadzi w powietrze akwarium. Życzę powodzenia wszystkim hodowcom tych pięknych - bądź co bądź - korali. Ja sobie odpuszczam, wolę je oglądać na zdjęciach. 12 I 2014 Przygoda zakończyła się dość szczęśliwie. Ukwiał już na wiecznej rafie a skutki akwarium odczuwa do dziś. Widzę to po życiu w akwarium. Korale, po trzeciej podmianie, dopiero zaczęły pompować się normalnie. Na dzień dzisiejszy PO4 i NO3 w kiepskich proporcjach choć bliskie zeru. Wcześniej były skoki. Na pompach zawsze było cyjano a w pompach gluty teraz zaczęło rozłazić się po akwarium. No może przesadzam z rozłażeniem ale zaczęło włazić na szybę. Odessałem i zobaczymy dalej co będzie. Rozważam podanie NO3 bo zaczyna go brakować a PO4 pomalutku ale jednak przybywa. Pozdrawiam. Piotrek.

kpiotrek

kpiotrek

 

Przeprowadzka

30 XI 2013 stare akwarium garażowe przestało istnieć. Zbierałem się do opisania przeprowadzki już dobrze ponad tydzień. Raz zacząłem i zapisałem jako szkic ale to gdzieś wcięło więc muszę od początku klepać dzisiaj. Do rzeczy. Przekładkę planowałem zupełnie inaczej. Stare akwarium podczas malowania, które zarządziła moja ładniejsza połowa, stało w garażu. Plan był taki aby zrobić to stopniowo, spokojnie... i na planach się skończyło. Przyszły niskie temperatury, grzałki praktycznie się nie wyłączały a w akwarium zima. 22o to max co mogłem wyciągnąć w 2 grzałek (jedna 150W, druga 200W). Rachunek za prąd był również stymulatorem do przyspieszenia moich planów. A miało być tak pięknie. Najpierw testy hydrauliki, potem nazbierać wody z podmian, stopniowo przekładać skalę z życiem i... cóż, nie stać mnie było na to. W sobotę 28 listopada kombinowałem z hydrauliką. Ciężko zrobić coś z niczego. Miałem parę kolan do hydrauliki. Leżały, bo jak pierwszy raz robiłem, to kupiłem za dużo. W ruch poszła piła, szlifierka i tangit. Część orurowania musiałem niestety wydobyć ze starego akwarium, bo nie miałem wystarczającej ilości kształtek. A szczerze mówiąc trochę też z oszczędności to zrobiłem. I to był błąd. Przyznaję się bez bicia i nie polecam takich oszczędności. Raz - że czas zmarnowany na dopasowywaniu, dwa - że mocno ograniczone możliwości. Było - minęło, hydraulika działa. Rozszczelniło się jedno kolano ze starej instalacji ale poksylina załatwiła sprawę. Najłatwiej poszło z tym czego się najbardziej obawiałem. Powieszenie lampy. W starym akwarium lampa była położona na profilach aluminiowych zamontowanych na koronie akwarium. W nowym musiałem ją jakoś podwiesić. Z uwagi na to że akwarium jest w pomieszczeniu zamkniętym zdecydowałem się na tradycyjne kołki w sufit i łańcuch do których dokręciłem oryginalne mocowania linek. Lampa wisi i jestem zadowolony. Doczepiłem też do łańcuchów zasilacz więc jestem bardzo zadowolony, bo nie plącze mi się teraz żaden kabel. Zalewanie poszło dosyć sprawnie. Najpierw przelałem połowę wody ze starego akwarium, przełożyłem skalę i korale. Łapanie ryb w pustym zbiorniku to już czysta formalność. Przelałem resztę wody i miałem straszny dylemat jak zabrać się za piasek. Ostatecznie miałem zrobione 60l świeżej solanki więc trochę go przepłukałem. I to był dobry pomysł. Piasek praktycznie nic nie pylił w nowym akwarium. Po dwóch godzinach woda była przejrzysta, może nie kryształ ale nie było źle. Nie mogłem uruchomić hydrauliki, bo strasznie śmierdziała klejem. Ostatecznie ruszyła dwa dni później. W sumpie pompy mieszały wodę żeby się nie zepsuła. Trafiła tam też część skały. Rozwiązanie - sump na kółkach - okazało się strzałem w dziesiątkę. Zero przenoszonych drgań na akwarium. Bardzo jestem zadowolony. Kułka oblane są jakąś gumą która dodatkowo amortyzuje drgania. Ostatecznie akwarium wystartowało w poniedziałek. Dolałem brakującą wodę, dałem uderzeniową dawkę bakterii, przekręciłem zawory i... Pojawił się przeciek na powrocie ale jak pisałem wyżej został opanowany. Teraz czekam na jakieś dojrzewanie. Po tygodniu wystartowało dino. Ale jakoś po trzech dniach znikło samo z siebie. Parametry na dzień dzisiejszy wydają cię dobre: ph=8 no3=0,2 po4=0,02 kh=~7 ca=420 mg=1260 Na początku był jakiś skok no3 ale nie jakiś straszny. Poszło do 10 powolutku spadło do 0,2 po4 skoczyło do 0,05 ale to jest w granicach błędu pomiaru więc można pominąć. Co zauważyłem po przesiadce - duża komora na odpieniacz to - nie wiem czemu - lepsza jego praca. Na początku wywalał żółtą wodę, przez pierwszych kilka godzin przelewał, cudował. Po jakichś 48 zaczął produkować sztywną pianę i przestał szaleć. Więcej wody do przerobienia a odpieniacz bez problemu daj radę co w mniejszym sumpie jakoś mu nie wychodziło, bo z no3 nigdy nie mogłem zejść poniżej 2. Może ma na to jakiś wpływ rozrzedzenie świeżą solanką choć wątpię bo skoczyło do 10 i spadło. Resztę chemii w postaci ballinga i NO3:PO4-X leję prawie tak samo. Nieznacznie zwiększyłem dawkę tego drugiego. Wczoraj trafił na zaplecze akwarium dozownik do ballinga do kolegi PawelL. Bardzo jestem zadowolony, choć nie mam porównania - bo to mój pierwszy tego typu sprzęt. W planach jeszcze syntetyczna skała z AF. Straty po prawie dwóch tygodniach - zero. Wszystko żyje i ma się całkiem nieźle, choć zdaję sobie sprawę że dojrzewanie może jeszcze mnie nawiedzić. W załączeniu kilka zdjęć, jakość - porażka. No, ale coś muszę pokazać... 15 XII 2013 Dołożyłem dwa zdjęcia, na jednym akwarium. Ukwiał przeszedł przez cały zbiornik, zliczył pompę i wrócił na swoje miejsce. Drugie - dołożyłem światła 2x24W w aktynice, szczerze mówiąc jest lepiej ale szału nie ma. Dam jeszcze po dwie rury bo mam wolny statecznik. Tyle że to będzie większa przeróbka, bo chcę zrobić stelaż na lampy. Z obserwacji - balling z dozownika działa lepiej niż moje wcześniejsze strzykawki. Parametry są stabilne ale kh skoczyło do góry mimo dawki jak na strzykawkach. Musiałem zrobić korektę. Ostatnie pomiary: pH=8 NO3=0,02 PO4=0,02 KH=9,0 Ca=440 Mg=1320 Dojrzewania po przekładce brak. Od jakiegoś czasu przeprosiłem się z bakteriami i zacząłem dozować. Po ostatnich przygodach jak je odstawiłem nie mogłem opanować zbiornika. Tzn. przez pierwszy miesiąc bez bakterii i wódki nie widziałem różnicy a później poszło lawinowo. Teraz już regularnie, profilaktycznie leję je przy podmianach. Tak myślę, że skoro nie ma wahnięć parametrów, to jutro zrobię pierwszą podmiankę po przekładce. 19 XII 2013 Wczoraj zrobiłem testy wody. Wyszły całkiem dobrze. pH=8 NO3=0,02 PO4=0,02 KH=8,0 Ca=420 Mg=1320 Balling Od dwóch tygodni leje sól bez soli, bo do tej pory lałem tylko Ca, KH i Mg. Skutków ubocznych brak. Szyby zarastają tak samo jak nie lałem. Muszę je czyścić co 3-4 dni. Zastanawiam się nad rzadszymi podmianami wody. Światło Przestawiałem też tydzień temu lampę (BP160w) na fabryczny program bali. I korale coś zastrajkowały bo jakby słabiej rosną, choć białego światła mają więcej. Co widać też po ballingu. Zawsze lałem około 100ml teraz 80. Chyba wrócę do moich poprzednich ustawień. Wcześniej świeciłem 35% białe 100% niebieskie. Przejadę się w sobotę po sklepach celem uzupełnienia rybek w akwarium. Na dzień dzisiejszy pływa ich 7 2 x amphiprion ocellaris 3 x chromis viridis - są ze mną od samego początku, kupione jako pierwsze rybki. 1 x zebrasoma scopas - trafił do mnie przez przypadek, i chętnie go wymienię, u mnie za niedługi czas zrobi mu się ciasno. 1 x valenciennea longipinnis Planuję zakup do 8 mniejszych rybek przy założeniu że scopas znajdzie nowy dom. Tak się zastanawiam, co może zjadać młode ślimaki. Co jakiś czas mam wysyp turbo, widzę na szybach zazwyczaj z 10 sztuk a po tygodniu nie ma żadnego z młodzieży. Wcześniej podejrzewałem kraba ale go oddałem a młode ślimaki dalej znikają. Kiedyś nie było tego problemu i zawsze miałem nadwyżkę. Mam jeszcze jedną teorię ale wydaje mi się dość nierealna. Muszę jeszcze poobserwować. Podejrzanym jest ukwiał. Co jakiś czas ma spacer po akwarium. Trwa on jakieś 4-5 dni, później wraca na swoje miejsce. Wydaje mi się że ma on związek tajemniczym znikaniem ślimaków. 22 XII 2013 Parametry w normie. A jednak coś wywaliło po przeprowadzce. zerknąłem dzisiaj z bliska na pompy i wydaje mi się że jest na nich cyjano. Dziwne, że tylko na pompach. Szyby, skała i piasek czyste. Żeby nie było za pięknie to jeszcze pojawiły się kłaki bryopsis - ale tylko w kominie. Szybka akcja skrobaczką i czysto - dzień później znowu się pojawiło. Włożyłem do komina dwa ślimaki turbo i zostawiłem na dwa dni. Zeżarły z głodu nawet to dziadostwo. A podobno nic tego nie je. Oświetlenie: Po zmianie (ustawiłem na lampie 35% CW i 100% B i RB) na koralach po dwóch dniach pojawiły się wyraźne przyrosty, czego nie było przy ustawieniu 60% i 100% Podobno przelicznik w moim przypadku powinien być 1 W/L w moim przypadku nominalnie to 0,5W/L a tak naprawdę to około 0,4W/L i zwierzaki rosną... i mają się dobrze. Wręcz zbyt mocne światło białe hamował wzrost korali. Po moich drobnych doświadczeniach ze światłem mogę powiedzieć, że te przeliczniki to można między bajki włożyć. Moim zdaniem podstawa to woda, reszta to dodatki. Tylko muszę uczciwie napisać, że w obsadzie zbiornika nie mam żadnych acropor. Są tylko montipory, stylophory, trochę lpsów i resztki miękkich - większość oddałem. 26 XII 2013 No i troszeczkę za wcześnie się ucieszyłem, że nie ma dojrzewania. Jakieś drobne załamanie systemu nastąpiło. Tzn nie ma tragedii ale jak wcześniej pisałem - wyskoczyło trochę cyjanobakterii. Najdziwniejsze jest to że siedzą w miejscach największego przepływu wody. Oblepiło troszeczkę pompy i jakieś takie nitki zbierają się w kominie. Z komina to nie problem, bo zbieram je i wywalam ale pomp nie chce mi się myć co trzy dni. Na razie wstrzymam podmiany i strzelę zastrzyk z podwójnej dawki bakterii biogro. Chemii się wystrzegam, bo kiedyś raz użyłem i jakieś czarne place na skale się pojawiły. Dodałem nowe zdjęcie, robione aparatem a nie telefonem więc troszeczkę lepszej jakości. Choć dalej nie mam pojęcia jak zrobić fotkę aby choć w części oddała kolory jakie są w akwarium. 4 I 2014 Po przygodzie z ukwiałem akwarium dochodzi do siebie. Nie zauważyłem żadnych zgonów i problemów w zbiorniku. Za to mam rozterkę. Trafiły do mnie 4 nowe rybki. Chciałem - tak jak zawsze zrobić aklimatyzację i przez ciekawość sprawdziłem zasolenie wody ze sklepu. No i się ostro zdziwiłem. U mnie woda - książkowo - 1025 może nawet 1026 a sklepowa 1030. Miałem dylemat, bo nie wiem która woda ma prawidłowe zasolenie. A może mój chiński refraktometr jest do bani? Szybkie przeszukanie najciemniejszych zakamarków i znalazłem stary spławik. A on pokazał w mojej wodzie 1021. Tragedii nie ma ale nie wiem które z urządzeń pokazuje dobrze. Ciekaw jestem jak sprawdzić poprawne zasolenie w warunkach domowych. Tak sobie wymyśliłem że może odważyć sól na litr wody i sprawdzić czy po wymieszaniu da zasolenie takie jak na opakowaniu. Nie wiem tylko czy to dobra metoda. Chyba będę musiał się uśmiechnąć do kogoś z markowym refraktometrem żeby się upewnić czy mój nie kłamie. Jak ktoś w okolicy miałby porządny, to chętnie wproszę się celem wyskalowania mojego sprzętu. Tak na marginesie, jak ma ktoś w pobliżu coś fioletowego, niebieskiego, żółtego to chętnie przyjmę/kupię/zamienię, bo mam strasznie zielono w akwarium. Pozdrawiam, Piotrek

kpiotrek

kpiotrek

 

No i się zaczęło.

Pracowita sobota. Z samego rana dotarło akwarium. Oczywiście plan był taki, że przywiozą i będę się napawał patrzeniem na nie. Tyle że, cierpliwości mi zabrakło... i akwarium już stoi na miejscu. Zrobiłem też elektrykę. We dwóch robiliśmy je od południa do 3 w nocy. Nie napiszę jaka minę miała moja żona tego i następnego dnia ;-) Do ogarnięcia została hydraulika ale rurki i złączki już leżą w garażu. Wczoraj wkleiłem grzebień, wyszło średnio. Ciężko było wkleić od środka komina tak aby się nie przesunął. Jak sobie to wykombinowałem. Otóż zawsze miałem problem z czyszczeniem sumpa. Zwłaszcza jak jest zbliżony kształtem do kwadratu i pod kwadratowym baniakiem. Teraz akwarium nie jest co prawda kwadratowe, bo ma wymiary 85x70 i 60h ale też ciężko było zrobić duży sump w typowym prostokącie. Sump ma wymiary 80x70 i 35h. Z tym że, wystaje od tyłu 10cm za akwarium. Zrobiłem tak po to, by zabezpieczyć się przed rozszczelnieniem hydrauliki. Na wypadek awarii woda będzie kapać z komina wprost do sumpa. Miałem już raz rozszczelniony przelot i całe szczęście, że byłem w domu, bo kałuża mogła się zrobić na jakieś 25 litrów. Nietypowym rozwiązaniem jest też to, że sump jest na kółkach. Dokręciłem je do stalowej ramy na której stoi sump. Mam teraz możliwość wyczyszczenia go bez wyginania się pod szafką. Pojemność 180l ale wody będzie w nim jakieś 110l co daje bezpieczny margines w przypadku zaniku prądu. Z akwarium zleci maksymalnie 55l (liczone z mocnym zaokrągleniem w górę przy maksymalnym wysunięciu grzebienia). Teraz zastanawiam się jak okleić tył akwarium folią. Boki było prosto bo nie było komina. W planach jeszcze zbiornik który będę mógł włączyć w obieg tak aby zautomatyzować podmianę wody. Mam stare akwarium 70l i chcę je wykorzystać. O ile dam radę wywiercić dziurę w boku akwarium. A co w starym się dzieje? jakoś się kręci. Nie umiem robić zdjęć, bo wszystko na nich jest "niebiewskie". Filmik mojego - obecnie garażowego akwarium -można zobaczyć pod adresem: Jakość słaba, bo kręcone telefonem. Aparat który posiadam, nagrywał jeszcze gorzej. W weekend przeprowadzka. Miałem to robić stopniowo ale nie przewidziałem, że temperatura w garażu spadnie do 16 stopni. Grzałka się nie wyłącza. A licznika nie mogę odczytać tak szybko się zmieniają cyferki. No może przesadzam ale rachunek przyszedł niezły... Pozdrawiam, Piotrek.

kpiotrek

kpiotrek

 

To chyba tyle..

Wyglada na to że moja piękna przygoda będzie musiała się zakończyć:',( Nie jestem u siebie i jest duże prawdopodobieństwo że nigdy nie będę.Wolę aby decyzja o likwidacji była moją decyzją. Drugą sprawą jest kwestia pieniędzy..na upartego pozostały(chyba) tylko koszty utrzymania ale w tej chwili mam nadzieję że mi starczy na telefon i internet..

bakuba

bakuba

 

Znudzony błazenek

Wczoraj żywotu dokonała błazenka po wpadnięcia do komina. Teraz obserwóję jak znudzony błazenek robi coraz ciekawsze manewry, zaczyna pływać coraz więcej i w nowych rejonach:)

bakuba

bakuba

 

Dzień dobry.Poproszę o szczyptę nadziei..

czy śniliście kiedykolwiek że zabijacie własną matkę.. Naprawdę chciałem zapomnieć o niej, wszystkim co mi zrobiła i co jest mi dłużna ale jak mam to zrobić skoro wydzwania do 'mojego' domu opieki i dobrze wiem jak brzmią rozmowy na mój temat dzięki korespondencji którą przechwyciłem. JAK MOŻNA! Żeby napisać do dyrekcji list w sposób dzięki któremu moja opiekunka-jedyna osoba która na prawdę o mnie dba i trzyma mnie przy życiu-mogła stracić pracę!!?!? Jednak nie ma ludzi bez nałogów..widać znęcanie się nad bezbronnymi dopiero uzależnia.. mamo wybacz że jeszcze żyję.w zeszłym tygodniu próbowałem dwa razy.zjadłem 40tabletek psychotropowych..zamiast mnie zabić wystrzeliły mnie tak że kilka dni nie wiem co robiłem a gdy zacząłem trzeźwieć, wziąłem skalpel,stanąłem przed lustrem aby widzieć co robię i zacząłem dziabać lewą stronę szyi w poszukiwaniu aorty,znalazłem, krew z tętnicy nie jest czerwona, momentalnie straciłem kolory na twarzy a skalpel zrobił się strasznie śliski-wypadł przed ostatnim cięciem..strasznie szybko ciśnienie spadło i krew krzepnąć..prawie się rozpłakałem i próbowałem rozdrapywać te rany tylko wyobraź sobie mamusiu że przy tej kobiecie której tak nie nawidzisz,w domu opieki którymi tak mnie straszyłaś, ja mam wreszcie krótkie paznokcie.. Weszła opiekunka, zawołała pielęgniarkę-była jedna która prawdopodobnie czasem z tobą rozmawia bo strasznie robi mi pod górkę i gnoi po twojemu..prawie ją rozwaliłem jak żabę po deszczu moim dwóstukilowym wózkiem widząc że pcha się do mojego pokoju na pewniaka i mówiąc "ja tu pracuję"(JA TU MIESZKAM!!). Odskoczyła.Nastepny w kolejce pył Czesiek który na mój widok w tym samym momęcie co ja pomyślał o schodach i od razu rzucił się na moja rękę by mi ja zabrać z dżojstika..po tygodniu na psychiatrii wypuścili mnie uznając że nie ma mnie na co leczyć tym bardziej że ja z przyjemnością jeździłem na wszystkie terapie i miałem lepszy nastrój niż oni.. Jak widzisz mamo nie jest mi dane umrzeć a co z tego wynika-tobie spać spokojnie bo ktoś mi w końcu pomoże napisać dobry pozew a paragrafy i dowody są poważne i jednoznaczne..ale za to na tej podstawie znów możesz spróbować mnie ubezwłasnowolnić.. powodzenia

bakuba

bakuba

 

Stare się kręci a nowe tuż-tuż...

Dzisiaj zamawiam stelaż do nowego akwarium. Myślałem, kombinowałem ale postawiłem na sprawdzony stalowy stelaż. Klasycznie na 4 nogach. Taki miałem przy kilku akwariach i nigdy mnie nie zawiódł. A jak coś działało dobrze, to lepiej nie kombinować. Nowe szkło na dniach zawita pod strzechę. Jeszcze tylko zamówić hydraulikę i... będzie się działo. Mam ten luksus że nie muszę na "hura" wszystkiego przestawiać. Siła spokoju. Woda z podmianek i kawałek po kawałku skała do nowego trafi. Zwierzaki na końcu, liczę że koło miesiąca zejdzie z przekładką. Większość skały trafi do sumpa, w akwarium będzie w końcu przestrzeń a nie gruzowisko. Taki jest plan. A stare akwarium? Jakoś się kręci. Zdjęcia kiepskiej jakości bo nie potrafię robić... niestety :-(

kpiotrek

kpiotrek

 

Idzie nowe....

Idzie nowe. Nowe akwarium oczywiście. Co prawda zmiana nie będzie jakaś spektakularna, bo zamiana z 290 litrów na 350. Najbardziej cieszy mnie to - że pozbędę się w końcu komina z akwarium. Tym razem będzie zewnętrzny. W starym mam komin w rogu akwarium (kostka 70x70x55) była to pomyłka na całego. Nie dość, że szpeci akwarium i zajmuje miejsce to zdecydowanie w kostce utrudnia cyrkulację. Nowe akwarium będzie nieznacznie większe (85x70x60), komin zewnętrzny a do tego sump 70x80x35. Wadą komina jest również to, że trzeba trzymać wysoki stan wody by nie szumiał jak wodospad. Z tym związane jest niewykorzystane miejsce w sumpie, bo gdzieś ta woda musi zlecieć w razie awarii zasilania. Stary komin + to co spiętrzyło się nad grzebieniem było około 30 litrów. W nowym systemie będzie 1/3wody mniej do przyjęcia przez sump w razie awarii - mimo że akwarium będzie o 20% większe. Nowe akwarium zmieni też miejsce. Z jednej strony będę miał do dyspozycji jakieś 4m2 na sumpownie i pełną dowolność w ustawianiu dodatkowych sprzętów, z drugiej strony będzie też miało swoje wady, bo będzie widać tylko frontową szybę co mocno ogranicza możliwości aranżacji zbiornika. Większość skały trafi do sumpa. Zrobię tylko jedną skałę z półkami dla korali i dużo przestrzeni dla ryb. Nie mam zamiaru rzucać się z motyką na słońce i inwestować w bardzo wymagające korale. Z twardych zostawię to co mam, no może z czasem dokupię jakieś 2-3 ciekawe lps-y. Oświetlenie zostanie to co jest - BP160w. Myślałem żeby dorzucić 2 sztuki 39W t5. Jedna aktyniczna, druga purple. To jeszcze temat do przemyślenia. Pozostały sprzęt przeniosę praktycznie ze starego akwarium. Skała też będzie przełożona. Mam ten luksus, że nie muszę wszystkiego robić na raz. Sukcesywnie napełnię akwarium wodą z podmian (raz w tygodniu 60l) + trochę świeżej. skała będzie przekładana stopniowo. Mam zapasowy odpieniacz Więc skałę zamierzam przekładać kawałek po kawałku. Na koniec świeży żywy piach i stopniowo reszta życia. Mam nadzieję, że ominie mnie startowe dojrzewanie. Na bank coś się pojawi ale może nie w takim stopniu co przy starcie. Porady i wszelkie sugestie mile widziane.

kpiotrek

kpiotrek

 

kontakt

babka zamiast pilnować norki ewidentnie mnie zaczepia..gapi się na mnie,chwilami podpływa na wysokość moich oczu a momentami nawet mnie przedrzeźnia..boję sie że to z głodu..

bakuba

bakuba

 

magnifica:(..

Jadąc do Wrocławia na debatę polityczną w sprawie legalizacji marysi zdążyłem jeszcze przystanąć w sklepie z rybkami:) Tylko się drzwi otworzyły i wpadliśmy krzycząc o tym jak strasznie się spieszymy na pociąg i że"dawać rybki!ale już"). <grzecznie było> tak więc(podobno tak się nie zaczyna zdania:) mam dwa błazenka które już ze trzy może cztery dni nie jadły.Wzięliśmy "bycze serca w szpinaku" czy coś podobnego:)mam nadzieje że jeszcze 2 wytrzymają bo naprawdę nie mam jak jechać do wałbrzycha a w drodzę już jest inkubator do hodowania artemii.. Ułożyliśmy wreszcie skałę tak że jest i cyrkulacja dobra i dyrba zadowolony tyle że w trakcie lub pod koniec manewrów zaginęła Magnifica(myślałem że jest w swojej muszli przestraszona i może nawet trochę przysypana więc odwróciliśmy muszlę tak aby już nie dało się zasypać wejścia i do tego żeby był z niej widok na rafę a łybki ni ma..teraz czekam na list z rządaniem okupu:) albo jakieś zwłoki..najbardziej męczy mnie myśl że ona może jeszcze konać zaklinowana gdzieś pod skałą. A tak przy okazji po rozmowie z politykami(nie żebyśmy się świetnie dogadywali.<według mojej definicji politycy są ludźmi[miejmy nadzieję] którzy szastają słowami skąpiąc treści:) Zapisałem się-albo tak mi się wydaje do tej portyjki "Twój ruch".. jakoś nie wierzę że można się zapisać na stronie mając dużo konkretnych pomysłów i liczyć na to że kiedyś, gdzieś, z kimś kto ma jakieś znaczenie uda się o nich porozmawiać ale cóż,może a nóż. A plan B w trakcie realizacji:)..

bakuba

bakuba

 

biokulki

jestem w szoku jak szybko to wszystko rośnie a świeci tam narazie śmieszne 78W. Tak swoją drogą to cały świat mi nagle zbladł a co będzie gdy tam zawiśnie te 300W..z pokoju nie będę wychodził bez jakiejś konkretnej latary:)Czy to nie szkodzi oczom? na psychikę ma na pewno duży wpływ.. zastanawiam się czy można mieć w domu coś piękniejszego niż akwarium morskie(-ależ oczywiście że tak imbecylu!!Normalni ludzie mają Żonę i dzieci..):'(

bakuba

bakuba

 

:)

prawdopodobnie zostałem zarażony gruźlicą i myślę że jestem jedyną osobą która ma prawo się z tego cieszyć..a w akwarium też dobrze..

bakuba

bakuba

 

nowe życie

Wszystko co wpuściłem żyje włącznie z krewetką..w sumie miałem kupić tylko babkę dla kriłetkę ale babki sprzedają po 5(?) więc dołożyłem jeszcze krabika(niebieskiego pustelnika)rozgwiazdkę piaskową,taką rybkę co lubi poskakać(u mnie może sobie skakać do woli i raczej nie wypadnie tylko żeby żarówki nie stłukła bo się pocharata)..i dziś chyba Pan Staś(konserwator) zrobi mi stelaż na oświetlenie a ja będę usiłował zrobić sterownik oświetlenia+automatycznej dolewki sterowany zegarem..zeszłej zimy bawiłem się arduino a puste kości i będę chciał to zrobić tak jakbym umiał..nie boję się assemblera ale wiem że nie wiem jak ugryźć te tajemnicze 'triaki'..

bakuba

bakuba

 

deprecha

Źle mi. Zdobyłem kopię swojej dokumentacji. Dlaczego psychiatra wypisuje w mojej karcie..(nie wiedziałem że mam kartę u psychiatry) że nadużywam alkoholu i robię awantury nie chcąc przyjąć leków skoro ja nie pijam alkoholu ani nie zażywałem żadnych leków aż do zeszłego miesiąca a i te chciałem odstawić czujàc że dostałem coś innego niż antydepresant..w tej chwili zapisali mi zaocznie lek który się stosuje na:padaczkę,zespoły maniakalne oraz maniakalno-depresyjne i alkoholowy zespół abstynencyjny..i jeszcze oczekują że je przyjmę..czemu ludzie mnie nienawidzą tylko za to że pomimo ciężkiej choroby potrafię żyć lepiej niż oni..

bakuba

bakuba

 

Jaaaa !!!!!!

nie no bez przesady!! Kilka tygodni temu poprosiłem psychiatre o coś na chęć do życia.."-coś panu jest? -tak.codziennie się budzę" a gość którego pierwszy raz w życiu widzę pyta jak u mnie z alkoholem..mówię więc że nie rozumiem gdyż nie zażywam i słyszę że od pół roku mam problem z alkoholem i będę musiał przez 3 tygodnie nie pić i łykać tabletki żeby zaczęły działać a nagle się dowiaduję od tej samej pielęgniarki że opiekunki mają pilnować żebym je łykał bo podobno sobie składam aby się nimi odurzać !!!!..jaa pojechałem wieczorem do koleżanki odpocząć..zapomniałem tabletków (2)! więc dzwonię do dps i mówię opiekunkom że podleci po nie mój najlepszy ziomek który wyręcza je codziennie aż go nie wyrzucą i wysyłam go na pewniaka a on sie dowiaduje że "jestem śmieszny" i nie dostanę a dzisiaj moja koleżanka przywozi mi nowe tabletki pozieważ dziś akurat był psychiatra i zmienił mi leki na podstawie tego co sobie wymyśliły pielęgniarki które znają mnie tylko z widzenia a nie lubią gdyż uczę ich kultury i uwaga:"BHP"!! dyrektor dostał już pisemną skargę a cały personel włącznie z nim wie jak jest i myślę o sprawie cywilnej w stronę tej konkretnej pani i prawdopodobnie doktora.. poproszę o komentarze..

bakuba

bakuba

 

kriłetka

Wczoraj udało mi się przyobserwować kriłetkę nie chcę się jej pozbywać..zwłaszcza że jestem stworzeniem wyjątkowo do niej podobnym..

bakuba

bakuba

 

kriłetka

Wczoraj udało mi się przyobserwować kriłetkę nie chcę się jej pozbywać..zwłaszcza że jestem stworzeniem wyjątkowo do niej podobnym..

bakuba

bakuba

 

psi

Czy wiadomy jest poziom inteligencji stworeń morskich?Skąd rórówka wie że trzeba się schować?przypuszczam że nie ma oczu więc co?gdyby to była kwestia uników tylko w jej środowisku tłumaczyłbym sobie że po zapachu typa wyczuwa a tak to jak?może jeszcze aurę widzi.!?Podejrzewam iż jestem jednym z najszczęśliwszych akwarystów gdyż mam zaszczyt patrzeć na swoje cacuszko od rana do wieczora..i nie zdziwię się jeśli któregoś dnia nawiążę kontakt z tymi stworzeniami..ten krab..zawołał mnie do szyby i pokazał powolutku że jest głodny..ciągle jestem w szoku..ich zachowania są jakoś..mało zwierzęce..martwi mnie tylko ta "kriłetka" pistoletowa..zastanawiam się czy podstawić jej pod norkę pułapkę na myszy z mrożonką czy po prostu stworzyć jej idealne warunki i sypać prozak do wody licząc na złożenie broni..

bakuba

bakuba

×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.