Jump to content
klocek1973

Borsuk ciezko oddycha nie chce jesc

Recommended Posts

Witam wszystkich

Mam pytanko w w czwartek kupilem BORSUCZKA okolo 7 cm ,po aklimatyzacji okolo godzinnej wpuscilem go do zbiorniczka 250l wyglada super ale do dzis siedzi w jednym miejscu nie chce plywac ani jesc suchego czy mrozonego pokarmu ryjka caly czas otwiera tak jak by ciezko oddychal .Nikt mu nie dokucza w baniaczku mam dwa blazenki hepatusa i doktorka. Moze mial ktos podobna sytuacje ? Czy raczek mam sie stresowac ze cos nie tak z nim .Co robic   .Pozdrawiam wszystkich ps każda podpowiedz bedzie z pewnoscia dla mnie przydatna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Być może potrzebuje trochę czasu i spokoju... U mnie borsuk się rozkręcił jak zawiesiłem algi z czosnkiem na klipsie i sam podpływał kiedy miał ochotę... 

Teraz wybrednie artemia, mysis próbuje jeść i wypluwa po czym goni kolejne jedzenie. Coś się najada bo nie wygląda na zaglodzonego :)

I w razie co wisza algi :)

Natomiast zakupiona jakiś czas temu Decora siedzi w norce i nawet nie wiem kiedy wychodzi aby coś zjeść :(

Specjalista nie jestem ale nauczyło mnie to że rybki potrzebuja trochę czasu. Nowe miejsce, nowe otoczenie, dogadania kumple lub nie i jakiś wielki stwór który się na mnie ciągle patrzy i coś chce ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam Borsuka ale mój po wpuszczeniu nie potrzebował dużo czasu na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu.  Wręcz przeciwnie od razu zaczął pływać po całym akwarium, skubac glony ze skał jak szalony i zjada wszystko. Wiec to zachowanie Twojego może ( ale nie musi ) byc niepokojące. A jest cały w moro ?

Ps. Mam taki sam litraz. 

Edited by Syrius177 (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja miałem podobną sytuację ale z jednym z pterapogonow, przez 3 tygodnie nic nie jadł siedział w jednym miejscu i pływał przy lustrze wody byłem wręcz pewny że jego dni są policzone, a tu po 3 tygodniach miła niespodzianka patrzę zaczyna jeść , ale to za czterech;) więc jak to nowa rybka daj jej czas i nie trać nadziei;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z pterapogonami jest chyba inaczej. Samce są przyzwyczajone nie jeść nawet przez 30 dni, kiedy noszą ikre. U mnie nowy pteraś też nie jadł prawie 2 tygodnie, ale borsuk to co innego. Najbardziej niepokoi to dyszenie. W sklepie reż się tak zachowywał? 

Ja bym podała Artemiss do wody. Borsuki czasem łapią jakieś pasożyty wewnętrzne. Obserwowałabym też, czy na pewno mu nikt nie dokucza. Jeśli masz możliwość zdobyć jakąś zagloniona skałę to połóż mu blisko kryjówki. Ewentualnie algi nori przypiete gumką do kawałka skały, może się skusi. I jeszcze jedna opcja, jest taki pokarm z Easy reefs o nazwie Masstick. Jest to proszek, który mieszasz z wodą ro, robisz z tego kulkę i lepisz to gdzie chcesz, jak plasteline. Czy do skały czy do szyby, ryby lubią to skubac. Mógłbyś mu taką kuleczkę przykleić w pobliżu kryjówki. 

Teraz sobie przypomniałam, że kiedy kupiłam swojego borsuka siganus Lo magnifica (czy magnificus, bo też taka nazwę widuje) on też tak na początku pyszczczek otwierał szybko, ale siedział przy dnie i jadł, tyle, że nie było innych ryb w tym akwarium. Też kupiłam małego osobnika. Z czasem przestał tak kłapać tym pyszczkiem, nawet z ręki się nauczył jeść. Twój widać siedzi w norce, nie wisi pod powierzchnią, kolorki ma normalne, cialo wydaje się zdrowe, więc może faktycznie potrzeba mu czasu i nie stresować, nie pchać lapek do akwarium. Ale algi albo masstick bym mu dała, one lubią skubac, a z czasem nauczy się łapać mrożonki. Artemiss też nie zaszkodzi podać, pomaga na problemy skórne czy na infekcje skrzel, a na ewentualne pasożyty układu pokarmowego dobry jest Preis coly. Obydwa preparaty są zupełnie nieszkodliwe dla wszelkich organizmów czy bakterii w wodzie. 

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem identyczną sytuację, to oznaki stresu po transporcie i związane ogólnie z przenosinami. W moim przypadku niestety pierwszy borsuk nie dał rady - po kilku dniach ze stresu stracił odporność i zaczęły go łapać pasożyty (czarne kropki) i ospa. Po kilku dniach zastosowałem artemis i herbane ale już było za późno. Po kilku miesiącach zrobiłem kolejne podejście borsukiem jednak tutaj już byłem przygotowany. Stress guard podczas transportu, przez pierwsze 2 dni na zmianę Herbtana i Artemis + mrożonki z czosnkiem + AF fish V stale podawane. Na pewno nie wszystko jest konieczne, jednak wolałem drugi raz nie ryzykować, szkoda zwierzaków a akurat borsuki to łatwo stresujące ryby. W drugim przypadku borsuk też na początku się trochę stresował z 2 dni jednak później wszystko wyszło na prostą i postanowiłem takie zabiegi stosować wraz z każdą nowo wprowadzoną rybą. To też z racji takiej że nie mam możliwości zorganizowania domowej kwarantanny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, klocek1973 napisał:

tak on wyglada ale bez plam caly zolciutki 

Nie jest zestresowany celowałbym w pasożyta algi koniecznie daj do akwarium co do leczenia nie wypowiem się bo nie miałem na szczęście jeszcze takiej potrzeby

Share this post


Link to post
Share on other sites

witam

Zamykam wlasnie temat borsuczek padl :-(

Jeszcze raz dziekuje za cenne uwagi itd.Jutro zadzwonie do znango sklepu moze jakos sie poczuja do  tej sytuacji .tym bardziej  ze byla ona odebrana przez mojego kolege i jechala 2 godziny do mnie i nie byla wyslana .

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sklepie może powiedzieć że ma np 1000l . Jak to sklep sprawdzi? Przyjedź do klienta zobaczyć te akwarium? Bardzo dobrze robi że chce zareklamować, może to wina sklepu bo np nie miała przeprowadzonej kwarantanny, może ryba była łapana na cyjanek czy na co tam łapią te ryby. A poza tym 250l na małego borsuka to mało? Błagam Cię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niekoniecznie borsuk padł po jednym czy tam trzecim dniu w akwarium 250l,z powodu jego wielkości,przypadków było wiele opisanych na tym forum,jeśli był przywieziony już chory to go nic nie uratuje,podobnie miałam kiedyś z naso.

 

@enssotwoje ostatnio posty to tylko wyśmiewy, spamy i flugi,i xD,szczerze dzieciniada, jesteś trochę lat na tym forum i dziwię się twojemu zachowaniu.

Więc zwracam się do Ciebie z prośbą o wyhamowanie...nie każdy jest tu uczony jak Ty...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Borsuk jak i zanclusy to "zawałowcy", były sekcje zwłok w tym kierunku w Akwarium Gdyńskim. 

Znam przypadek jak zdrowy borsuk po walnięciu klapą nad zbiornikiem, przekręcił się.

Znam przypadek jak dorosły piękny zanclus kilkuletni, przekręcił się po tym jak dzieciak walnął szafką pod zbiornikiem.

 

Tu ryba zwyczajnie mogła nie wytrzymać stresu. W 250l to ja trzymam neonki,  a nie grubszy i delikatniejszy kaliber jak borsuk.

 

Do 250L wystarczy dać parę pterapogonów, jakąś ładną grammę czy coś, a nie pchać siłą hepatusy, białobrode czy borsuk - to się nie skończy dobrze.

 

Stres to jeden z głównych problemów ryb w niewoli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok moja decyzja co pcham do mojego zbiornika .ale prawda jest taka ze po wpuszczeniu odrazu ciezko dychal i moze po 10cm sie przemieszczal nikt z obsady nawet do niego nie doplywal wiec tu napewno wielkosc mojego zbiornika nie miala wplywu na to ze po 3 dniach padl .A zadzwonic do sklepu zadzwonie zobaczymy co powiedza  dam znac pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Raffy14 napisał:

Borsuk jak i zanclusy to "zawałowcy", były sekcje zwłok w tym kierunku w Akwarium Gdyńskim. 

Znam przypadek jak zdrowy borsuk po walnięciu klapą nad zbiornikiem, przekręcił się.

Znam przypadek jak dorosły piękny zanclus kilkuletni, przekręcił się po tym jak dzieciak walnął szafką pod zbiornikiem.

 

Tu ryba zwyczajnie mogła nie wytrzymać stresu. W 250l to ja trzymam neonki,  a nie grubszy i delikatniejszy kaliber jak borsuk.

 

Do 250L wystarczy dać parę pterapogonów, jakąś ładną grammę czy coś, a nie pchać siłą hepatusy, białobrode czy borsuk - to się nie skończy dobrze.

 

Stres to jeden z głównych problemów ryb w niewoli.

:czapkizgłów:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolega pisze, że kupił małego osobnika, 7 cm, więc tu nie ma co robić fermentu związanego z wielkością zbiornika. W każdym razie dla owczesnego rozmiaru, bo dorosła ryba potrzebuje dużo więcej. 

Ja też swojego małego borsuka trzymałam przez ponad miesiac w niewielkim zbiorniku 120l, kiedy 750l dojrzewalo, a 360 czekało na przenosiny. Nie chciałam tego malucha dawać do 360, gdzie królem był spory żółtek. Miałam wolny zbiornik 120, którego użyłam, jako kwarantanny, było to akwarium mojej córki, dojrzałe, z dobrymi parametrami, skałami, kilkoma kryjowkami, w którym żyły tylko krewetki i koralowce. Borsuk był malutki, zestresowany, często "ubierał pizame w panterke" (takie ma barwy, gdy jest zestresowany lub na odpoczynek nocny), uciekał, kiedy ktoś podchodził do akwarium, ale spokojnie dawał sobie radę w tym litrażu. Tam przyzwyczaił się z czasem do mnie i nawet nauczył się jeść z ręki i nawiązał jakąś wiez. Chętnie podpływal do szyby gdy przychodziła podać pokarm czy po prostu się "pogapić". Myślę, że brak innych ryb początkowo mu bardzo pomógł przyzwyczaić się do życia w niewoli, a po wpuszczeniu do 750, jako jednej z pierwszych ryb (prócz nowego midasa i hepcia wielkości 5 zł) i tak zajęło wiele miesiecy, zanim poczuł się pewnie i pokazał w pełni swoje piękne, intensywne barwy. To był inny gatunek, Lo magnifica, jednak to doswiadczenie pokazało mi, jak bardzo borsuk jest delikatny i podatny na stres. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że jeden borsuk da radę ze stresem, nie oznacza ze wszystkie inne będą dawać radę ;) słabsza z jakiegoś powodu sztuka fiknie, zamiast się odbudować. Naprawdę nie ma co pchać do słoików ryb które zostały wyrwane z rafy i po drodze przebyły długą i męczacą drogę, po której spory % odpadł, by zdechąć w jakimś małym akwarium. 

Ja daję od razu do docelowego i nie mam dziwnych jazd z rybami, żerują od razu po wpuszczeniu. Jest tu ogromna różnica w zachowaniu.

To nie jest "ferment" tylko prawda, nie ma co się usprawiedliwiać ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie wiem, u mnie ta kwarantanna się udała.  Akurat gdy go kupiłam (ten gatunek nie jest od ręki dostępny, trzeba czekać) 750 było na etapie dojrzewania, a w 360 żółtek rządził niepodzielnie i rybka mogła mieć małe szanse na to, by cokolwiek zjeść w spokoju. Przez pierwsze dni dawałam pokarm i wychodziłam z pokoju, żeby go nie stresować. 

Mnie się wydaje, że te małe sztuki są bardziej narażone na stres. Jeśli ktoś nie ma kwarantanny, to powinien kupić dużego osobnika. 

 

Edited by Nik@ (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Nik@ napisał:

Mnie się wydaje, że te małe sztuki są bardziej narażone na stres. Jeśli ktoś nie ma kwarantanny, to powinien kupić dużego osobnika. 

Jest dokładnie odwrotnie.

Młoda ryba szybko się aklimatyzuje, duża z frachtu to proszenie się o kłopoty.

Chyba, że wypływana z likwidowanego zbiornika to luz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja miałam akurat malucha, nie mam doświadczenia z dużymi osobnikami. Jednego kupiłam i przeżył. Pomimo lub dzięki temu, że poszedł na kwarantannę. Cenie Twoja wiedzę, bo masz doświadczenie o wiele większe, niz ja, więc nie upieram się przy swoim. Może mnie się po prostu udało, bo trafił się silny osobnik, a autorowi słabszy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.