Skocz do zawartości

brawos

Klubowicz
  • Liczba zawartości

    569
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez brawos

  1. Na pewno tak jest prościej. Lepiej najpierw zapewnić dopływ nutrientów oraz ustanowić jakąkolwiek równowagę biologiczną niż pakować korale, by po chwili drapać się po głowie i zastanawiać co zrobić by np. nie głodowały (szczególnie przy suchej skale) albo co zrobić by nie wykańczały je pierwsze plagi. Z kwasem bardzo prosta sprawa - polecam bo bardzo ładnie czyści skałę, otwiera pory itd. Trzeba tylko być czujnym i w trakcie wyciągać skałę kilka razy w celu sprawdzenia czy za bardzo się już nie rozpuściła bo postępuje to dosyć szybko. Poniżej mała aktualizacja: właśnie wróciłem z urlopu - przez tydzień nie widziałem zbiornika. Przy wyjeździe miałem podejrzenia, że nad rybami być może zawisło widmo ospy. Zdążyłem jeszcze kupić lampę UV, ale koniec końców nie odpaliłem bo nie miałem pod ręką odpowiedniej pompy. Chyba dobrze bo po powrocie wszystko zdrowe, a ppodejrzenia okazały się nietrafione. Muszę wreszcie dołożyć trochę korali. Poniżej nędznej jakości aktualne foto zbiornika oraz coś co udało mi się upolować podczas urlopu.
  2. Dzięki za odpowiedź. Czytałem Twój temat dot. walki z ospą z wykorzystaniem UV-ki i sporej gimnastyki z jej stosowaniem. Czy od tamtej pory masz względny spokój z tematem, czy ciągle musisz co jakiś czas ponawiać tą zabawę? Mam świadomość, że tego bez kwarantanny wszystkich ryb już się całkowicie nie zwalczy. Dodatkowo na r2r piszą, że by mieć 100% pewności, to główny zbiornik powinien "odpocząć" od ryb aż przez 76 dni (praktycznie nie wykonalne, chyba, że plaga sama wykosi wcześniej wszystkie ryby). Czy warto w moim przypadku spróbować jako półśrodka UV-ki, a jeśli tak to jakiej mocy i ile godzin na dobę? Rozumiem, że najważniejsze by świecić po zgaszeniu światła, kiedy to świństwo najchętniej podróżuje? W herbtany, poly lab medici i inne ziółka średnio wierzę. Podaję rybom czosnek i vitaminy z AF. Zastanawiam się też czy filtr clarisea przez który przechodzi 100% wody (działa od kilku tygodni) jest w stanie wyłapywać trochę te larwy (teoretycznie zatrzymuje wszystko chyba do 5 mikronów).
  3. Od jakichś 2 miesięcy na babeczce czyszczącej pojawia się coś co widać na zdjęciu poniżej. Pewnie jest to pasożyt, bo regularnie pojawia się na kilka dni, później znika całkowicie i tak wkoło. Teraz to już chyba 5 nawrót. Wygląda to więc na kolejne cykle życia pasożyta. Dwa dni temu odłowiłem ją i zastosowałem kąpiel w RO przez 5 minut. Niestety nic nie pomogło. Dalej się to trzyma. Ryba nie wykazuje żadnych oznak chorobowych, jest aktywna, je pokarm i zachowuje się normalnie. Mimo, że czyści inne ryby to póki co nie przechodzi to na nie, w tym na dużo bardziej wrażliwe czyli strigosusa czy żółtka. Niestety w ostatnich dniach zauważyłem jeszcze jedną niepokojącą rzecz - jeden z anthiasów oraz ślizg maiacanthus co jakiś czas ocierają się o skałę (niestety w okolicach skrzeli). Poza tym nie wykazują innych oznak chorobowych. Czy to wszystko może zwiastować nadciągający kataklizm w postaci ospy albo innej groźnej choroby? Czy te kropki na babeczce nie są zbyt duże jak na ospę albo oodinozę? Nigdy wcześniej nie miałem problemu z żadnymi chorobami ryb dlatego nie interesowałem się w ogóle tematem i jestem w tym temacie prawie zielony. Będę wdzięczny za jakieś rady bardziej doświadczonych i obeznanych z tematem. Jeśli miałaby to być ospa to kaplica bo oczywiście mogę kupić małą kostkę na kwarantannę, ale w przypadku 17 ryb nic mi to nie da. Co to może być i co robić?
  4. Ja dmucham dwiema Tunze 6095 i średnio co 1,5-2 tygodnie muszę wyciągać i przelecieć kratki na korpusie szczoteczką do zębów (nie chodzi o glony bo ich nie ma, ale sam detrytus) bo wydajność spada do tego stopnia, że gdy próbuję rozbujać taflę to kompletnie nic z tego nie wychodzi (nawet przy pokrętle siły na 100%). Powyżej 50% na pokrętle siły pompy bardzo słyszalnie już buczą. Lepiej mieć oczywiście Tunze niż Jebao, ale nie przekłada się to aż tak bardzo na jakość pracy. Wydaje mi się nawet, że Jebao o podobnej mocy byłyby zdecydowanie cichsze. Ponadto stan kabli w obydwu wspomnianych powyżej cyrkulatorach Tunze po roku użytkowania na zdjęciach poniżej i musiały być wymieniane na nowe w ramach gwarancji. Z tą jakością więc w dzisiejszych czasach to trochę tak ło… Wracając jeszcze do odpieniacza - jeżeli nie jesteś jeszcze zdecydowany to popatrz sobie na Deleteca 600 (w wersji z pompą sterowalną Jebao - nie warto się uprzedzać bo te wersje pompy są tak samo ciche jak obiegówki w wersji DCP). Przy ustawieniu na 100% mocy odpieniacz niesłyszalny - jedyne co słychać z maksymalnie 50cm to delikatny szum pienienia po zdjęciu pokrywki kubka. Odpieniacz niekapryśny, dodatkowo nie przelewa , a gdyby nawet chciał to ma zabezpieczenie uniemożliwiające to. Całkowicie rozbieralny i prosty w obsłudze jak budowa cepa. Dodatkowo sporo tańszy od Nyosa. Ja mam wersję 1000 i jak włączyłem 3 miesiące temu tak raz ustawiłem i od tamtej pory tylko zdejmuję kubek do mycia. Odpieniacz niesłyszalny (mam ustawiony na 80% jak zaleca instrukcja).
  5. To samo aktualnie obserwuję. Dwa tygodnie po zamontowaniu Clarisea refugium wyraźnie podupada i obumiera. Spaghetti stanęło w miejscu i nie przyrasta, nawet pomimo dozowania żelaza, a caulerpa rozpuszcza się dosłownie z dnia na dzień. Refugium jest tak samo, jak nie bardziej wymagające niż korale w głównym, o mikro to już nawet nie ma co wspominać. Refugium jest dobre na start, jak się system rozkręci to refugium wyciąga wszystko jak odkurzacz i staje się problematyczne. Lepiej walnąć sobie w to miejsce jakieś medium filtracyjne i ewentualnie na dno trochę grysiku dla stworzeń. Nie będą się one zasyfiać bo po filtrze i tak wypływa woda kryształ więc w całym sumpie super czyściutko i bez detrytusu. Uważam, że to idealne miejsce np. na siporax, który w takich warunkach będzie dużo dłużej niezapchany.
  6. Odnośnie odpieniacza: zdecydowanie za duży. Ja w Reeferze 350 kilka miesięcy temu też się nad nim zastanawiałem. Prześledziłem zagraniczne fora i nawet przy tym litrażu sporo amerykańców decydowało się na wersję 120. Proponuję jeszcze raz zastanowić się, czy na pewno musi to być Nyos. Ja byłem na niego napalony ze względu na ciszę, estetykę wykonania i cały ten ogólny performance. Zmieniłem zdanie, gdy bardziej zagłębiłem się w temat. Na R2R masę ludzi narzeka na zbyt dużą czułość Nyosa. Wsytarczy włożyć rękę do akwa, a ten już przelewa i tak przez cały okres użytkowania. By się na początku przegryzł też musi pomielić z tydzień czasu. No i podstawowa wada - jak od razu go nie podniesiesz w sumpie to nic z tego nie będzie - mi to przypomina problemy w Vertexach sprzed kilku lat - trochę słabo jak na sprzęt tej klasy. Wiadomo, że jest jakaś optymalna głębokość zanurzenia dla prawidłowej pracy, ale przy tym odpieniaczu, tak jak to ludzie opisują to lekkie przegięcie - 1 czy 2 cm w jedną stronę i już przelewa albo buczy. O podkładaniu przeciętego na pół wężyka pomiędzy body a kubek w celu wyciszenia skrzypienia już nie wspomnę. Są odpieniacze nie nastręczające tylu problemów, bardziej bezobsługowe i równie ciche.
  7. Dzisiaj lekko świeciłem już kilka godzin białym światłem. Dino dobite i nie reaguje już na świecenie. Został jeden glut na całe akwa. W akwarium morskim niestety nigdy nie ma względnego spokoju i jak jeden problem zostaje rozwiązany to zaraz pojawia się kolejny. Kilka dni temu zauważyłem kilka ognisk valonii. Musiałem ją przywlec dwa miesiące temu z glonami, gdy odpalałem refugium. Korale zawsze dokładnie oglądam, dipuje i bardzo często odcinam stare podstawki więc tędy się nie dostała. W związku z powyższym oraz faktem, że parametry na to pozwalają oraz bardzo pokojową obsadą postanowiłem do tego całego tałatajstwa dokooptować jeszcze boruska. Może to i dobrze, że jest ta valonia bo inaczej bym się na niego nie zdecydował, a jest przesympatycznym osobnikiem. W 24h załapał to co innym rybom przychodziło dłużej i ciężej czyli rajd do przedniej szyby po jedzenie, gdy tylko zobaczy człowieka. Jestem zdziwiony, że jest taki odważny i towarzyski. Teoretycznie powinna to być nieśmiała ryba. Widać, że bardzo lub towarzystwo i garnie się wręcz do pływania razem z innymi rybami. Najchętniej śmiga z chrysusem, żółtkiem i strigosusem. Wg założeń miał trafić do zbiornika tymczasowo by coś tam podziałać z valonią. Teraz nie wiem jak miałbym go oddać, gdy już podrośnie. Chyba prędzej zmienię akwa na większe i go zostawię. Dla mnie numer 1 w zbiorniku. Z innych niepokojących rzeczy to jakaś infekcja (chyba pasożytnicza) u elecatinusa oceanops. Ta babeczka jest również bardzo sympatyczna. Niestety mniej więcej co dwa tygodnie coś ją obsypuje na kilka dni i również po kilku dniach samo przechodzi. To już chyba trzeci czy czwarty rzut. Chyba na szczęście nie jest to ospa bo trwa to już z 1,5 miesiąca, babeczka czyści inne ryby i żadnej nic do tej pory nie dolega. Nie mam na podorędziu nawet herbtany, a dzisiaj nadażyła się okazja by ją odłowić gołą ręką więc to zrobiłem i zafundowałem jej jedyną możliwą opcję w takiej sytuacji, a więc dwuminutowy dip w RO. Zabieg przeżyła i już śmiga z powrotem w akwa. Będę się przyglądał w kolejnych dniach czy wszystko w porządku. Jest to bardzo odporna ryba (w końcu czyściciel innych) i bardziej martwi mnie, czy z czasem nie przeniosłaby tego na innych mieszkańców akwa, tym bardziej że obsada mi się udała i jestem z niej bardzo zadowolony (ani jednego agresora, wszystkie ryby towarzyskie, żywe i na widoku). Byłoby bardzo szkoda, gdyby coś się przytrafiło. Odpukać.. Poniżej świeży filmik, woda mleczna bo chwilę wcześniej poszedł Coral Snow. Muszę zmienić telefon bo Hu.aweie jakim by modelem nie nagrywać robią kaszanę. Akwa w rzeczywistości kolorowe, a tutaj wychodzi bura sieczka.
  8. brawos

    Hydra 26

    Zapisz się na fejsie do grup z linków poniżej. W zakładce pliki znajdziesz dziesiątki jeśli nie setki ustawień, którymi dzielą się użytkownicy. Zerknij np. na ustawienia Davida Saxby`ego - z pewnością będą poprawne tyle tylko, że możesz nimi popalić korale. By tak się nie stało proponuję włączyć tryb aklimatyzacji, a jeszcze lepiej zmniejszyć na stałe ilość kanału białego w tym ustawieniu bo jest dosyć mocno przesadzony i będzie ok. https://www.facebook.com/groups/AquailluminationUsers/ https://www.facebook.com/groups/1477764189220183/
  9. Nie chcę zaśmiecać wątku i pisać nie na temat, ale napiszę tylko, że mojej sztuki nie słychać (wersja 5000 automat). Ważne żeby zgodnie z zaleceniami producenta przepływ był ustawiony na ok. 4-5 razy litraż/h, a zanurzenie filtra na ok. 10cm (lub inaczej: lustro wody ok. 2,5 cm ponad perforowaną rurką w filtrze). Dzięki temu jest większe ciśnienie słupa wody na włókninę, ta starcza na dłużej (przez 1,5 tygodnia zeszło mi ok. 1/8 rolki i to tej mniejszej fabrycznej czyli 25 metrowej, a syfu miałem masę bo walczyłem z dino i ciągle przedmuchiwałem skałę), a silnik nie załącza się zbyt często. Samego silnika nie słychać przy zamkniętej szafce. Przy otwartej natężenie dźwięku przy jego załączeniu porównywalne z głośnością pompy dozującej. Chyba, że ktoś używa w tak nieprawidłowy sposób jak angielski jajogłowy z filmu poniżej, ale to duży błąd. Najważniejsze odpowiednie zanużenie i przepływ/h.
  10. Dawno nie było wpisu więc pora na małą aktualizację. Właśnie kończę dwutygodniową batalię (wygraną) z prawdziwym dino. Przerabiam ten sam scenariusz ponownie w kolejnym baniaku. Zawsze jest ten sam schemat: nowy czysty zbiornik z suchą skałą, dodanie kilku ryb, lekkie karmienie wygłodniałych korali z uwagi na zerowe nutrienty i nagle wybuch. Ktoś kto ma dużo cierpliwości i potrafi najpierw w pełni zarybić zbiornik przy gołych skałach straszących przez kilka tygodni czy nawet miesięcy robi lepiej niż napaleńcy wrzucający wszystko na raz. Ja niestety należę do tej drugiej grupy. Zaczątki dino widać już było na wcześniejszych filmikach. Dwa tygodnie temu wybuchło praktycznie z dnia na dzień. Codzienne szorowanie skały niewiele dawało - po spokojnej nocy i czystej skale, kolejnego dnia znowu to samo czyli zwiększający się w miarę świecenia rudy kożuch z bąblami oblepiający wszystko na czele z koralami. Sztuczne dozowanie NaNO3 oraz PO4 zamiast pomagać jeszcze pogarszało sytuację. Postanowiłem więc podejść do tematu bardziej kompleksowo i po dwóch tygodniach po dino pozostały już tylko pojedyncze gluty, które i tak wychodzą dopiero późnym popołudniem więc mają niewiele czasu na rozrost przed zgaszeniem światła. Nie stosowałem żadnej chemii, wody utlenionej etc. bo byłaby to tylko chwilowa walka ze skutkami, a chciałem przede wszystkim wyeliminować przyczynę. Poniżej podaję, co zrobiłem i co pomogło zwalczyć tą prawdziwą plagę, która na szczęście wykosiła mi tylko dwa korale, co ciekawe te bardziej odporne czyli seriatoporę hystrix i caliendrum. Wszystkie inne włącznie z 8 acrami oraz lpsami oprały się zagładzie. Padł jeszcze tylko jeden nassarius. Jak wiadomo dino często pojawia się przy wyzerowanych nutrientach oraz jednocześnym ładowaniu do baniaka dużych ilości pokarmu w sytuacji, gdy nie jest on jeszcze w stanie takiego ładunku ogarnąć i przerobić. Tak też było u mnie kolejny już raz. Wprowadziłem następujące zmiany: 1. Wyciąłem z sumpa cały przedział filtracyjny z koszykami, skarpetami i watą, a w to miejsce zainstalowałem filtr Clarisea 5000. Szorując dzień w dzień skałę oraz przedmuchując ją z dino zauważyłem, że zarówno zwykła wata z sery, jak i owata, którą stosowałem ma stosunkowo małą wydajność, trzeba ją co chwilę wymieniać, a przy wyciąganiu z koszyka i wyciskaniu z niej wody, większość tego brązowego bigosu wraca do obiegu razem z wodą. Filtr Clarisea, a zwykła, manualna filtracja "waciana" to niebo a ziemia. Clarisea zbiera cały ten syf, który wracał przy wyciskaniu waty z powrotem do systemu. O wygodzie i uwolnieniu się od często dwukrotnego wymieniania waty w trakcie dnia nie wspomnę. 2. Ograniczyłem czas świecenia do 8 godzin, jednocześnie czasowo rezygnując z wszystkich kanałów poza aktyniką oraz obydwoma niebieskimi. 3. W związku z tym, iż trzeba było dźwignąć nieco nutrienty by opanować sytuację, a jednocześnie ich sztuczne dozowanie działało na zasadzie dolewania oliwy do ognia postanowiłem podejść do tego trochę inaczej i dorybiłem w dwie doby zbiornik do docelowej obsady. Obcenie jest więc 15 ryb: dwa pokolce (malutki strigosus oraz nieco większy żółtek wpuszczane razem by mały nie został wykoszony - powiodło się i stanowią już zgrany duet), 5 anthiasów, 2 nemo, pterapogon, elacatinus oceanops, maiacanthus grammistes, chrysus, magnifica, chromis. Po raz kolejny obserwuję, że inaczej (w sensie, że w sposób bardziej łagodny) działa "brudzenie" zbiornika przez żywą obsadę niż sztuczne dolewanie NO3 i PO4. Obecnie NO3 wynosi ok. 0,5 ppm, a PO4 0,015. Dino nie reaguje na to (w sumie to reaguje, tylko właśnie w ten pożądany sposób czyli poprzez odwrót), jak przy sztucznym dozowaniu. 4. Na wszelki wypadek ryby karmię tymczasowo płukanymi mrożonkami, zaprzestałem też na jakiś czas karmienia korali. 5. Ograniczyłem fotoperiod w refugium z 16 do 8 godzin. Glony nie przyrastają już w tak szybkim tempie przez co nie zerują całkowicie nutrientów. 6. Stopniowo podniosłem kH do 8,5 (obecnie wróciłem już do 7,5). 7. Poprawiłem cyrkulację poprzez inne ustawienie pomp oraz dołożenie 3 pompy tuż przy podłożu z tyłu za skałami. 8. Wymieniłem węgiel oraz dodałem do reaktora po zeo 500 ml Sery na krzemiany dzięki czemu mogę co jakiś czas potrząsnąć jak kamienie zeo, by oczyścić z detrytusu. W tym samym filtrze znajduje się 750ml pumeksu z AF. 9. Przez cały ten dwutygodniowy okres odsysałem pod koniec dnia dino ze skał oraz dodatkowo przedmuchiwałem je oraz podłoże, tak by przed nocą, a więc ciężkimi godzinami dla dino jak najbardziej utrudnić mu możliwość przetrwania do rana "w zdrowiu". Dodatkowo monitorowałem też tylną szybę zbiornika. Tak jak wcześniej pisałem obyło się bez chemii, zaciemniania akwa i tym podobnych manewrów. Jutro już chyba dam spokój z przedmuchiwaniem skały. Walka na chwilę obecną w 90% wygrana. Z innych spraw jakie się wydarzyły to wymiana chrysusa na grzeczniejszy model. Pierwsza sztuka uśmiercała (dla sportu) ślimaki oraz krewetki. Zgładziła dwa nassariusy oraz dwie krewetki czyszczące. Brała towarzystwo w paszcze i uderzała o skały. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. Chrysus we wcześniejszym zbiorniku nigdy nie sprawiał mi takich problemów wychowawczych. Ten był chyba zbyt duży w sensie, że żył zbyt długo na wolności i nabrał złych nawyków z ulicy. Warto celować w młode osobniki. Na tą chwilę to wszystko. Gdy sytuacja całkowicie się ustabilizuje będę kontynuował obsadzanie zbiornika koralami. Poniżej aktualny filmik (ryby spłoszone, a korale pokurczone bo pierwszy raz od dwóch tygodni ujrzały chwilę wcześniej białe światło włączone w celu nagrania filmiku).
  11. Hehe, jak mają się nie pompować, jak przyjechały od takiego czarodzieja w super zdrowiu, sile i kondycji! To co wczoraj zobaczyłem u Ciebie wyrywa z butów. Sklepy z szyldem mogą się uczyć. Jak patrzę na tą swoją popierdółkę w porównaniu do twoich zbiorników to chce mi się śmiać. Napompowały się dwa razy mocniej niż na filmiku dopiero teraz, gdy wreszcie ogarnąłem cyrkulację dając obydwie pompy na tylną ścianę. Jest w końcu OK, tak jak chciałem. Jeszcze raz dzięki za spotkanie.
  12. No właśnie nie specjalnie daje obok - miałem to na uwadze i dlatego kupiłem lampkę, która jest 1cm nad powierzchnią, a jak ktoś chce to można i zanurzyć i świecić od dołu w górę. Bałem się właśnie tego świecenia naokoło tak jak to jest np. przy żarówce led grow albo naświetlaczu. Wiadomo, że całkiem ciemno nigdy nie będzie, bo światło odbija się od lustra wody, ale jest lepiej niż przy wspomnianych rozwiązaniach i nie ma śladu glonów poza komorą. Przy okazji nowy filmik - doszło kilka korali, znika też lekkie cyjano związane z dojrzewaniem, uruchomiłem również ballinga bo kH zaczęło spadać dobowo o pół stopnia. Mam mały problem z ustawieniem cyrkulacji, nigdy aż tyle się z tym nie bawiłem, w tym zbiorniku wyjątkowo nie mogę znaleźć dobrej konfiguracji - ze względu na ułożenie skały najbardziej pasuje by pompy były dosyć blisko przedniej szyby bo obu stronach zbiornika. Jakbym ich nie ustawiał nie udaje mi się minąć strumieni i zawsze spotykają się w złym miejscu i walą bezpośrednim mocnym uderzeniem na korale na skałach po środku akwa. Jak się jakoś uda minąć strumienie to znowu pralka na dnie. Dziwne bo te same pompki (Tunze 6095) super sprawdzały się poprzednio w o połowę mniejszym zbiorniku i to rozkręcone do połowy. Teraz póki nie skręcę pomp na minimum to i monti i pocillopory i jedyna jak dotąd acra oraz wszystko na dnie pokurczone. Teraz po skręceniu z kolei jest zbyt słabo. Zamówiłem więc wiekowy multikontroler 7096 - czy ktoś go posiada, ogarnia i podpowie jak najlepiej to pudełko ustawić, by dało to jakiś zadowalający efekt? Dmuchać naprzemiennie, pulsacyjnie, czy jeszcze inaczej?
  13. Dzięki za sugestię, zostawię to na przyszłość bo chyba jednak temat ogarnięty. Póki co pomogła żywa artemia z pierwszego lepszego sklepu. Od razu zaczął łapać. Następnie wymieszałem z mrożoną i kilka razy się pomylił, pobrał mrożoną i już nie wypluł. Przez kilka dni będę więc mieszał z żywą i stopniowo ją ukracał.
  14. O, to dobrze. Póki co ma zapas sadła więc chwilę jeszcze wytrzyma na tym swoim detoxie. Trwam w takim razie w nadziei bo ryba fantastyczna w obserwacji.
  15. 1. Tak, jakiś pink, ale super żarówiasty. Średnio to widzę, bo to jedyny koral, którego nigdy nie potrafiłem utrzymać dłużej niż rok czasu, ale zobaczymy. Będę chuchał i dmuchał. Póki co pokurczona bo dopiero wczoraj zwodowana. 2. Całkiem możliwe, muszę ją przestawić bo potrafi się ładnie otworzyć, gdy nic jej nie dokucza. Na razie wszystko stoi bez ładu i składu. 3. Daleki kuzyn salariasa, a dokładnie Meiacanthus grammistes. Ryba ciekawa w obserwacji jak wszystkie ślizgi, dodatkowo cały czas w akcji i na widoku. Co ciekawe pływa po środku zbiornika jak anthiasy. Polecam bo dodatkowo spokojna i obojętna w stosunku do pozostałych ryb. Najpierw trzeba coś tam władować by zarosło Dzięki za wcześniejszą sugestię odnośnie światła.
  16. Mała aktualizacja: akwarium znajduje się obecnie w najbrzydszym, aczkolwiek koniecznym etapie swojego funkcjonowania. Wizualnie syf oraz szaro, buro i ponuro, na szczęście parametrowo w porządku. NO3 na poziomie 1, natomiast jeśli chodzi o PO4 to wspomagam się preparatem od Colombo i sztucznie dozuję cokolwiek fosforanów. Mała hanka pokazuje przeważnie coś z zakresu 0-0,01. Norbi2222 stronę wcześniej miał rację odnośnie niedostatku światła z dwóch Hydr 26 nad tym zbiornikiem - na środku było lekkie zaciemnienie. Doszła więc trzecia sztuka i teraz jest w porządku. Dorzucam co chwilę jakąś rybkę bo nutrienty cały czas z tendencją spadkową. Koniec końców jako metodę prowadzenia zbiornika wybrałem AF. Nie wierzę jedynie w ich sól i pozostaję przy FM. Reszta AF. Póki co, wszystko przebiega gładko i przewidywalnie. W sumpie jest jeszcze refugium, które ma się całkiem dobrze, ale wymaga regularnego dozowania żelaza. Po takim zabiegu raz na tydzień (1 kropla Fe z KZ-ta) glony dostają prawdziwego boosta i w przeciągu kilu dni zarastają całą komorę. Poniżej krótki filmik w jakości ...VHS:
  17. Kilka dni temu po raz n-ty złamałem jedną z podstawowych zasad w naszym hobby i skusiłem się na rybę bez kwarantanny sklepowej. Chodzi o ślizga Meiacanthus grammistes. Pomijając ryzyko zawleczenia do akwa chorób w chwili obecnej borykam się z problemem nieprzyjmowania prze tą świetną rybcię pokarmu zastępczego. Widać, że świeżo wyrwana prosto z dziczy. Szkoda mi jej bo cały dzień pływa razem z chrysusem i stara się coś wydłubać ze skały. Niestety niewiele tam może jeszcze znaleźć. By skusić ją do spróbowania serwuję różne mrożonki, próbuję je też rozkładać na skale, by w sposób najbardziej dla niej zbliżony do naturalnego nakłonić do jedzenia. Niestety bez efektów. Nie działa też masstick. Mam wrażenie, że łatwiej byłoby przekonać chełmona niż tego ślizga. Póki co jest jeszcze grubiutki, ale pewnie niedługo może się to zmienić. Przestawi się w końcu sama jak ją przypili, czy niekoniecznie? Co robić, jak żyć?
  18. Aaa, to z Ciebie taki zegarmistrz. Ja o tkance myślę, a Ty się na szczegółach i kolorze polipów skupiasz . Jak tak, to przepraszam, nie ma mnie, nie było, to nie moja ręka...
  19. Oczywiście, że powinna - poniżej ten sam tricolor co u autora wątku. Tak, to jedna i ta sama sztuka. Moja pierwsza acra (dodatkowo koral weteran, jedna z pierwszych acr wystawionych na sprzedaż w JadwidzeMorskiej blisko 5 lat temu). Wszystko zależy od miejsca i czasu w nim spędzonego przez korala.
  20. No i niestety z lampami nadal klapa. Dzisiaj doszła kolejna sztuka wysłana przez sklep (nie dwie, tak jak wcześniej pisałem) i okazało się że jest tak samo wadliwa jak dwie poprzednie. Koniec końców mam obecnie 4 sztuki Hydry 26, z czego tylko jedna jest w pełni sprawna. Dzisiejsza sztuka podobnie jak poprzednia ma uszkodzony moduł wifi i co chwila traci się z nią kontakt. W efekcie lampą w ogóle nie da się sterować, gdy jest ustawiona razem z pozostałymi (bez względu, czy jest wybrana jako nadrzędna, czy podrzędna, a więc sterowana przez inne). Dodatkowo lampa ma inny kolor diód białych w porównaniu do pozostałych sztuk - 3 wcześniejsze sztuki mają barwę cool white, ta natomiast zdecydowanie ciepłą. Z reklamacją użeram się już blisko miesiąc i skończyła mi się cierpliwość, zmarnowałem też na to mnóstwo czasu. Sklep też już ma dość. Wspólnie doszliśmy do porozumienia, że zwrócę wszystkie lampy, a sklep albo prześle mi nową wersję czyli 2 sztuki Hydry 32 HD z ewentualną dopłatą albo zwróci kwotę jeżeli nowa wersja nie będzie dostępna w bliskim terminie. Szkoda, że to taki crapp bo lampa świeci naprawdę pięknym światłem. Z milszych rzeczy: dzisiaj odebrałem widoczny na zdjęciu poniżej specjalnie scustomizowany pod wymiar miejsca w szafce pojemnik na ballinga z Twistmana. Oryginalny ma 3 litry dla każdej komory, mój po 4,25 l. Z racji bliskości producenta, pojemniczek odebrałem osobiście mając jednocześnie okazję poznać osobiście i porozmawiać z p. Krzysztofem. Świetna firma. Pomimo problemów ze światłem korale dobrze sobie radzą i ładnie się pompują, jak na kilkutygodniowy zbiornik, co widać na krótkim filmiku poniżej. Teraz powoli krok po kroku konkretniejsze zarybianie, a później już właściwe korale. Ciągle się waham, w którą stronę pójść jeśli chodzi o metodę prowadzenia akwa, bo jak już coś wybiorę to zmiana będzie później trudna. Póki co, zbiornik na 75% skały Marco Rocks więc leci bezproblemowo na samym refugium. Zanim dojdą konkretne ryby muszę się jednak na coś zdecydować. Waham się pomiędzy zeovitem, który już znam, pelletkami oraz metodą AF w wersji pośredniej czyli bez zeolitów . W zasadzie byłem już zdecydowany ponownie wybrać zeovit, ale dzisiaj zajrzałem do notatek i zdziwiłem się bo już zdążyło mi się zapomnieć, że przez cały okres prowadzenia wcześniejszego zbiornika tą metodą sztucznie musiałem dozować zarówno NO3, jak i PO4 i to na 1/którejś tam części z zalecanej ilości kamieni. Metoda jest piekielnie silna, zdecydowanie do mocno obciążonego zbiornika z masą ryb i mega karmieniem. Ja nie byłem w stanie tego osiągnąć, stąd potrzeba podbijania nutrientów sztucznie. Muszę więc chyba wybrać pomiędzy pelletami a metodą AF, która jest w sporym % kalką zeovitu, ale da się ją ciągnąć też bez kamieni do pewnego etapu. Pewnie wybrałbym znane mi już z przeszłości pelletki, ale rozleciał mi się ze starości reaktor z recyrkulacją od p. Krzysztofa Tryca. Nie jestem przekonany, co do łatwości sterowania pelletkami w wersji XL w zwykłym filtrze lub przegrodzie. Na zdrowy rozum jeśli zaleca się do nich duży przepływ w okolicach 2000l/h to przy zwykłym filtrze przepływowym bez możliwości regulacji odcieku chyba nienajprościej jest ogarnąć i pocelować w taką ilość pelet by przy tak dużym przepływie z jednej strony nie wyprało wody do zera, a z drugiej nie spowodowało zakwitu bakteryjnego wody, czego już kiedyś doświadczyłem i musiałem ratować się pożyczaną UV-ką. Reaktor z recyrkulacją, gdzie z jednej strony można dać odpowiednią burzę w środku, a z drugiej łatwo regulować nutrienty samą wielkością odcieku jest tu zdecydowanie lepszą opcją. Jeżeli czyta to ktoś, kto ma doświadczenie i z powodzeniem stosuje nieruchome pelletki XL w zwykłym filtrze bądź uwieszone gdzieś luzem w sumpie to będę wdzięczny za podzielenie się spostrzeżeniami. Póki co, najlepszym rozwiązaniem wydaje mi się więc połączenie posiadanego już refugium z metodą AF bez zeolitu, a więc tego ich pumeksu z bakteriami i pożywką. Nie chce mi się natomiast specjalnie bawić dodatkowo z adsorberem PO4, a z tego co widzę to w tej metodzie również niezbędny punkt programu. Każda z wymienionych powyżej metod ma więc swoje plusy i minusy. Najchętniej wybrałbym pelletki w wersji XL, gdyby się nimi dało w łatwy sposób sterować czyli nie doprowadzać do zakwitu bakteryjnego oraz bez problemu utrzymywać parametry na założonym wcześniej poziomie, co jest dosyć proste przy reaktorze z recyrkulacją.
  21. Właśnie się o tym dowiedziałem. Koniec końców to nie sklep zawinił, a zagraniczny dystrybutor, który wielce prawdopodobne, że wysyła ostatnie sztuki starych Hydr, z którymi najdelikatniej mówiąc nie wszystko musi być ok. Sprawa w toku z widokiem na szczęśliwe zakończenie. Sklep ostatecznie stanął na wysokości zadania i dokładnie w dniu dzisiejszym wysłał do mnie dwie kolejne sztuki Hydry 26, które mam przetestować i wybrać jedną z nich odsyłając wcześniejszą wadliwą. Trochę szkoda, że wpakowałem się na sam koniec w starą wersję, ale w związku z tym, że lampa świeci "przecudownie" to jakoś wytrzymam.
  22. Chyba jednak nie rozumiesz. Dalej zastanawiasz się, czy bakterie się osiedlą i w jakiej ilości. Tak, osiedlą się. Tak samo jak na skale, pumeksie, ceramice, podłożu, czy na szybie. Ile ich będzie uzależnione jest od tego, czy będą miały co jeść i nie tylko nutrienty, ale głównie C. Skąd się bierze zakwit bakteryjny? Proponuję wrzucić 2 kg pelletek do filtra bez recyrkulacji i puścić to pełną parą na akwarium 100 l.
  23. Ja do końca nie rozumiem tej dyskusji i kierunku w jakim ona podąża, dodatkowo w sytuacji, gdy wypowiada się tu wielu doświadczonych forumowiczów. Dlaczego nikt nie zwróci uwagi na to, że te kulki/bloki to po prostu kolejne medium do osiedlania się bakterii i że bez dodatkowej pożywki dla bakterii (źródło węgla organicznego) same cudów nie zdziałają i nie zbiją parametrów. Tylko i aż tyle. Dołóżcie do tego jakąś wódkę, nopoxa, zeostart albo mega karmienie np. suchym i wtedy oceniajcie. To nie jest kompletny i zamknięty system np. w stylu pelletek, a jedynie narzędzie, które można wykorzystać przy wielu metodach prowadzenia akwa. Kolejna rzecz to dywagacje nad detrytusem zbierającym się na miedium - warto przypomnieć sobie dobry zwyczaj przepływu od dołu na wszystkich mediach w stylu ceramiki - z pewnością kulki pozostaną dłużej czyste. Na koniec: jak ktoś ma kilkadziesiąt kg dobrej porowatej skały to kulki pewnie ani mu nie zaszkodzą ani nie pomogą więc nic dziwnego, że nie będzie widział różnicy.
  24. Nie mam problemu z NO3, jest na poziomie 0,5. Przy tak znikomym doładowaniu systemu na samym początku wystarcza to nieduże refugium.
  25. Akwarium się rozkręca. Biologia jakaś konkretniejsza już jest bo odpieniacz cały czas wywala już muł. Powoli korali przybywa. Najwięcej dzieje się w refugium, gdzie pełno życia - pod glonami postawiłem pojemnik z porcją żywego piachu od Konrada nanokaczora (przy okazji: dzięki za spotkanie, od tego człowieka można się bardzo wiele nauczyć), w którym jest masę życia (co najważniejsze nie ma niczego niepożądanego). Są kiełże, jakieś inne mini skorupiaki, spaghetti worms, wężowidła, wieloszczety etc. Dodatkowo przy stracie dorzuciłem tam kawałek suchej skały by całe to tałatajstwo miało się lepiej. To wszystko bardzo popchnęło mi goły system do przodu i tchnęło w niego życie. Refugium to jedna z najlepszych rzeczy dla akwarium morskiego. Co kilka dni wyrzucam 2-litrowy pojemnik spaghetti i caulerpy. Wygląda na to, że glonom bardo odpowiada światełko od Tunze, które jest wodoodporne i można je również zanurzać. Na R2R znalazłem bardzo pozytywne opinie odnośnie tej niepozornej lampki. Parametry w normie, dodatkowo dozuję PO4 z Colombo, bo na hance niskozakresowej kompletne zero. Jak na świeży, nieustabilizowany baniak to nie do końca ok., co wiem już z przeszłości i by za chwilę nie popaść w cyjano i inne plagi właśnie to dozowanie. Bez dozowania akwa w 24h przerabia 0,02 ppm do zera. Jedyny problem z jakim obecnie się borykam to brak jednej z dwóch lamp. Lampa przyjechała niesprawna (uszkodzony moduł wifi, niewłaściwy kolor światła w porównaniu do drugiej lampy) więc ją zareklamowałem i po tygodniu przyszła kolejna również niesprawna (lampa przy delikatnym potrząśnięciu lub nawet samoczynnie się rozłączała - filmik poniżej). Ponownie zareklamowałem i czekam już ponad dwa tygodnie na sprawny sprzęt. Niestety sklep nie poszedł mi na rękę i nie wysłał egzemplarza od siebie z półki (mimo, że roszczenie po stronie producenta zostało uznane) tylko każe czekać na przesyłkę z GB, która dojść nie może. Średnio to wygląda na tle innych sklepów i doświadczeń z nimi w reklamowaniu produktów (szczególnie tych, które są pilnie potrzebne typu odpieniacz, czy światło), ale cóż... Nawet reklamacja w czeskim sklepie marine aquatics przebiegała sprawniej. Więcej pisać nie będę bo historia jest bardziej złożona i wiele mógłbym tu jeszcze napisać, w tym o samym kontakcie ze sklepem, pakowaniu elektroniki (lampa była zapakowana nie jak elektronika, ale jakby to były kamienie do zeovitu) etc., ale nie będę nikomu mimo wszystko robił pod górę. Nazwy sklepu nie będę ujawniał. Może to jednorazowy przypadek. Także tego... jak lampa wreszcie przyjdzie to będzie z górki, bo korali przybywa i żądają pilnie światła. Filmik poniżej:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Warunki użytkowania.