Jump to content

Marijo

Klubowicz
  • Content Count

    118
  • Joined

  • Last visited

Informacje o profilu

  • Imię
    Mariusz
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd:
    WND
  • Akwarium
    250x68x80 DSB 250 L Sump 200L

Recent Profile Visitors

483 profile views
  1. Muszę do niego zadzwonić. Na zdjęciu uchwyciłem 4 sztuki, urosły na tyle. że nie muszę używać obiektywu od mikroskopu aby zrobić zdjęcie. Z tyłu za szybą przewód od lampy dla porównania skali. Podobno tak mają, że przed osiadaniem na dno okupują szyby.
  2. To, że się nie odzywam, nie znaczy, że nic się nie dzieje. Mam teraz 12 sztuk trzytygodniowych mandarynek to jak na razie mój rekord w utrzymaniu tych larw. Mają teraz ze 4 mm długości i piękny marchewkowy kolor. Niestety ich przyszłość nie wygląda różowo, zamówiłem w Niemczech porcję widłonogów Tisbe z racji tego, że za kilka dni powinny osiąść na dnie i pelagiczne widłonogi którymi je karmię w tym momencie przestaną się pewnie sprawdzać, ale niestety przysłali mi porcję euplotes. Mają tak zanieczyszczone kultury, że na jednego widłonoga przypada kilkaset tych pierwotniaków. Znacie może jakieś źródła w Europie gdzie można nabyć jekiekolwiek harpacticoidy?
  3. Moje najszczersze wyrazy współczucia. Miałeś najpiękniejsze acry na tym forum, wiem, że to nie koniec i jeszcze nie raz nas zaskoczysz. Niestety robale nie wybierają systemu i to czy Z, czy BEZ nie ma dla nich żadnego znaczenia. Powodzenia Jacku.
  4. Ja na razie nie stosowałem żadnej metody probiotycznej, ale coś może być na rzeczy odnośnie stosowania tego glikolu. Kiedyś szukając informacji na temat kultur fitoplanktonu natrafiłem na ciekawy artykuł na temat T-iso. Jest to kultura fitoplanktonu która bardzo dobrze rośnie w warunkach mixotroficznych, dlatego też używano różnych źródeł węgla aby sprawdzić tempo wzrostu. Jednym takim źródłem węgla był glicerol (gliceryna roślinna) - związek bardzo podobny do glikolu propylenowego i okazało się, że przyrosty T-iso podczas podawania glicerolu były dwukrotnie większe niż na przykład przy podawaniu glukozy. Być może z bakteriami jest podobnie i źródło węgla jednak ma znaczenie. Udało mi się nawet znaleźć ten artykuł : https://www.hindawi.com/journals/bmri/2013/983465/
  5. Mi nigdy fitoplankton się nie zepsuł od kiedy robię sobie sam nawóz F/2. Moim zdaniem stosowanie takich wynalazków jak "nawóz" który podałeś mija się z celem. Czy to jest produkt do podnoszenia azotanów? Policzmy 10 ml tego środka podnosi azotany w 100 litrach o 20 mg/l, jeżeli dajesz tego 5 ml/l to podnosisz azotany do poziomu 1000 mg/l !!! Porównajmy to teraz do nawozu F/2. W oryginalnej recepturze dajemy 75g NaNo3 na litr nawozu, do fitoplanktonu dajemy 1ml/l tego roztworu, czyli podnosimy azotany do poziomu około 55 mg/l. Wnioski możesz wyciągnąć sobie sam co zabija Twój fitoplankton. Poza tym fitoplankton na samych azotanach nie urośnie.
  6. Być może początki HLLE - przeszukaj forum jest sporo wątków na ten temat.
  7. Masz młody zbiornik z niewielką obsadą, a co za tym idzie niewielką konsumpcją, więc podmiany wody jak na razie wystarczają do uzupełniania Ca i Mg. To, że Kh Ci się ruszyło i spada w pierwszej fazie to normalny objaw. Masz refugium - rośliny morskie i glony potrafią pobierać węgiel z węglanu w przypadku niewystarczającego poziomu CO2 i to jest główny powód przez który Kh zaczyna Ci spadać. Dozuj na razie tylko wodorowęglan sodu, aby utrzymać Kh i czekaj. Przy większej obsadzie korali kalcyfikujących i rozwoju glonów wapiennych Ca i Mg też zacznie spadać.
  8. Ja piorę skarpety w nadwęglanie sodu, a skarpetki kupiłem takie: https://pl.aliexpress.com/item/33024634370.html?gps-id=8041884&scm=1007.14677.110221.0&scm_id=1007.14677.110221.0&scm-url=1007.14677.110221.0&pvid=f5d75538-0023-4a66-868d-683e9957d57c&spm=a2g0o.store_home.promoteWysiwyg_4000000473770.1 Są dobre pod tym względem, że nie zapychają się tak szybko, ponieważ sporo brudu osiada w tych włóknach - może kogoś zainteresuje ten produkt.
  9. Czy to Twoje smoczki? Jeśli tak to super. Nie porzuciłem projektu aczkolwiek nie mam w tym momencie żadnych larw ponieważ nie posiadam na tę chwilę żadnego wolnego "słoika" Wszystkie akwaria okupują małe błazny i pterapogony, a miejsca na więcej brak. Muszę skonsolidować błazny z dwóch małych ostatnich wylęgów do jednego akwarium i wtedy zaczynam. W wolnym czasie poszerzam wiedzę z zakresu biologii gdyż skończyłem ją na etapie szkoły podstawowej i to dawno temu więc do tego projektu jest niewystarczająca. Przeprowadziłem też kilka ciekawych obserwacji pod mikroskopem z zakresu rozwoju zarodka aby ustalić odpowiedni timing. Szkoda, że nie posiadam kamerki do mikroskopu, aby Wam to wszystko pokazać
  10. Artemię można zdekapsulować używając wybielacza na przykład popuarnego ACE. Ja robię to w gtaki sposób: Nalewam do większego kubka wodę, wsypuję odmierzoną potrzebną mi ilość artemii daję napowietrzanie i czekam kilka minut aby jaja nasiąkły. Następnie przecedzam przez sitko, do kubka wlewam wodę z wybielaczem w stosunku 3:1 dodaję odcedzone cysty, włączam silne napowietrzanie i delikatnie mieszam do momentu, aż całość zacznie nabierać pomarańczowego koloru - trwa to kilka minut w zależności od stężenia wybielacza. Po tym procesie przecedzam zdekapsulowaną artemię przez sitko i płuczę pod bieżącą wodą. Aby pozbyć się resztek wybielacza płuczę jeszcze artemię w roztworze tiosiarczanu sodu. Tak przygotowaną artemię przenoszę do inkubacji w wodzie z soli niejodowanej z dodatkiem wodorowęglanu sodu. Przepisów jest sporo w sieci - na przykład:
  11. Nie wiem jak jest z wylęgiem gotowej artemi dekapsulowanej - nigdy takiej nie kupowałem, ale sądzę że nie będzie zbyt dużego wylęgu. Ja dekapsuluję sam artemię taką do wylęgu, robi się to wybielaczem bezpośrednio przed inkubacją i wylęg jest bardzo duży.
  12. Jeśli masz akwarium kwarantannowe możesz użyć leku na malarię Arechin, działa super. Mi chwilę po założeniu akwarium obsypało Hepatusa i szybko doszedł do siebie.
  13. Trudno mi powiedzieć - nie mierzyłem ich, ale liczę, że samica ma około 6 cm a samiec 7. Julian Sprung już w 1988 roku cieszył się z pierwszej odchowanej sztuki. Kilka instytutów i profesjonalnych hodowli na chwilę obecną je rozmnaża, tylko akwarystom jakoś nie idzie choć są już przypadki, że się udało. Myślę, że generalnie rozmnażanie ryb które pelagicznie kładą jaja stanowi problem i nie dotyczy to tylko mandarynów. Mam ten numer 2/2013. Kupiłem szukając jakiś wskazówek. Swoją drogą Matt się postarał aby napisać artykuł z którego prawie nic nie można się dowiedzieć Cena nie jest jakaś strasznie wygórowana. Prawdopodobnie składa się na nią sporo czynników - jaj jest stosunkowo niewiele, odchów jest trudny, mandaryny rosną baaardzo wolno w porównaniu do innych ryb, problemem jest również wykarmienie młodych, więc dla hodowli to mało opłacalne. Niewątpliwą zaletą hodowlanych mandarynów jest to, że jedzą różne pokarmy zastępcze i z tego powodu mogą być trzymane w mniejszych akwariach. Kupno dzikich mandarynów do mniejszego zbiornika wiąże się ze sporym ryzykiem - wyżywi się czy padnie z głodu. Oczywiście również takie odłowione z czasem nauczą się przyjmować zastępcze pokarmy, sam widziałem jak moje wciągają mrożonki, pytanie tylko co szybciej nastąpi - śmierć z głodu, czy przekonanie się do takich pokarmów. W bogatszych krajach w modzie stało się również posiadanie ryb nie zabranych z rafy a właśnie hodowlanych. W Polsce to wciąż cena jest tym czynnikiem decydującym, ale nie oszukujmy się dla większości z nas to wciąż drogie hobby.
  14. Myślałem o pierwotniakach, ale mi ciężko jest utrzymać stabilną kulturę w odpowiedniej ilości, dlatego postawiłem na widłonogi. Naupliusy pravocalanusa mają wielkość około 45 um więc wielkościowo pokarm jest dobry, problemem jest tylko to, że te widłonogi rosną zdecydowanie szybciej niż mandarynki i podany niezjedzony pokarm szybko staje się zbyt duży. Dodatkową zaletą widłonogów jest to, że jest to pokarm prawie kompletny, zawiera wiele witamin oraz HUFA. Larwy mandarynki mimo, że malutkie mają zaskakująco duży pyszczek. Na zdjęciu 4 dniowa larwa jeszcze karmiona wrotką. Tak, chcę zrobić takie właśnie akwarium, ale jeśli uda mi się utrzymać larwy przez około 25 dni, bo wtedy zaczynają osiadać na dnie akwarium i potrzebny jest inny pokarm. Puki co jednak największym problemem ostatnio jest przeżywalność larw w pierwszych dwóch dniach. Niestety nic nie mogę na to poradzić, ponieważ larwy nie mają wtedy jeszcze oczu ani otworu gębowego kwestia diety odpada. Być może przyczyną jest sól której aktualnie używam, bo na poprzedniej soli więcej larw przeżywało ten okres. Wrócę do poprzedniej soli, albo wypróbuję jakąś inną. Z sobotniego wylęgu nie zostało już żadnej sztuki, mam jeszcze kilka sztuk z niedzieli, trzymają się na trochę niższym zasoleniu, bo 1,022. Czuję, że to będzie dłuższa epopeja i niekoniecznie zwieńczona sukcesem
  15. Może spróbuj teraz, razem szybciej można dojść do różnych ciekawych wniosków, choć wątpię, aby mi się kiedykolwiek udało. U nas szanse na kupienie mandaryna który nie jest z odłowu są raczej zerowe. Z tego co się orientuję jedynym miejscem w Europie gdzie rozmnażają te ryby jest Instytut Oceanografii w Monaco https://www.youtube.com/watch?v=DOe-NI1wRx4 i raczej trudno byłoby kupić od nich te rybki. W Stanach Zjednoczonych ORA hoduje mandaryny na sprzedaż, ale cena ryby hodowlanej jest pięciokrotnie wyższa niż takiej z odłowu która kosztuje średnio 25 USD. https://www.liveaquaria.com/product/7228/?pcatid=7228
×
×
  • Create New...

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.