Jump to content

Ironista

Szlachta Morska
  • Content Count

    1365
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Ironista

  1. W przypadku żółtków, to powód jest inny. One nie będą drożeć, tylko nie będzie ich wcale przez jakiś czas, bo Amerykanie wprowadzili zakaz odłowów tych ryb.
  2. Powód jest prosty. Drastyczny wzrost kosztów transportu. W zeszłym roku transport kontenera z Chin kosztował 1 500 dolarów. W tym roku dochodzi już do 8 000 dolarów. Towary o których piszecie właśnie w ten sposób docierają do Polski. W czasie tej pie...nej pandemii padło wiele małych firm zajmujących się spedycją kontenerów z Azji, a co za tym idzie ci więksi dyktują teraz ceny. To raz. Dwa, to fakt, że brakuje kontenerów. Wystarczy, że na jakimś kontenerowcu ktoś ma wirusa i statek stoi na kwarantannie, a co za tym idzie blokuje kilkanaście tysięcy kontenerów.
  3. Dzięki Szymon. Dojrzewanie w moim wieku...właśnie dlatego warto będzie odpalić nowy zbiornik.
  4. Michał, tak jak pisałem w końcowym akapicie ostatniego wpisu - generalny remont mieszkania. Nie mam możliwości manewrowania tak dużym zbiornikiem po chałupie. Pustym bym miał ciężko, a co dopiero zalanym. Nie przetrzymam ryb i korali tak długo to raz, po remoncie zmieni się układ mieszkania i raczej już tak dużego zbiornika nie postawię, zatem i ryby muszę sprzedać. Po remoncie będzie czas żeby coś pomyśleć nad koncepcją nowego szkiełka.
  5. Sprzedam Centropyge Bispinosa. Rozmiar ok. 10 cm. i jest to chyba najgrubsza Bispinosa na świecie:-). Ryba jest u mnie prawie dwa lata. Zjada wszystko co się do zbiornika wrzuci (mrożonki, suche, algi), zdrowa i pięknie wybarwiona. Nie rusza korali, z wyjątkiem Sarcophytona, któremu nie raz skubnie któregoś polipka, ale to też nie regularnie. Jak tam jej odbije. Natomiast nigdy nie widziałem żeby dobierała się do sps-wów czy lps-ów, co też widać by było od razu po koralach, nawet jakbym jej za przysłowiową rękę (a raczej płetwę) nie złapał. Cena - 200 zł. Nie wysyłam, odbiór tylko osobisty po wcześniejszym umówieniu terminu. Ewentualnie na terenie województw Kujawsko-Pomorskiego, oraz Pomorskiego, mogę podrzucić lub w przypadku ościennych możemy gdzieś się zjechać w połowie drogi. W razie pytań proszę dzwonić 695 114 312.
  6. Sprzedam stadko garbików z rodziny Chrysiptera (5 szt. Parasema i 4 szt. Hemicyanea). Jedzą wszystko, nie grymaszą. Każda ma swój mały rewir którego pilnuje, więc oprócz sąsiedzkich przepychanek nie ma wojen totalnych i ofiar śmiertelnych. Ta dziewiątka jest u mnie ponad rok i mają się świetnie. Dlatego też takie stadko to raczej do większych zbiorników (tak od 700 L w górę), bo w mniejszym mogą zacząć walczyć, jeśli rewiry będą za małe). Na zdjęciu tylko kilka sztuk, no bo nie da rady zrobić fotki całej dziewiątce. Cena - 300 zł. za całe stadko. Nie wysyłam, odbiór tylko osobisty po wcześniejszym umówieniu terminu. Ewentualnie na terenie województw Kujawsko-Pomorskiego, oraz Pomorskiego, mogę podrzucić lub w przypadku ościennych możemy gdzieś się zjechać w połowie drogi. W razie pytań proszę dzwonić 695 114 312.
  7. Sprzedam dobraną parkę Premnasów. Co do gatunku to mam zagwozdkę, bo jak były malutkie to wyglądało na to, że są to Biaculeatus, ale w miarę upływu czasu, samczykowi białe paski zaczęły mocno zmieniać kolor na żółty i wygląda bardziej na Epigramma. W każdym bądź razie nic im to nie przeszkadza, widocznie mają gdzieś wygląd. Jedzą wszystko, dokarmiają ukwiały. Samiczka będzie tak ze trzy razy większa od samczyka (na oko, oczywiście). Cena - 250 zł. za parkę i tylko w takiej formie je sprzedaję. Nie wysyłam, odbiór tylko osobisty po wcześniejszym umówieniu terminu. Ewentualnie na terenie województw Kujawsko-Pomorskiego, oraz Pomorskiego, mogę podrzucić lub w przypadku ościennych możemy gdzieś się zjechać w połowie drogi. W razie pytań proszę dzwonić 695 114 312.
  8. Sprzedam Anthias Squamipinnis. Mini haremik - jeden samczyk (niedawno się wybarwił) i dwie samiczki. Rybki zdrowe, chętnie pływają w toni, jedzą mrożonki (artemia, lasonogi), ale też suche (płatki spiruliny) i płatki ON Brine Shrimp Plus Flakes (tutaj najchętniej wybierają te pomarańczowe). Cena - 250 zł. za haremik (nie sprzedam ich pojedynczo). Nie wysyłam, odbiór tylko osobisty po wcześniejszym umówieniu terminu. Ewentualnie na terenie województw Kujawsko-Pomorskiego, oraz Pomorskiego, mogę podrzucić lub w przypadku ościennych możemy gdzieś się zjechać w połowie drogi. Co do terminu, to z uwagi na fakt, że to nie pokolce i do pułapki raczej nie wejdą wszystkie na raz (o ile któryś by wszedł w ogóle), to sprzedaż tych ryb i pozostałej drobnicy z akwarium w umówionym dniu, kiedy będzie wyjęta skała ze zbiornika. W razie pytań proszę dzwonić 695 114 312.
  9. Sprzedam Zebrasoma Desjardinii. Rozmiar ok. 16-18 cm. Ryba jest u mnie ponad półtora roku. Zjada wszystko co się do zbiornika wrzuci (mrożonki, suche, algi), zdrowa, tłuściutka i pięknie wybarwiona. Cena - 250 zł. Nie wysyłam, odbiór tylko osobisty po wcześniejszym umówieniu terminu. Ewentualnie na terenie województw Kujawsko-Pomorskiego, oraz Pomorskiego, mogę podrzucić lub w przypadku ościennych możemy gdzieś się zjechać w połowie drogi. W razie pytań proszę dzwonić 695 114 312.
  10. Sprzedam Zebrasoma Flavescens. Rozmiar ok. 10-12 cm. Ryba jest u mnie ponad półtora roku. Kupiona jako maluszek tak z 5-6 cm. Zjada wszystko co się do zbiornika wrzuci (mrożonki, suche, algi), zdrowa, tłuściutka i jak na żółtka przystało, kizior jakich mało, potrafi postawić się Sohalowi. Cena nie jest niska, ale konia z rzędem temu, kto kupi obecnie żółtka w sklepie za taką kwotę. Cena - 800 zł. Nie wysyłam, odbiór tylko osobisty po wcześniejszym umówieniu terminu. Ewentualnie na terenie województw Kujawsko-Pomorskiego, oraz Pomorskiego, mogę podrzucić lub w przypadku ościennych możemy gdzieś się zjechać w połowie drogi. W razie pytań proszę dzwonić 695 114 312.
  11. Sprzedam Acanthurus Sohal. Rozmiar ok. 18-20 cm. Ryba jest u mnie ponad półtora roku. Zjada wszystko co się do zbiornika wrzuci (mrożonki, suche, algi), zdrowa, tłuściutka i pięknie wybarwiona. Cena - 800 zł. Nie wysyłam, odbiór tylko osobisty po wcześniejszym umówieniu terminu. Ewentualnie na terenie województw Kujawsko-Pomorskiego, oraz Pomorskiego, mogę podrzucić lub w przypadku ościennych możemy gdzieś się zjechać w połowie drogi. W razie pytań proszę dzwonić 695 114 312.
  12. Ja przy 200 długości mam komin w rogu i gdybym teraz robił, to albo na środku, albo dwa po bokach, a w Twoim przypadku to już na pewno. Aha, i obieg dałbym większy mimo wszystko.
  13. Jak korale powiedzą "człowieku, daj pospać wreszcie" to będzie znaczyło że jest za dużo.
  14. A nie mówiłem że będzie petarda? Mówiłem.
  15. O ja cię, Szymon miał rację kiedy stwierdził, że dawno tu nie zaglądałem. Ale ten czas pomyka. No to co dzieci, jakąś opowieść na dobranoc? Wiem że chcecie. Zatem zaczynamy. Kto liczy na krótką i zwięzłą treść, niech sobie kliknie w inny wątek. A resztę zaprasza na koleją bajkę, czyli: „O tym, jak to dwie samiczki zblokowały się płciowo, a wujek Iron zalał się łzami gdy nie znalazł odpowiedzi na pytanie” Tak się jakoś zawsze zdarzało, że ze Squamipinnisami nigdy nie miałem problemów. Nawet jak w pocie czoła udało mi się zapuścić jakiś zbiornik do azotanów powyżej 50, fosforanów do 1 (tak, nie 0,1), czyli generalnie zrobić sobie prywatne domowe bagno, to te ryby zawsze czuły się u mnie jak…ryba w wodzie. Ba, same chętnie brały udział w robieniu syfu w chałupie, bo wcinały wszystko, z suchym włącznie. Nie inaczej jest i w przypadku tego zbiornika. Ale już klincz dwóch samiczek, to przyznam szczerze, trafił mi się pierwszy raz. A zaczęło się standardowo. Pewnego razu w Ironowym baniaku zamieszkało 6 samiczek. Samiczki jak to samiczki, nie za duże, nie za małe, tak gdzieś pomiędzy rozmiarem S a M. No, może bardziej S niż M, chociaż…może bardziej M. Nie, trzy z nich bliżej M, a trzy bliżej S. Czyli tak po pół, gdzieś tak między M i S. No to tak, jak pisałem na początku, tylko że odwrotnie. W zachowaniu samiczki były normalne, czyli po wpuszczeniu - dawaj w skały na wszelki wypadek. No a później to wiadomo, zwiedzanie chałupy, rozmowy ze współlokatorami, plotkowanie i takie tam. No jak to samiczki. Bardzo szybko polubiły ironową kuchnię i pałaszowały mrożonki jak wściekłe. W przeciwieństwie do samiczek ludzkiego rodzaju, miały inne marzenia niż tylko „nażreć się i nie przytyć”. O nie, każda z nich chciała zostać samcem. To znaczy te ryby, nie te które boją się przytyć. No i po kilku tygodnia pobytu zaczęło się, czyli nawalanka w celu ustalenia hierarchii, która pierwsza będzie samcem. Generalnie odbywało się to tak, że tłukły się dwie największe, a jak im się znudziło, to ganiały pozostałe cztery. Oczywiście nie odbywało się to bez wpływu na resztę mieszkańców, bo do zadymy często dołączały Chrisiptery (tych to jakoś do tego specjalnie zachęcać nie trzeba). Wtedy robiło się pomarańczowo-niebieskie wirowanie, i to takie, że aż oczy bolały od patrzenia. Bolały mnie, a jak robiło się naprawdę grubo, to bolały i Sohala, który wtedy robił rundkę po baniaku, krzyknął „spokój mnie tu k…a” i…spokój był. Trwało to jakiś czas, aż zauważyłem brak najmniejszej z samiczek. Nikt tu nigdy nikogo nie ganiał na śmierć, ale być może nie wytrzymała tego tempa kondycyjnie i po prostu padła. Minęło znowu trochę czasu i zniknęła druga. Pewnie miała dość tych kłótni, słaba była psychicznie i może po prostu się utopiła. Albo coś innego. W każdym bądź razie zaraz po niej zniknęła jedna Chrisiptera i …nastał spokój. Czyli raportując: Squamipinnisy – było 6, zostało 4, Chrisiptera – było 10, zostało 9. No i ten stan trwał prawie rok, czyli były 4 samiczki, a żadna nie była samcem. Ale to też nie tak do końca, bo jedna była zdecydowanie większa od pozostałych, prawie, o czym zaraz. Promień płetwy grzbietowej miała mocno wyrośnięty, sięgał jej prawie do ogona. Z zachowania widać było że panuje w stadku, bo od czasu do czasu pogoniła pozostałą trójkę. Oczywiście w delikatniejszym wymiarze, tak dla przypomnienia kto tu rządzi. No ale samiczki prawo zmienić kolor kiedy staje się samcem. A tu nic. Rok czasu i żadnej zmiany. Dzisiaj już wiem, że doszło do typowego klinczu dwóch samiczek. Z tej pozostałej trójki, jedna była tylko minimalnie mniejsza od tej największej, rosłą z nią równolegle, a promień płetwy miała dłuższy niż pozostałe dwie, choć nie tak długi jak ta największa. I myślę że jak tamta największa chciała zmienić kolor krzycząc „jestem samcem, jestem samcem”, to ta druga wołała „ta, już to widzę, potrzymaj mi lasonoga” i zaczynała wkurzać tą większą, stąd te przebieżki co jakiś czas. Dzisiaj mam już to potwierdzone, choć okoliczności przykre. Otóż kiedy w baniaku gaśnie światło, zazwyczaj nie przebywam już w tym pokoju, a jak muszę wejść to najpierw zapalam taką małą lampkę. Jakieś trzy tygodnie temu wparowałem na szybko, zapaliłem mocne górne oświetlenie i stało się. Największa samiczka spłoszona, wyskoczyła. Niestety tak, że tego nie zauważyłem. Musiała spaść na fotel, dlatego nawet nie usłyszałem charakterystycznego „plask” o podłogę. Znalazłem ją rano, już podsuszoną. Zły byłem na siebie, ale co zrobić. Na pewno nie była na mnie zła druga z tych większych samiczek, bo po samobójstwie tamtej, dosłownie z dnia na dzień zaczęła zmieniać barwy. I to tak szybko, że po kilkunastu dniach już jest prawie przeobrażona. Generalnie wychodzi mi na to, że panowała tam między nimi swoista równowaga sił, stąd brak kompletnego przeobrażenia w samca tej największej. Czyli podsumowują – równowaga w naturze, nie zawsze jest wskazana. To takie nowe prawo wujka Irona na koniec te opowieści. Aha, jeszcze o tych łzach miało być. To już jedna z ostatnich, jeśli nie ostatnia z opowieści dziwnej treści w moim wykonaniu. Nie znalazłem odpowiedzi na pytanie „Panie, ku….a, jak ja mam panu ten parkiet wycyklinować, polakierować, zrobić izolację akustyczną na suficie, jak mi tu ku…a ta wanna stoi w pokoju?”. No właśnie, jak? Nie mam odpowiedzi na to pytanie, w Lipcu wchodzi ekipa, zbiornik musi opuścić mieszkanie. Ech…życie. Zdjęcie beznadziejnej jakości oczywiście też jest, ukazujące bohatera/kę dzisiejszej opowieści.
  16. Zakładając spływ na boku zbiornika 100 cm grzebienia, to będzie za mało na dobry obieg. U mnie przy grzebieniu 40 cm i pompie RD 6000 miałem spiętrzenie i musiałem wyłamywać zęby z grzebienia. A przecież pompa ma jeszcze straty na podniesieniu, więc nie idzie tam na pewno całe 6 tys. tylko jakieś 4,5-5 tysięcy. Przydałoby się więcej w obiegu, ale 40 cm szerokości spływu mnie blokuje. Może rozważ dwa spływy, z każdego boku zbiornika, ale dłuższy z tyłu.
  17. Ironista

    Uchwyt do alg

    Przerobiłem już chyba wszystkie, albo to się kończyło oderwaniem klipsa, albo wyrwaniem z niego alg. Wróciłem więc do jedynego sprawdzonego i pewnego uchwytu. Składa się z kciuka, palca wskazującego i środkowego. Nic nie wyrwą, a i jeszcze naskórek opuszków palców wyczyszczą. No i zjedzone do końca, nic nie fruwa po baniaku. Tak więc raz dziennie, na 2-3 minuty trzy palce do zbiornika i pozamiatane. Nażrą się do oporu i spokój. A jak chcą więcej glonów to proszę bardzo, są skały, jest tylna szyba, skrobią aż miło.
  18. Przecież to wózek idealny do załadowania skrzynki piwa. Ty nam tutaj oczu nie mydl, że to do podmianki. Chyba pustych butelek na pełne.
  19. O, to widzę że nie tylko ja poluję na asteriny. Jestem już na etapie, 2-3 sztuki dziennie, a było ponad 20 na jedno polowanie. Żeby jeszcze aiptasie dało się tak łatwi wyeliminować, to pewnie miałbym większą ochotę do obsadzania baniaka koralami. Beczki na wózkach? Cytując klasyka "mają rozmach sk...ny"
  20. Ba, żebym to wiedział. Nigdy nie miałem zoa w tym zbiorniku, więc po prostu jest to jedna wielka niewiadoma.
  21. Jako posiadacz najgrubszej Bispinosy na świecie chętnie się z nią rozstanę. Nie żre SPS-ów, LPS-y mam tylko dwie acany i jedną euphylię, nigdy jej nawet w pobliżu nie widziałem. Generalnie nie interesowała się w ogóle koralami to momentu kiedy kilka tygodni temu wespół z borsukiem zaczęli męczyć sarco. Ryb żadnych nie gania. Jak chcesz zaryzykować, to się możemy machnąć na jakieś szczepki.
  22. Podpisuję się pod tym obiema rencema, rencyma i rękoma, a i rękami też. Bywało że parametry wzorcowe, a w świeżym zbiorniku nie tylko nie rosły, ale potrafiły padać. Jak u mnie chetoniki zaczęły je jeszcze szarpać to już w ogóle koniec. Zbiornik skończył rok i zupełnie inaczej. Tak zwane chwasty, czyli montipory digitaty czy capricornis to nawet własne szkielety potrafią teraz zarastać. A parametry o wiele gorsze, zwłaszcza nutrienty (nie podam, co by niektórzy na zawał nie zeszli). Super to wygląda. Teraz to już z górki, żeby nie zapeszyć.
  23. Zgadza się, u Ciebie mamy sytuację, gdzie przy małej ilości wody w obiegu idzie proporcjonalnie dużo balinga, ale w normalnej sytuacji, rozjazd zasolenia nie spowodowany jakąś awarią nie powinien mieć miejsca. Tak na marginesie, dzisiaj sprawdziłem zasolenie przed podmianą (ostatni raz robiłem to chyba ze dwa miesiące temu), a to tylko dlatego że tydzień temu zabrakło mi jakieś 200 g soli, a nie chciało mi się odlewać wody, więc poszła trochę mniej nasycona solanka do podmiany (60 litrów). I na 900 litrów wody w obiegu (60 ml balinga na dobę) nie było widać żadnej różnicy, 1,025 jak w mordę strzelił.
×
×
  • Create New...

Important Information

Wchodząc do serwisu Nano-Reef, zgadzasz się na warunki Terms of Use.