Jump to content
Ironista

[910] Jeszcze nie wiem jakie...

Recommended Posts

22 godziny temu, VDR napisał:

Panie Jacek - żyjesz Pan ?

Żyję, żyję, ale co to za życie, jak nie ma na nic czasu. Jeszcze tu jakieś niecierpliwce domagają się aktualizacji. No to na szybko jedno wyjaśnienie i jedna bajka na dobranoc.

Pytałeś jak tam z Salariasem w kominie. Pomysł wypalił idealnie. Woda spuszczona, na dnie zostaje jej tyle, ile wynosi wysokość śrubunku, czyli niewiele. Głupek leży, podstawiam siatkę, ruszam nią, on przestraszony próbuje wyskoczyć (ale nie ma przecież wody), więc tylko podskakuje w powietrze i...wpada do siatki. Potem siup do baniaka i zdziwiony. Tak mu się to spodobało, że jeszcze dwa razy powtarzaliśmy ten numer. Błazny nie tylko prześladuje, ale i nawet sam powoli w błazna przepoczwarza się, co będzie widać na fotce.

A teraz jak już umyliście ząbki to czas na bajkę, choć lepiej nie czytać jej w samotności żeby nie było później koszmarów, bo na początku będzie straszno.

"Jak śmierć kosiła na prawo i lewo, a Ironista choć głupi po szkodzie, znalazł babkę swego życia".

Nastały dni straszne i ponure w Morzu Ironowym. Wojna chetoników zebrała straszne żniwo. Nie ma już przedstawicieli tego rodzaju w moim baniaku. Falcula, choć odłowiona do sumpa, nie dała rady. Trochę na własne życzenie, bo nie pobierała pokarmu, tym samym zmniejszając swoje szanse na przeżycie. Auriga poszła za nią, później Collare. Co gorsze, chetoniki pociągnęły za sobą trzy błazny z pływającej piątki (o dziwo, trzy największe). I to w tempie zastraszającym. Jeden dzień - wysypane, drugi dzień - już ich nie było. Dwa najmniejsze jakby były z innej planety. Nie obsypały się, mają się dobrze i nadrabiają stracony czas, kiedy czekały w kolejce do dominacji w rodzinie. Rosną błyskawicznie i próbują postawić się Ramosusowi. No cóż, pomysł z zakupem Falculi nie był najmądrzejszy, bo wiedząc że wcześniej już się obsypywały nie powinienem nic wpuszczać w tak krótkim czasie, a już na pewno nie tego samego gatunku. Mądry Polak po szkodzie, a wujek Iron głupi, bo już to kiedyś przerabiał. Do trzech razy sztuka - nie będzie. 

No nic, trzeba się otrząsnąć i podjąć postanowienie w jakim kierunku idziemy ze zbiornikiem. Coś mi się tam roi we łbie, ale... . 

Różne babki bawiły w dziupli Ironisty - puellaris, strigata, sexguttata, Ela, Gabrysia i kilka innych, ale takiej panny jak Muralis to jeszcze nie było. Pracowita, tyra 12/24 h, posażna (dwie chałupy posprzątane na glanc), a i w mordę potrafi dać (na razie tylko swemu odbiciu w szybie). Oczywiście wpasowana w klimat zbiornika, czyli żadna normalna ryba tu nie gości. Czym się objawia brak jej normalności? Ano lubi sobie pływać w toni. Niczym jakiś chromis czy anthias pomyka w górze aż miło. Ale to tylko w przerwach w robocie. Co do pracy, to jestem w szoku. Zastanawiałem się, czy da radę przesiać piach na całej długości i szerokości dna. Wiadomo, babki raczej płochliwe i krążą wokół norki. Moja zrobiła sobie dwie, jedną na brzegu zbiornika, drugą na środku. Te norki też jakieś dziwne, bo nie nasypała góry piachu na skałę, tylko taki delikatny wał wokół skały. Ba, nawet na noc się nie zasypuje. Co do przekopania piasku, to miód na moje serce, skołatane przez cyjano. W dwa tygodnie przeczesała tak zbiornik, że to bordowe dziadostwo tylko na skałach ma rację bytu. Piasek bieluśki jak śnieg. Ale jest też i minus, bo jest wszędzie. Właściwie tylko w nocy i rano go nie ma, a tak, babka pyli cały czas. Oczywiście mój błąd że wsypałem swego  czasu dwa worki tego karaibskiego, a on jest bardzo drobny. Grubszy granulat oczywiście nie lata. Żeby nie było tak różowo, to nie tylko dolne skały są obsypywane, nie nie. Za lekko bym miał. Otóż, kiedy babka pływa sobie w toni wody, co jakiś czas niestety ląduje blisko bocznej szyby od strony pokoju, a ta wiadomo, działa jak lustro. Babka widząc swoje odbicie, najpierw stroszy się, później otwiera paszczę (pewnie rzuca jakieś bluzki na tą w odbiciu), po czym widząc że nic to nie daje, nurkuje, nabiera pełną gębę piachu, leci w górę i pluje tym piachem w swoje odbicie. A, że dzieje się to w pobliżu cyrkulatora to...nic więcej Wam nie muszę mówić. Co wieczór muszę brać pipetę i wydmuchiwać piach z talerzówek, które zakręcają się w górę. Na drugi dzień babka robi swoje i ja znowu odkurzam. I tak się bawimy dzień po dniu, żeby nudno nie było. Podobnie jak z cyjano, ale to już zupełnie inna historia. Podobnie jak zabawy krewetek z ukwiałami. Opowiem wam to innym razem, dzisiaj już pora spać. Zmęczony jestem, tym bardziej że dzidziuś sarco zaczął rosnąć, a jak to z dzieckiem, wiadomo.

Obrazki do bajki będą, bo co to za bajka bez obrazków. Zatem w kolejności

- dzidziuś (plus ogon spaślaka)

- głupek Ramosus - tutaj w drugim sarco, ale siada też na sinulariach, a jak usiądzie w którymś quadri (trzeci się schował i na zdjęciu nie widać) to też się nie zdziwię

- i tak po całości (przepraszam za dół, ale szyby nie oskrobane; kiedyś wystarczył czyścik jak piasek był ubity, ale teraz nie zjeżdżam tak nisko, bo piach jest cały czas sypki z powodu babki, a skrobakiem to robię to raz na jakiś czas).

1.jpg

1.jpg

2.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

W porównaniu z treścią pisaną to tu w zbiorniku mało się dzieje :P a może i dużo bo widzę że korali ubyło i jakoś tak ponuro się zrobiło?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na rozterki z piaskiem fruwającym polecam wymianę na żwirek KZ. Babki go tez przesiewają a jednak nie fruwa jak szalony po całym akwarium. Z salaraisem już tak jest, jak zasmakował sumpa to będzie tam pomieszkiwał. Mój też tak miał. Przy czym nauczył się wracać i sobie tak wędrował w tę i we w tę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cicho wszędzie głucho wszędzie... na sen zimowy za wcześnie. Jak tam walka z czerwonym (bordowym) okupantem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, chwialek napisał:

Cicho wszędzie głucho wszędzie... na sen zimowy za wcześnie. Jak tam walka z czerwonym (bordowym) okupantem...

Na okupanta najlepsza wojna podjazdowa, choć już ze dwa razy trzymałem palec nad "enterem", żeby kliknąć w chemiclean. Ale moc była ze mną i nie uległem ciemnej stronie. Użyłem za to trzech straszliwych konwencjonalnych broni:

- na piasek - petarda-babka - nie wiem czy jej smakowało, ale jak się po nim przeleciała to okupant nie miał już zamiaru wracać, choć teraz piasek mam wszędzie, nawet na najwyższych skałach

- na skałę - dwie armaty - cierpliwość i systematyczność - czyli odsysałem cienkim wężykiem co kilka dni, a to co zostało zamiatałem szczoteczką do zębów i szło do sumpa, a później na watę.

Generalnie okupant się wyniósł w cholerę, czasami gdzieś tam próbuje wrócić w małych ogniskach, ale szczoteczka i wężyk idą w ruch i te ruchy mają już coraz mniejszą częstotliwość - chyba 2 tygodnie temu było to ostatni raz, od tego czasu łajzy nie widziałem.

A cicho, bo czasu mało, ale z uwagi na lekkie zmiany w koncepcji zbiornika, to na rocznicę taką epistołę Wam pierdyknę, że będziecie czytać cały weekend.

W dniu 10.09.2019 o 09:21, =Fresz= napisał:

W porównaniu z treścią pisaną to tu w zbiorniku mało się dzieje :P a może i dużo bo widzę że korali ubyło i jakoś tak ponuro się zrobiło?

Spóźniony, ale odpowiem

- Fresz - a czego się spodziewałeś, że ci babka do zdjęcia pomacha?

- korali ubyło, bo chetoniki je wcinały na śniadanie, obiad i kolację, a i podwieczorek nieraz sobie jeszcze zamawiały - cud że miękkie przeżyły, bo im też się dały we znaki, łącznie z ukwiałami

- ciemno, bo robione wieczorem, a przypomnę że nad zbiornikiem 900 litrów wiszą 4 rurki 80W, to jednak lekko mało jest.

Ale to się zmieni, oj zmieni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czołem ferajna. Opowieści dziwnej treści na dobranoc nie będzie, bo jak mawiał klasyk "mało casu, kruca bomba". Baniak sobie hula aż miło, lekko pozostawiony samopas, ale jak pokazują przykłady, to tylko wychodzi na dobre. 

Dwie próby zaszczepienia sps-ów zakończone kompletną klapą w sensie akropor, albowiem borsuk i bispinosa uparcie twierdzą, że takowych nie chcą w chałupie i wcinają je jak głupie. Cudem jakoś montipory digitata i samarensis oszczędziły, więc te się odwdzięczają i muszę trochę lać proszków bo im się rosnąć zachciało. Na próbę wstawiłem kilka lps-ów i....bingo. Tych żarłoki nie ruszają, a ja, cóż ja...zakochałem się w acanach. Codziennie odkurzam je pipetką, bo w zbiorniku biało od piachu. To robota babki, franca sypie nawet na najwyższe skały. Prośby i groźby nie pomagają. I tak sobie żyjemy.

Ryby w takim stanie spasienia że chyba mi zejdą na cukrzycę za chwilę. Jak nic pójdą na dietę, tylko jeszcze nie wiem kiedy. 

Z ostatniej chwili - zostałem wujkiem. Quadri mi się podzielił i to ten rainbow. Dziwne bo choć wcina stynki jak głupi to nie rośnie tak szybko jak czerwony i zielony. Tamte wielkie jak kapusta i  nic, a tego są już dwa. Aha, wreszcie się udało przechytrzyć doktorka, który to łachmyta nie lubi garbikowatych i notorycznie wykańczał mi amphipriony wszelkich kolorów. Teraz trafiła kosa na kamień. Udało mi się zakupić dwa premnasy biaculeatus. Mimo że maluchy, to od razu dorwały zielonego quadri. Co prawda była nerwówka, bo chyba jeszcze nie określiły się płciowo i jeden wygnał po kilku godzinach drugiego. Tamten pierdoła zamiast śmignąć do innego ukwiała, to poszedł tradycyjnie w róg zbiornika pod cyrkulator, gdzie już go zaczął atakować doktorek. Ale na drugi dzień, akurat na moich oczach podjął desperacką próbę przepłynięcia całego zbiornika w pierwotne miejsce. Przepychanki  z tym drugim trwały jakiś tydzień, ale był twardy i obecnie oba taplają się w polipach, doktorek wściekły bo nic im nie może zrobić. Żrą aż miło, dokarmiają ukwiał, jeden jest już wyraźnie większy od drugiego i regularnie wkur...ia mniejszego. Zatem samica, czyli mam parkę. Klasa jest.

Idę w kimę i Wy też już nie marudźcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to jeszcze Jacku jakieś foto... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szymon, zdjęcia z tego wątku pokazują wyraźnie ze jestem wybitnym beztalenciem w kwestiach fotograficznych, dlatego postanowiłem oszczędzić Wam tej męki. No może kiedyś pierdyknę zdjęcie małego sarco, co to już był tu pokazywany, tylko że teraz to już nie jest kulka przy nodze mamy (lub taty), a fest młodzieniec z własną stopą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na początku mego listu, no dobra, będą zdjęcia na koniec, a to choćby dlatego żeby Szymon nie przestał czytać.:D Będzie też pytanie, pytanie będzie pierwsze. Miałem nawet jakiś temat założyć, albo odgrzebać istniejący, ale mi się nie chce, więc skrobnę sobie tutaj. Pytanie do posiadaczy (kiedyś i teraz) squamipinisów. Kiedy dodać samiczek? Obecnie są 3 samiczki i jeden półsamiec. Swego czasu wpuściłem 6 samiczek. W dobrej kondycji, od pierwszego dnia zaczęły żerować, najpierw artemia, później inne mrożonki, pod jakiś 2 tygodniach suche Hikari, obecnie wszystko co wrzucę, płatki, granulki, nawet algi nori podbierają pokolcom. W międzyczasie wybuchły zamieszki o przywództwo w stadzie, normalka niby, ale któregoś dnia zauważyłem że gdzieś mi się straciła jedna sztuka. Ponieważ zdrowo się napierdzielały, to położyłem to na karb wojen podjazdowych, bo żadnych oznak chorobowych  u nich nie widziałem, a żerują jak wściekłe. W międzyczasie dwie z nich wyraźnie zaczęły powiększać pierwszy promień płetwy, co mnie lekko zszokowało bo dwa samce na 4 samiczki to trochę mało, ale po dalszych wojenkach jedna wyhamowała, a zwyciężczyni zaczęła szybciej rosnąć, promień ma już bardzo długi i zabiera się za zmianę barw. Ale to nie zmniejszyło jej agresji, nadal gania mocno pozostałe. Dzisiaj zauważyłem brak drugiej samiczki. Sytuacja podobna jak z poprzednią, nie głodują, nie są wychudzone, nie widzę jakichkolwiek oznak choroby. Po prostu zniknęła.

I tu mam taki pomysł, żeby wrzucić ze 6-8  nowych samiczek, to może półsamiec rozłoży agresję na większą liczbę sztuk i będą mniej tłuczone. Tak zrobiłem swego czasu z garbikami. Wpuściłem  4 sztuki parasemy, to dwie załatwiły pozostałe i podzieliły sobie akwarium na połowę. To dołożyłem jeszcze 4 parasemy i 4 chemicyanea i ...bingo. Przynajmniej na razie. Jest 10 terytoriów i wszystkie ganiają się ze wszystkimi, ale nie ma sytuacji jak poprzednio kiedy dwie zatłukły jedną dosłownie w kilka godzin. Obgryzły jej wszystkie płetwy. Rano pływała normalnie, po południu już leżała bo nie miała jak pływać, a te ją tłukły nadal. Teraz tylko się przeganiają ze swoich terytoriów i nie ma zamordyzmu.

Z drugiej strony jest ryzyko, że jak wpuszczę mniejsze samice squamipinisa to te obecne będą je tłukły, lub półsamiec zacznie je atakować. I mam dylemat. Wpuszczać teraz, czy poczekać aż samiec "dojrzeje" i chętnie przygarnie nowe samiczki do haremu?

Aha, no i obiecane zdjęcia.  W Poniedziałek sarco (ojciec i syn) skończyły 9 miesięcy. Załączam fotki z 23 Czerwca ubiegłego roku i z dzisiaj. Jak widać chyba im u mnie dobrze, a nawet za dobrze, bo ojciec zaczyna dotykać szyby, co mu się nie podoba i chyba czeka mnie przestawianie skały, żeby ta kapusta mogła dalej rosnąć. 

Dwie kolejne fotki są z serii (wkurw i złość). W szufladzie leży bilet do oceanarium w Lizbonie. Miałem w Kwietniu lecieć, to już sobie poleciałem (krew mnie zalewa). Byłem tam na początku Marca, ale służbowo, więc na wizytę w Oceanarium  miałem mało czasu, jeszcze na dodatek miałem ogony, którym musiałem odpowiadać na pytania. Dlatego teraz miałem tam sobie posiedzieć sam, choćby i cały dzień. Taaaaaa. Zdjęcia dla odmiany zielone, nie niebieskie. Polecam każdemu, robi to wrażenie.

sarco 06.jpg

sarco 3.jpg

lizbona.jpg

lizbona 2.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

No Panie... Przeczytałem z nadzieją na zdjęcie zbiornika... A tu jakaś szczepka i słodka wanna... 
A tak poważnie: Squimpy ja kupiłem 5... z tego w wyniku wewnętrznych tarć zostało 2(trochę hexa pomogła). Dobrana para prawie cały czas żyjąca w zgodzie... Na wszelki wypadek nie eksperymentuję na razie i nie kupuję więcej... Szkoda mi zwierzaków trochę, pomimo, że miejsce mam... 

Pamiętaj, że wszelkie atrakcje turystyczne przeżywają teraz ciężkie czasy więc z jeszcze większą radością przyjmą każdego turystę w przyszłości... 

PS: ładnie wybarwiony borsuczek...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.