-
Liczba zawartości
569 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Kalendarz
Blogi
Articles
Member Map
Sklep
Zawartość dodana przez brawos
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 21
-
Trzeba było wrzucić je wszystkie na raz do tego bojownika. Byłoby prościej przez zwykłe rozproszenie agresji, ale pewnie ciężko byłoby skompletować konkretny skład w jednym czasie.
-
Dokładnie to samo obserwuję w butach do biegania marki Hoka. Jeszcze 3,4 lata temu były uważane za bardzo odporne na zużycie buty trailowe do biegania i tak się zachowywały. Kupuję je cały czas bo są bardzo wygodne i można dobrać model do danego rodzaju stopy, ale już w 3 sztuce po kilku miesiącach przeciera się calkowicie materiał na zapiętku i wychodzą z buta wszystkie flaki przez co trep przestaje trzymać stopę. To chyba lepiej że żółtek jest w wersji bojowej. Większe szanse na powodzenie przy xanthurum
-
To samo planuję na dniach również w swoim Reeferze 350. Pytanie o wybór 2k zamiast np. 330 - jest w tym jakiś głębszy zamysł i plan, czy decydowała wyłącznie cena? Dlaczego dałeś je w poprzek zamiast klasycznie po długości (za słabe, czy może decydowało coś innego)? Jeśli dałbyś po długości czyli naprzeciwko siebie to mógłbyś skorzystać np. z wędrujących od lewa do prawa na przestrzeni godzin turbulencji co jest jedną z lepszych opcji przy suszarkach. Do ilu % mocy są ciche i na ilu % przeciętnie pracują pomijając konkretne presety? Będę wdzięczny za info bo właśnie zastanawiam się którą wersję wybrać (skłaniam się ku 330 ze względu na wspólny sterownik, minimalnie większą moc niż twoich oraz kierowalne dysze w wersji cloud). Dobrze, że wyrzuciłeś Tunze ze zbiornika. Właśnie opisałem swoje doświadczenia w ostatnich latach z pompami Tunze w wątku Kataniego. Obecnie to jest syf jakich mało i druga liga. Jadą już tylko na renomie z dawnych lat sprzedając nierozwojowy szajs bardzo niskiej jakości jeśli chodzi o materiały (przy rekamacji zepsutych pomp dowiedziałem się tego i owego). Nie zdziwiłbym się, gdyby te "dodatki" w wodzie pochodziły właśnie z nich. Ja mam na ICP podwyższoną miedź. Wyrzucam to gónwo jak tylko zamówię Gyre bądź coś innego.
-
Dzięki wielkie za rozjaśnienie sytuacji. Chyba się na te 330-stki skuszę. To, że trzeba trochę więcej przy nich podłubać, czy wymienić tanie podzespoły co jakiś czas to nic nadzwyczajnego przy dzisiejszej jakości sprzętu. Ja mam bardzo złe doświadczenia z Tunze, gdzie od 2019 roku z 4 szt. tak zachwalanej 6095 została mi już tylko jedna i też już z oznakami rozkładu. Dwie padły po roku, gdy bez żadnego powodu rozpadł się przewód przy wejściu do silnika, a trzecia spaliła się po 3 latach użytkowania i czyszczenia 4 razy do roku. W ostatniej, która jeszcze działa ukręciły się ze starości potencjometry na sterowniku (dotknąłem je tylko raz by zmienić ustawienie po kilku latach bez dotykania). Tunze przypomina Nokię, gdzie też zaspali i odjechała im konkurencja po latach prosperity. Przedwojenny i wyglądający jak z poprzedniej epoki drogi, dodatkowy sterownik potrzebny by coś z tymi pompami zrobić (Smartcontroller 7000) to jakiś żart porównując do konkurencji, w tym do Maxspecta (o gotowych presetach już nie wspominając oraz sterownikach w cenie pompy). Przy okazji odnośnie dołożonego przez ciebie xanturum do żółtka - bardzo ryzykownie. Ja podobnie jak ktoś wcześniej pisał nie mam dobrych doświadczeń w tej kwestii na dłuższą metę (xanturum będzie prędzej czy później próbowała żółtka wziąść pod but niezależenie od wielkości, czy kolejności wpuszczania), ale nie chcę zapeszać i trzymam kciuki, oby się udało. Z każdym innym pokolcem dokładanym do żółtka byłoby dużo prościej. Ja 2 tygodnie temu dokładałem do pływającego 4,5 roku żółtka małego ctenochaetusa, ale to dużo niższa liga jeśli chodzi o skalę trudności. Oby ci się przez pierwsze noce nie tłukły. Po zgaszeniu światła zaczną negocjacje, ale może będą w miarę pokojowe...
-
No serwis rzeczywiście top. Pamiętam jak miałem problemy właśnie z I generacją i Luft rozwiązywał problem od ręki. Jeszcze odnośnie głośności - z tego co kojarzę masz je rozkręcone na 100% więc to nie dziwne, że są słyszalne. Czy przy 40-50% zachowują się jak standardowe pompy czyli praktycznie cisza, czy też buczą? Rzeczywiście czyścisz je regularnie co miesiąc lub podobnie, czy rzadziej? Wystarczy wrzucić włączoną do wiadra z roztworem kwasku cytrynowego na godzinę jak robią to leniwi amerykanie ze wszystkimi pompami, czy trzeba jednak rozkładać i czyścić ręcznie?
-
Pytanie o doświadczenia w dłuższym okresie z użytkowania suszarek Maxspecta. Jak długo działają w zbiorniku, czy coś przy nich dłubałeś w sensie wymiany zużywających się części etc, jak głośność? Miałem kilka lat temu pierwszą generację i z samego przepływu byłem bardzo zadowolony, ale z obsługi i częstych problemów już mniej, więc sprzedałem po pewnym czasie. Teraz do swojego Reefera 350 chciałbym wstawić dwie sztuki 330 ustawione klasycznie naprzeciw i wyrzucić stare standardowe pompy, ale nie wiem czy coś się poprawiło w nowej generacji w kwestiach wspomnianych powyżej.
-
Aktualizacja: kilka dni temu przyszedł wynik ICP z Fauny. Nie robiłem testów kilka lat. Lałem natomiast "profilaktycznie" codziennie po 3 krople jodu z AF przez ostatnie lata. Nie zaprzestałem ani nie zmniejszyłem dozowania po przerzuceniu życia do nowego szkła po rozszczelnieniu się zbiornika. Masa koralowa, która trafiła do nowego zbiornika została bardzo mocno zredukowana, ale kompletnie o kwestii jodu zapomniałem i lałem z rozpędu, tak jak inne pierwiastki typu potas etc. W ICP wyszło, że mam 717% przedawkowania i poziom 0.484 mg/l. Gość z Fauny pisząc maila był dosyć zdziwiony jakim cudem przy takim poziomie jodu nie mam żadnych glonów włosowatych, dino, cyjano oraz innych plag. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca. Zauważyłem, że krewetka na przestrzeni miesiąca dwukrotnie zrzuciła wylinkę, ale pomyślałem, że może tak szybko rośnie więc nie wiązałem tego z poziomem jodu. No nic, dozowanie przerwane, węgiel wymieniony, dzisiaj jakaś większa podmiana i powinno się obniżać. Będę chyba wymieniał leciwą cyrkulację (Tunze 6095 + Jebao SOW-8). Waham się się pomiędzy 2 sztukami Reef Octopus OP-2, a Jebao EOW-9M w tej samej ilości. Teoretycznie Jebao maksymalnie ma 9000l/h a Reef Octopus tylko 6000 l/h, ale podejrzewam, że w rzeczywistości może być zbliżony lub mocniejszy od Jebao. Może ktoś coś doradzić? Poniżej aktualny filmik:
-
Tak to z nimi bywa. Mój poprzedni ze względu na agresję został oddany do sklepu kilka dni po zakupie. Loteria.
-
Krótki wpis: wczoraj wieczorem po 48h przyzwyczajania obsady do ctenochaetusa truncatusa (mylonego czasami ze strigosusem) umieszczonego w pułapce nastąpiło zwolnienie blokady maszyny losującej i wpuszczenie go do zbiornika. Początkowo wydawało się, że będzie OK. Pomimo wpuszczania drugiego pokolca w dodatku malutkiego, najmniej obawiałem się reakcji żółtka pomimo tego, że siedzi w zbiorniku 4,5 roku i jest duży, ponieważ ogólnie jest wyjątkowo spokojny, ponadto pływał ponad 3 lata właśnie z truncatusem, którego musiałem oddać po załamaniu systemu na skutek fakapu opisywanego wcześniej. Oczywiście potrafi pogonić nowego, gdy ten zbliży się w rejony groty, w której nocuje żółtek, ale po krótkim pościgu odpuszcza (generalnie pozwala małemu pływać w 2/3 zbiornika). Wiedziałem, że może być jakiś problem z jednym z anthiasów, który jest samcem alfa i lubi pogonić wszystko poza żółtkiem. Okazało się jednak, że agresja jest ogromna. Początkowo truncatus pomimo małych rozmiarów próbował się stawiać i bronić kolcem, którgo chyba jeszcze nawet nie ma (przynajmniej jeszcze go nie widać), szybko jednak został stłamszony, podporządkowany i zaczęło się prawdziwe lanie. W rezultacie ma sporo obtarć na całym ciele oraz konkretnie podskubaną płetwę ogonową. Tym działaniem anthias podpisał na siebie wyrok i został umieszczony w sumpie. Wiem, że dalsze pozwalanie na falę skończyło by się śmiercią młodego (zaganiał go już do rogu i tam pastwił się kąsając wielokrotnie podczas pojedynczego ataku). Pomimo stereotypów stare samce anthiasów często są agresywne i nieustępliwe jak garbiki. Wygląda na to, że chyba będzie szukał nowego lokum (bardziej zależy mi na pokolcu, który jest bardzo aktywny, dodatkowo pomimo młodego wieku, fazy przobrażania i zmiany koloru już ma przepiękną barwę - mój poprzedni był bardziej brązowy i bury, a ten zapowiada się na typowo fioletowego z żółtymi kropkami i pomarańczowymi płetwami, wpuściłem go również z tego powodu, że potrzebowałem dodatkowej konkretnej ryby (najlepiej pokolca) do brudzenia wody - mam stałe i niezmienne problemy ze zbyt czystą wodą i koniecznością sztucznego dozowania nutrientów). Jako ciekawostka i rada dla tych, którzy próbują odłowić anthiasy - na amerykańskich forach jest mnóstwo wątków, gdzie ludzie piszą, że jest to jedna z najcięższych do złapania ryb bez rozbiórki skały i spuszczenia wody, ewentualnie łapania na mini haczyk, na którą nie działa pułapka i podawanie do niej pokarmu oraz inne pomysły i sztuczki. Ja złapałem go w pół godziny przystawiając początkowo lusterko do szyby i przesuwając je stopniowo w kierunku pułapki i ostatecznie umieszczając je wewnątrz. Zapakowała się cała grupa dręczycieli czyli dwa anthaisy + żółtek, widząc w lusterku swoich wyimaginowanych konkurentów. Wystarczyło rozbić grupę zbrojną poprzez usunięcie tylko jednego jej członka i nowy pokolec ma szansę przyjąć się w zbiorniku. Osamotnionej samicy anthiasa już się nie boi i widać, że próbuje narzucić jej swoje warunki. Ona bez prowodyra też już nie jest skora do ataków. Jeśli żółtkowi nic się nie zmieni i np. nie postanowi skasować nowego w nocy to powinno być OK. Nawet jeśli samica anthiasa przeobrazi się w samca (po płetwie grzbietowej widać, że tak raczej będzie) to młody już będzie miał ją pod butem i dodatkowo zdąży ciut podrosnąć więc nie powinna być już dla niego żadnym zagrożeniem. Jeśli jest ktoś chętny na przygarnięcie za free dużego i pięknego samca alfa anthiasa (ma ok. 10 cm) to zapraszam na priv. Poniżej krótki filmik z prezentacją nowego mieszkańca.
-
Dzięki wielkie Oczywiście nie mam zamiaru się poddawać. Powiem więcej - sam się trochę dziwię, ale po przekładce wszystkiego do nowego szkła pasja na nowo odżyła. W ciągu ostatnich dwóch tygodni byłem przynajmniej 5-6 razy w kilku sklepach (nawet dzisiaj), gdzie przez poprzednie 2-3 lata nie zajrzałem do żadnego ani razu i ograniczałem się jedynie do wysyłkowego kupna niezbędnej chemii, a zbiornik kręcił się z rozpędu i był praktycznie bezobsługowy. Dzisiaj np. przytargałem fajną turbinarię oraz glabrescensa. Aktualnie tez próbuję dokooptować do załogi malutkiego truncatusa wielkości 5 złotówki (siedzi drugi dzień w pułapce i przyzwyczaja do swojego widoku m.in. dużego żółtka - mam nadzieję, że akcja się powiedzie). Obecnie jak wchodzę do sklepu to na widok korali i ryb robi się miło jak za dawnych dobrych lat, a jeszcze ze 2 miesiące temu zastanawiałem się i dziwiłem jak to kiedyś mogłem tak często jeździć (czasami po kilkaset km) do sklepów po całym kraju, czy też zaprzyjaźnionych akwarystów i poświęcać na to ogrom czasu. Jakoś jedynie nie powróciła pasja do acropor, ale to bardziej z rozsądku - po 10 latach przygody wiem już, że w moim przypadku przy dosyć częstych wyjazdach poza dom praktycznie co kilka lat musi przydarzyć mi się jakiś mniejszy lub większy kataklizm i mocne przetrzebienie całości życia w zbiorniku. Oczywiście na pierwszy ogień idą wtedy acry - mam ogromne wiadro podstawek głównie po acrach wyciągniętych na przestrzeni tych lat - myślę, że jest ich ponad 200. Tak więc może to i lepiej, że już tak nie ciągnie do wymagających korali. Z pewnością lepiej dla portfela. Szkoda jedynie, że forum nie tętni już życiem w takim stopniu jak dawniej, ale widzę, że ze starej załogi jednak masę osób nadal tutaj wpada od czasu do czasu. Oby jak najczęściej!
-
Jeśli admin uzna, że to reklama to niech najwyżej skasuje, ale wydaje mi się, że jak jest za co to warto pochwalić. Chodzi o korale.pl - panowie już wiele razy bardzo szybko pomagali w wielu sprawach. Jak padały mi kiedyś jedna za drugą drogie pompy z kontrolerami od Tunze to reklamację z odesłaniem wadliwego sprzętu do Niemca i z powrotem też potrafili załatwić w kilka dni. Jak nic ten sam przypadek!
-
Tym bardziej, że te ich zestawy nie są tanie. Wydaje się jednak, że te nowe wersje powinny być już w porządku po poprawkach, ale samo podejście do klienta i tematu, kiedy wiadomo po dziesiątkach przypadków rozklejenia zbiorników w tym samym miejscu, że wina leży po ich stronie całkowicie beznadziejne.
-
Dokładnie tak jest. Najdziwniejsze, że tak rozpoznawalna firma w ogóle nie dba o opinię i jest im wszystko jedno. Konwersacja z nimi miała bardzo olewczy wydźwięk, oczywiście z ich strony. Ogólnie mają na to wywalone. Na pytanie, czy chociaż dadzą jakiś rabat na to nowe szkło skoro wiadomo, że problem leży po ich stronie (w wątkach na zagranicznych forach wyczytałem, że ludzie jak prosili to udawało im się czasami coś uszczknąć) odpowiedzieli żeby się zwrócić do polskiego dystrybutora (sklepu), który mi ten zbiornik ściąga - jeśli sklep zechce dać rabat to da, a jak nie to nie. Polski sklep w przeciwieństwie do nich ma klasę i zrabatował ile mógł (oczywiście na swój koszt, a nie RedSea). Podsumowując: RedSea=totalne dziady i dno.
-
Jeśli masz całą przednią spoinę bez żadnych bąbli (od pojedynczych bąbli u mnie się właśnie zaczęło i w ciągu kilku tygodni całkowicie się rozjechało) to nie ma to sensu. Nie każdy zbiornik z tamtego okresu się rozklei. Ja bym nic na zapas nie kupował. Jeśli za jakiś czas coś by się zaczęło dziać to spinasz pasem transportowym tak jak ja na zdjęciu i w takim stanie może stać długie miesiące albo i lata bez żadnego problemu. Wtedy możesz zamówić nowy zbiornik i spokojnie na niego czekać.
-
Jeśli kupowałeś je 1,5 roku temu to być może masz już poprawioną wersję. Włóż rękę do środka i dotknij spoiny paznokciem np. na górze między przednią i boczną ścianą. Jeśli jest tam zwykły elastyczny silikon to jest to stara wersja. Jeśli natomiast spoina jest całkowicie twarda i przypomina plastik to jest to nowa wersja ze wzmocnieniem z tworzywa. Dużo zależy też pewnie od wielkości zbiornika. Przy krótszych zbiornikach nie powinno być takiego problemu bo nie ma dużego naporu wody. Opisów tej usterki w ich akwariach jest masę w sieci. Na yt można znaleźć filmiki, gdzie w trakcie nagrywania filmu zbiornik zaczynał przeciekać i gość podstawiał wiadro jak pod kran i z powrotem nalewał wodę z wiadra do akwa nie wiedząc jak to ratować. Generalnie porażka. Mam nadzieję, że obecne wzmocnienia i poprawki coś dadzą w dłuższym terminie.
-
Dokładnie 4,5 roku. Po kontakcie bezpośrednio z RedSea okazało się, że jest im naturalnie bardzo przykroale gwarancja skończyła się pół roku temu i jedyne co mogą mi zaoferować to sprzedaż samego szkła bez konieczności kupna całego zestawu czyli szafki i innych pierdół. Doceniam natomiast robotę jednego z warszawskich sklepów, który sprowadził zbiornik bezpośrednio z RedSea we Francji w dosłownie 3 czy 4 dni. Na zagranicznych forach są dziesiątki wątków z tym samym problemem co u mnie - rozkleja się w najsłabszym punkcie czyli tam, gdzie jest największy napór (dolna spoina przedniej ściany na środku). Jest to ewidentnie wina RedSea, ale nic sobie z tego nie robią. Nowy model, który do mnie przyszedł ma poprawki (szersze spoiny oraz wklejone plastikowe ćwierćwałki od wewnątrz przy wszystkich spoinach poza tyłem, gdzie dodatkowe usztywnienie jest niepotrzebne ponieważ tam za stabilizację robi komin). Apogon leptacanthus lub potocznie Zoramia. Fajna ryba, bo można z niej utworzyć stado pływające ławicą (fajnie to wygląda, gdy jedna skręci i wszystkie robią to samo), które nie będzie się z czasem wybijało i redukowało jak np. chromis. Przy okazji: gdyby ktoś chciał za darmo pterapogona kauderni wielkości żółtka (widoczny na zdjęciach i filmie) to chętnie oddam. Mam go od małego czyli 4,5 roku, jest gruby i zdrowy. Niestety męczy mi to stadko apogonów, ponieważ to ta sama rodzina, a dodatkowo jest samcem. Wobec pozostałych ryb jest obojętny. Oddam z pocałowaniem ręki. W razie czego proszę pisać na priv.
-
Witam po długiej przerwie. Krótka aktualizacja: akwarium nadal funkcjonuje pomimo, że już dwukrotnie na przestrzeni dwóch lat powinno zostać zlikwidowane. Pierwszy kataklizm miał miejsce w listopadzie 2022 roku - przed wyjazdem urlopowym wpadłem na pomysł by zmniejszyć temperaturę ogrzewania domu skoro nikogo miało w nim nie być - nie pomyślałem jednak, że grzałka może nie wyrobić z ogrzaniem wody w zbiorniku przy obniżonej temperaturze otoczenia. Efekt był taki, że działająca na okrągło grzałka nie dała rady i przepaliła się. Po 2 tygodniowej nieobecności i powrocie w zbiorniku było jedynie 12 stopni i biała zupa powstała na skutek rozkładu tkanki korali. Co ciekawe wszystkie ryby przeżyły. Wyrzuciłem jednak ok. 90% spsów (było tego kilka 20-litrowych wiader). Po krótkiej akcji ratunkowej akwarium zostało przywrócone do życia - została praktycznie goła skała + ryby. By zmniejszyć początkowe zbyt duże obciążenie biologiczne zbiornika po tej wywrotce, zdecydowałem się oddać w dobre ręce strigosusa oraz kilka innych ryb. Akwarium zaczęło odżywać. Kilka miesięcy temu okazało się jednak, że zbiornik zaczyna puszczać na silikonie i rozszczelnia się (foto poniżej). Zastanawiałem się co robić w tej sytuacji - początkowo chciałem zakończyć przygodę, ale ostatecznie spiąłem przeciekający zbiornik pasami transportowymi, co widać na jednym ze zdjęć poniżej i zamówiłem nowe szkło. Dwa tygodnie temu przerzuciłem wszystko do nowego zbiornika. Niestety masę korali musiałem połamać i wyrzucić wraz z rozczłonkowywaniem konstrukcji skalnej i ponownym jej klejeniem. Porobiłem trochę szczepek oraz dokupiłem kilka korali i w ten oto sposób akwarium nadal się kręci (trzecia fotka). Obecnie w zbiorniku jest 18 ryb (11 apogonów leptacanthus, 2 antiasy, 2 błazny, żółtek, pterapogon oraz chrysus). Jadę od początku na tym samym - refugium z glonami + trochę kamyków z Aquaforest przypominających zeolit w filtrze przepływowym, do tego rollermat i odpieniacz. PO4 - 0,03, NO3 - niewykrywalne (dozuję sztucznie po kilka ml dziennie azotanu sodu podpiętego pod pompę). Balling zmniejszony 5-krotnie w stosunku do cieknącego zbiornika (teraz jest 90ml, a 2 tygodnie temu było prawie 450ml na dzień). Pomimo parametrów w normie aktualnie obserwuję jakieś mini dojrzewanie oraz mini wysyp okrzemków - skała podczas manewrów z przerzucaniem do nowego szkła była trochę poza wodą, dodatkowo musiałem ją ponownie posklejać za pomocą CX5. Pewnie na dniach dam coś na krzemiany. Mam nadzieję, że szybko to ogarnę. Podczas kataklizmu z przepaloną grzałką sytuacja była dużo gorsza, bo w akwarium był zwykły ściek i wszystko zdychało w oczach oraz śmierdziało na odległość, a dałem radę stosunkowo szybko przywrócić to do życia. Teraz to powinna być raczej formalność. Jeśli będzie zainteresowanie to będę kontynuował wątek.
-
Jak odpaliłem parę lat temu tak leci. Odpieniacz, refugium i rollermat. Ręce wkładam raz na rok jak zarośnie i trzeba coś przyciąć. Bez zbędnej chemii. Oprócz dwóch kostek mrozonek dziennie dla 11 ryb w tym dwóch pokolcow i raz na tydzień 5 ml płynnego saliferta dla korali nic nie daje. Zwykły balling z mikroelementami z AF. Podmiana 36l raz na dwa tygodnie na soli z FM. Tanio, prosto i standardowo.
-
Mały powrót z zaświatów. Pozdrawiam!
-
Z kronikarskiego obowiązku po ponad półrocznej przerwie i nieobecności: akwarium nadal działa, z braku czasu lekko niedopilnowane. Żyje ono trochę własnym życiem, a ja ograniczam się do karmienia ryb, podmiany wiadra wody raz w tygodniu, uzupełnianiu co jakiś czas płynów ballinga i wyrzucaniu nadmiaru glonów z refugium. Przy karmieniu dodaję parę kropel jodu, potasu oraz raz na tydzień 5ml płynnego pokarmu z Saliferta. Dozuję też PO4 z Colombo. Od wiosny nic nie dokładałem ani nie wyciągałem ze zbiornika. Jakiś czas temu padły trzy goniopory i jedna acra z powodu wyzerowania PO4. Idzie jesień i zima, w tym czasie mogę poświęcić zbiornikowi trochę więcej uwagi - to też mam zamiar uczynić i doprowadzić go do porządku. Poniżej filmik na szybko kręcony chińską wiertarką w jakości VHS:
-
Bingo! W nagrodę wygrywa Pan zestaw: ziemniaki z ogórkiem!
-
Witam, z akwa wszystko w porządku, natomiast w związku z wyjazdem przez 5 tygodni było ono pod opieką rodziny. Wczoraj pierwszy raz zobaczyłem zbiornik po powrocie. Generalnie wszystko w porządku, parametry bez zmiany, strat również nie ma (poza jednym anthiasem, który gdzieś zaginął w akcji). Wszystkie korale również w miarę w dobrej formie. Problem w tym, że z uwagi na moją nieobecność akwarium zatrzymało się w rozwoju. Przez 1,5 miesiąca nic się nie zmieniło i stoi ono w zasadzie w miejscu, nie doszedł żaden koral, przyrosty też takie sobie, ale korale nie były praktycznie karmione. Teraz będzie czas żeby trochę nadrobić zaległości. Trochę się jedynie zdziwiłem, jak po przerwie zobaczyłem borsuka, który przyrósł dwukrotnie oraz strigosusa, który z malutkiego żółtego młodziana przeobraził się w pięknego mocno granatowego... trunctatusa. W sumie niewielka różnica między strigosusem, a trunctatusem, za to ryba przepiękna (na poniższym zdjęciu obok żółtka, samego nie da się praktycznie z bliska uchwycić bo cały czas w ruchu ta cholera). Z ciekawostek jeszcze: nie mogłem też początkowo znaleźć błaznów i zastanawiałem się gdzie się te tłumoki podziały. Po chwili okazało się, że z tyłu skały złożyły ikrę i teraz jej pilnują. Niech się zatem bawią. Czas ponadrabiać zaległości, pokarmić korale, dodać coś nowego i trochę ten zbiorniczek upiększyć. Jestem natomiast zadowolony z suplementacji bo korale mimo braku karmienia oraz przyrostów całkiem ładnie zachowały kolory. To co stosuję od początku to równy balling od AF włącznie z SBS (od początku odpalenia płynów wszystko schodzi równiutko po tyle samo), do tego strongi w połowie zalecanej dawki, ABEV, jod z tritona, potas wg własnej receptury, lifebiofil, sól FM, bakterie biogro, a w sumpie refugium. Odciągnąłem również przynajmniej połowę podłoża z głównego zbiornika i przerzuciłem je do refugium (w głównym zbiorniku w podłożu zbierało się sporo detrytusu, w refugium przyda się lepiej, tym bardziej, że jest tam sterylnie czysto od momentu uruchomienia filtra clarisea). Azotany i fosforany w normie i bez żadnych wahań dlatego póki co nie stosuję żadnej probiotyki, adsorberów i tym podobnych. Brak plag oraz innych nieproszonych organizmów. Poniżej kilka fotek, próbowałem nagrać film, ale przy hujaweju jakość nagrania tak samo dobra jak nazwa sprzętu. Może na dniach pobawię się ustawieniami i coś jednak uda się nagrać.
-
Też tak myślałem, ale valonia (utricularis) jest większa, a to jest malutkie. To chyba Cladophora herpestica. Tak, czy inaczej nic dobrego. Poza pokolcami i borsukiem nie rusza tego także mitrax. Może dokupię jescze percnona. Dwa razy zbiornik położyły mi plagi. Raz halimeda obrastająca całą skałę i dusząca korale, drugi raz ślimaki osiadłe w tysiącach sztuk (miejsce w miejsce na skale). Głupio byłoby trzeci raz kasować baniak przez coś takiego. Ja to mam szczęście.
-
Kilka miesięcy temu przy odpalaniu refugium razem ze spaghetti oraz caulerpą dostałem na małej skałce makroglon, który wg osoby sprzedającej miał być nieinwazyjny i pozostać w refugium. Glon ten stopniowo marniał, w końcu wziąłem go i wyrzuciłem nie widząc większego sensu trzymania go w refugium. Pomimo usunięcia, obecnie widzę go już w wielu miejscach na skale w zbiorniku głównym. Na razie są to malutkie kępki, ale zaczynają się rozrastać. Z odległości przypomina mech. Zaletą jest to, że łatwo się go odczepia w całości od skały. Boję się jednak by nie stał się plagą. Nie widzę też by gustował w nim borsuk, żółtek, czy strigosus. Czy ktoś wie co to może być?
-
W pełni się zgadzam. Ile osób tyle dróg. Każdy próbuje na swój sposób. Jednemu wyjdzie po kosztach, drugiemu nie. Sprzęt w dzisiejszych czasach ma stanowić ułatwienie i nie ma w tym niczego złego. Z tydzień temu na YT pojawił się n-ty raz nowy filmik ze znanym większosci osób zbiornikiem Davida Saxbyego. Można siedzieć godzinami i oglądać, ale jakoś nie widzę by właściciel mimo ogromnego doświadczenia i wiedzy oświetlał to cudo lampą naftową, a pellety w sumie mieszał łopatą. Najgorsze to uogólnianie. Jak dla mnie teza nie do końca trafiona.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 21