-
Liczba zawartości
1 543 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Kalendarz
Blogi
Articles
Member Map
Sklep
Zawartość dodana przez Ironista
-
[720L] Ojjj, tak to sie zaczelo moje szeryfowanie
Ironista odpowiedział s1ngle → na temat → Akwaria powyżej 600 L
To jest najlepsze i najszybsze rozwiązanie na wyjście z tego impasu. Reszta to tylko pompowanie kasy w specyfiki różnego rodzaju, które i tak nic nie zmienią w tym syfie, bo inaczej nie idzie tego określić. -
Pewnie wpadli goście z niezapowiedzianą wizytą i poszła...na kolację.
-
Miazga to wygląda, aż sobie pogrzebię w pamięci kompa i poszukam zdjęć mojej 500-tki, która była w 80% oparta na miękkich + plus mega przerybiona. Aż mnie korci, ale ustniki się już zadomowiły i nie mam serca ich odławiać i wydawać lub cofać do sklepu.
-
Na pewno jest to uwarunkowane jakimiś czynnikami, o których czasami do końca nie wiemy, bo takie zachowania można obserwować nie tylko u ryb. Pamiętam że dziadek hodował króliki, to bardzo często samice (zwłaszcza przy pierwszym miocie) też zjadały swoje młode.
-
Nie ma tylu zer bo to jest hanka do mierzenia poziomu fosforu nie fosforanów. A propos tego czasu. Masz zapas 1 minuty, dlaczego nie możesz się wyrobić? Ile zajmuje wsypanie proszku (zakładam że saszetkę otwierasz i "robisz dziubek" wcześniej), 15-20 sekund. To masz jeszcze 40 na zakręcenie i wytarcie fiolki.
-
Nika jak Zosia Samosia - sama sobie zadałaś pytanie i sama na nie odpowiedziałaś. Samica była przy nim, a gdzie miała być na przestrzeni 1-2 metrów kwadratowych? Na wolności ryby mają taki cud natury, który nazywa się ocean i tam samiec ma wystarczająco dużo miejsca żeby nawiać samicy lub znaleźć w miarę bezpieczne miejsce na wypuszczeniem młodych. W akwarium, nawet w kilkuset litrach nie ma tej możliwości. Diadema lub podróbka ok, ale wszelkie pudełka, miski i słoiki przy odchowie samoistnym nie zdają egzaminu, bo będą hamowały przypływ wody i drobnicy planktonowej. No chyba że będziemy im tam sypać jakąś wrotkę czy coś w tym stylu. Nie bez kozery u mnie odchował się w kominie, ile tam spływa żarcia to głowa mała.
-
Jeśli po wykluciu będzie je jeszcze trzymał w pysku, to masz szansę. Mój woził młode gratisowo nawet dwie doby po wykluciu. Co do przeżycia po wypluciu, w dojrzałym zbiorniku czemu nie. Ja tam nigdy nie odławiałem narybku, a kilka sztuk pływało po baniaku (fakt miałem wtedy diademe setosum), a jeden nawet odchował się sam w kominie. Nie masz chyba jeszcze zarybionego zbiornika, to może, kto wie.
-
Bartek, jakby miał ikrę to nic by nie łapał. Znalazłem stare zdjęcia mojej parki. Niżej samica, wyżej samiec - kwadratowa szczena jak u boksera. Pamiętam że trzymał się jednej skałki, samica obok niego. Ona łapała żarcie, a on nic. Jakby się okazało że to ikra, to po wypluciu młodych obserwuj samicę. Moja była tak chutliwa, że samiec miał zaledwie dwa, trzy dni na odbudowanie formy, kiedy składała następną ikrę. I tak po czterech cyklach wykończyła chłopa. Teraz bym był mądrzejszy i go odłowił choćby do sumpa i tam go odpasł, żeby nabrał sił.
-
Cytując klasyków "Dzieci rób jak nie wiesz co robić", "Idź Pan do kina na film, co Pan jeszcze nie byłeś". Obiad możesz też zrobić, na spacer się udać i takie tam. Na pewno nie wpadaj w panikę, nie rób restartu zbiornika, odrzuć myśli samobójcze. Jest mętnie, bo musi być mętnie "praw fizyki Pan nie zmienisz i nie bądź Pan głąb" - wężykiem? A jak.
-
Akwarium „BEZ" odpieniacza i zbędnych kosztów.
Ironista odpowiedział Jacek56 → na temat → Akwaria powyżej 600 L
Ten mój od Ciebie też lubi sobie "dziabnąć" sps-ka od czasu do czasu. Złapałem go już kilka razy na tym. Tak, tak, rybki zwane reef safe, wcale takie safe nie są. Pamiętam jak u Seba w displayu gemmatum ogoliła akroporę. I kto by biednego pokolca o to podejrzewał. I kolejny dogmat diabli biorą. -
Spróbuj Hikari Marine S, u mnie zaczęły jeść od pierwszego strzału, a są tak samo małe, jak nie mniejsze. Pomijając już okres urlopowy i karmnik, to nawet warto je nauczyć jeść suchy pokarm, celem urozmaicenia diety chociażby.
-
Stosunek jednego do drugiego. I dlatego brałbym Twistmana.
-
Kiedyś taki temat "z d*py" to moderacja by już dawno usunęła, a uczestnicy "gównoburzy" dostali od Skoczka po klapsie. No ale to były inne czasy niestety.
-
Igor, jesteś w błędzie. Poziom fosforu określa HI 736. Natomiast 774 i 713 określają poziom fosforanów.
-
Dareczku, jak będziesz się wybierał to koniecznie daj znać, polecę z Tobą. Oni tam w tej Hameryce bourbony przednie mają, to spróbujemy tego i owego. Bartek, Ciebie też weźmiemy, Twoje gadane równie dobre. Pamiętam jak raz gadałeś z Niemcami, to musiałem Cię siłą odciągać, bo nie mogli zjeść pierogów i by z głodu padli. No ale żeby nie było, jakąś bajkę na dobranoc dzieci Wam opowiem. No chyba że byliście niegrzeczni, to wtedy wpi...l i spać. Auriga żyje i ma się dobrze. Collare co prawda nie odpuścił całkowicie, ale to już pikuś, bo tylko w przypadku końcówki żarcia robi krótkie wypady typu - ty a chcesz w ryj? Nie ma już regularnego nawalania i szarpania za płetwy aż wióry lecą. Wybredna na razie, tylko mysis, artemia ją nie rusza, nawet jak ją walnie w pysk. Mam nadzieję że nie narozrabia, bo z osłabienia i zadymy chyba jakiś pasożyt ją lekko bierze. Widziałem dzisiaj ze dwa razy jak otarła się o skałę. Trzeba zejść do piwnicy i odszukać UV. Ukwiał mnie zadziwia, gdzie on pochował te polipy jak go wpuszczałem? Ten z dnia dzisiejszego jest ze 4 razy większy od tego ze Środy. No chyba że mi ktoś w nocy go podmienił. Oczywiście pierwszej nocy się przemieścił. Niedaleko, kilka centymetrów i wlazł pod skałę. No nic, myślę sobie, światła tam nie masz, cyrkulacja nie zawiewa tam żarcia, wyleziesz lebiego prędzej czy później. Wylazł prędzej. Zaczął wczoraj, a dzisiaj z rana już wynurzył się do połowy. Nie ryzykowałem więc, żeby nie zachciało mu się pływać i dałem mu pół stynki. Ale wciągnął, szybciej niż ja spagetti, a spagetti wciągam szybko i dużo (co widać). W każdym bądź razie mam nadzieję że to da mu do myślenia, że miejscówka jest klasa sama w sobie i nie ma sensu szukać innej. Błazny są niedaleko od ukwiału, Ramosus już się uspokoił, ale objawił się nowy agresor, który mnie zszokował wręcz i stoi maluchom na drodze do domku. Jak pływają przy szybie bocznej jest ok., jak tylko się któryś ruszy to od razu jest ścigany przez....doktorka. No tego wargatka to chyba już popier...liło całkowicie. Na początku myślałem że startuje je czyścić, ale gdzie tam. Normalny atak. Szok. Myślę że powodem jest oczlik. Maluchy są tak małe, że widząc że jeszcze się męczą z większym żarełkiem, w te pędy pobiegłem szukać na mieście czegoś mniejszego. Znalazłem tylko oczlika, ale błazny pobierają go chętnie. Niestety Labroides też. I może stąd ta nagła agresja widząc konkurencję do pokarmu. Tak więc na razie maluchy w ciągu dnia mają ograniczone ruchy, za to odbijają to sobie w nocy. Ganiają po całym baniaku jak wściekłe. Niestety, wściekły to ja jestem przez to każdego ranka jak na razie. Kto mnie zna, ten wie, że nie wyglądam na miłośnika porannej gimnastyki. Tak się składa że wygląd potwierdza upodobania. A muszę, kuźwa muszę każdego ranka wyciągać najmniejszego błazenka z komina. Pierdoła nie ma siły i jak wejście w prąd spływu to myka przez grzebień i ląduje w kominie. Pół godziny rzeźby w gównie, żeby smroda stamtąd wyciągnąć. Muszę kupić jakąś najmniejszą siatkę, bo ta najmniejsza którą mam to do łapania borsuka dobra. Manewrowanie takim bykiem pomiędzy rurkami nie jest łatwe, zwłaszcza jak się uważa żeby gnojka nie przycisnąć. Ja pierdziu, czekam tylko kiedy sąsiedzi zaczną na dzień dobry rzucać uwagi typu - Panie Jacku, no ja rozumiem że każdy jest nerwowy z rana, no ale żeby tak klnąć? Klnę, wyławiam i za każdym razem mówię - to ostatni raz gnojku jak cię wyciągam z komina. Oczlikiem o dziwo, zajada się również Bispinosa. Cudowna ryba, je mrożonki wszelakie, ugryzie korala, wszystko wpierd...la i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Skubie skałki, tylną szybę gdzie jest hodowany paśnik z glonów i syfu wszelakiego. Nie podoba się to Salariasowi, ale jak dostał kilka razy strzała w potylicę, to jedyne co mu pozostało, to poruszać czułkami nad czołem, zrobić wytrzeszcz i zaszyć się w skale. Cytując klasyka - "There's always a bigger fish". Nie ma lekko, chleb po osiem. Aha, Panie Kowalski, wiem że Pan tu zaglądasz. Czym karmiłeś tego borsuka? Nori go wcale nie interesują, spirulina w płatkach od wielkiego dzwonu, za to mięcho zawsze i wszędzie. Wrzuciłem dzisiaj sercówkę dla chetoników, to nie zdążyły nawet powąchać, jak ten spaślak zeżarł całą na ich oczach. Co za bydle niewychowane. Kto doczytał do końca to dostanie fotki (wiem, wiem lubicie), kto nie doczytał i spojrzy na nie, to oślepnie nim zje śniadanie. Na pierwszej całość - coraz fajniej zaczyna to wyglądać, choć to dopiero 2 miesiące. Myślę że za rok, dwa, zbiorniczek zacznie mi się podobać. Na drugiej - Król zbiornika w towarzystwie chetonika....a właściwie dwóch.
-
Widziałem ostatnio w erybce naso tak ze 25 cm - bydle po prostu. Nie wpuściłbym go do siebie bo by nie zakręcił. Przemyślałbym temat diacanthusa - nie wiem jak tam u Ciebie z koralami, ale to jednak ustnik, jak mu się coś przypomni któregoś dnia, to co po niektórych koralach to mogą tylko wspomnienia zostać.
-
Paweł, a nie chcesz skorzystać z najprostszej drogi - dołożyć anthiasowi harem samiczek? No chyba że nie lubisz tych ryb. Do tego do chromisów kilka innych garbików z rodziny Chrisiptera - piękne odcienie niebieskiego i żółtego. Do tego zadziorne i wojownicze. I kolorystycznie będzie to śmigało, i nudy nie będzie bo zadymy to będą na porządku dziennym.
-
Dobre te wiatraczki, choć hałaśliwe (przynajmniej moje - mam szóstkę), ale trzymają temperaturę w ryzach, nawet w te upały. Drugie zdjęcie esceniusa mnie rozwaliło normalnie
-
Dokładnie jak Bartek pisze. Jakby to było dino, to bez problemu byś to usunął przez odsysanie lub nawet delikatnym pędzelkiem (szczoteczka była by tutaj zbędna)
-
Fakt, to normalnie niczym psikutas bez "s" na końcu. Załamka.
-
Domek ślimaka osiadłego. Może jest w środku, a może jest pusty. Obserwuj to go zauważysz jak wypuszcza różki i nitki podobne do pajęczyny.
-
No tak, ale jak menda wlezie w skałę i się schowa, to skąd mam wiedzieć w której części zbiornika siedzi. Na chetoniki to już prędzej. Salarias mam nadzieję że się skusi na mrożonki (żre mięcho lepiej ode mnie). Mam gdzieś w piwnicy pułapkę Aquamedica, to się zasadzę na gnoja i do sumpa niech idzie zmądrzeć. Auriga jak przeżyje noc i poranek może da się złapać i wtedy ją odkarmię przez kilka tygodni i zobaczymy.
-
Szczepki paprotki idą jak burza, a ja nie narzekam. Wróciłem "na łono" po przerwie, nie żeby mieć spokój, bo to jest niemożliwe w tej zabawie. Siatkę kiedyś stosowałem, ale tutaj jest taki problem, że jutro może być już za późno to raz, dwa obaj agresorzy są już w baniaku i przedzielenie go w momencie kiedy każdy będzie z innej strony jest raczej teraz niemożliwe, bo są zawsze obok siebie a to jest jedna zbiornik 2 metry długi, a nie kostka 30 litrów, trzy nie ma siatki na salariasa. Nika, sam jestem w szoku. Zawsze miałem jakiegoś Salariasia (zazwyczaj fasciatusa) i jeśli już to on był ganiany jak do zbiornika trafił jakiś cthenochaetus. Nigdy nie widziałem tego ślizga w roli agresora. A tu się ku....a trafił chyba jakiś mściciel za wszystkie pokolenia ślizgów razem wzięte.
-
Ba, nawet Cysorz tego baniakam można rzec. Piękny i spasiony, tak lubię. A koralowym fotkom dałbym wspólną nazwę - "pomieszanie z poplątaniem", tak się rozpędziły.
-
Straszne jest to nasze morskie życie chwilami, zwłaszcza te momenty kiedy wszystkie dogmaty idą w diabły, a człowiek jest świadkiem zupełnie innych zachowań mieszkańców baniaka. Ano dorobiłem się potworów - Collare, Ramosus, Magnifica (borsuk nie babka). W tej kolejności agresji, i to agresji olbrzymiej. Ponieważ każdy wie, że upały ponad 30 stopni to najlepszy czas na zakup i przewóz żywych stworzeń, mrożonek itp. to postanowiłem to zrobić. Ponieważ z acropor nic nie będzie w towarzystwie chetonika, a tylko monti digitata jakoś tam się trzymają, postanowiłem wrócić do pierwotnej wersji baniaka, czyli miękkie których ustniki nie będą żarły i ukwiały. No i ryby, ryby oczywiście. Jak pomyślał tak zrobił i tu szok pierwszy. Borsuki to raczej strachliwe i łagodne ryby, mój dostał kolby. Szok drugi - salarias, to raczej pocieszne niegroźnie zwierzaki, które co najwyżej pogonią innego ślizga, lub babkę która mu ślizga przypomni. Nie, nie mój. Szok trzeci - często pojawia się tutaj temat jak zmusić błazenki żeby zamieszkały w ukwiale, bo czasami latami potrafią pływać pod taflą lub w pobliżu cyrkulatorów. Ba nawet pojawiła się teoria, że hodowlane to bez szans, małe też muszą najpierw podrosnąć. Taaaa, już po teorii. Od początku - postanowiłem kupić Aurigę - taki evergreen wśród chetoników, niech sobie będzie, a co. To, że Collare dostał kolby wcale mnie nie dziwi, ale że ślizg przyłączył się do gonitwy to jestem w szoku. Nie chodzi o to, że pływa za Aurigą, ale atakuje ją razem z Collare. Zły jestem na siebie że wpuściłem ją tak na wiarę, tym bardziej, że chuda jak kartka papieru, a te moje to już wypasione byki i zakres sił mają sto razy większy. Próbowałem złapać któregoś w siatkę, myśląc że w tym szale gonitwy po prostu wpadnie i dać do sumpa albo na uspokojenie, albo na odpasienie w zależności co by wpadło. Niestety nie udaje się. Jak tak dalej to potrwa to nie daję Auridze więcej niż dobę. Dalej - ponieważ wśród ustników chciałem też mieć, jedną lub dwie Centrophygi, to kupiłem Bispinose. Piękna wypasiona duża ryba się trafiła. Jak to centropyga, poszła w skały, trafiła na borsuka, a ten nie tylko że ją pogonił ze swojej nory, to zaczął ganiać po baniaku. Byłem w szoku, ale za chwilę miałem stan przedzawałowy. Bispinosa przemieściła się do mniejszej drugiej grupy skał, a tam chwilowo odpoczywał Collare, planując dalsze ataki na Aurigę. Najeżył się, ale nagle zwątpił i pokornie wypierdzielił przed nią. No gnoju, pomyślałem znalazł się ktoś silniejszy. I uśmiech zgasł mi na ustach momentalnie, kiedy Bisponosa wyskoczyła ze skał mając wczepionego w jej ogon...Salariasa. Patrzyłem na to i nie wierzyłem. Ale o nią jestem spokojny, da sobie radę. Jest duża, wypasiona i silna. Trzecia akcja łamiąca reguły - ponieważ kupiłem pięknego czerwonego quadri, zaczynając od niego zasiedlanie ukwiałami, to postanowiłem kupić mu do towarzystwa błazny. Miałem już w swojej historii Clarki, Allardi, ale nigdy nie miałem tych najzwyczajniejszych Ocellarisów. No to mam. I szok. Szkraby w rozmiarze XS, albo i mniejszym, tak małe że jeden po wpuszczeniu położył się na piachu, myślałem że koniec, ale złapał oddech i śmiga. Błazny hodowlane, to pomyślałem że takie maleństwa to ze dwa lata, zanim trafią do ukwiała. Gdzie tam, mam zdjęcia jak po wpuszczeniu cała piątka (chciałem rodzinkę nie parkę) śmiga przy ukwiale, a trzy już się taplają w polipach. No ale na chwilę obecną to pozostały mi tylko zdjęcia po tym szczęściu które nie trwało długo. Powód? Collare i przede wszystkim Salarias. Collare widać było, że czuł respekt przed ukwiałem i tylko kilka razy zawinął się nad nim i błaznami, po czym wracał do ścigania Aurigi, ale Salarias, zaczął atakować błazny, kłaść się na skale koło ukwiała strasząc ciągle te maluchy. Efekt? Cała piątka błazenków porzuciła ukwiał i pływa pod powierzchnią w pobliżu pompy cyrkulacyjnej. No i niech ktoś mi powie, czy to nie jest ciekawsze niż korale, które dla mnie (a zwłaszcza sps), są jak paletki w słodkim. Są i tyle. Nuda i nic się nie dzieje. Strach będzie jutro spojrzeć na baniak i co tam zastanę. Aha, ta łachudra Salarias nawet krewetkę czyszczącą przegonił. Źle to wróży jego karierze w tym baniaku, karcer w sumpie ma jak w banku, tylko muszę go jeszcze złapać. Wklejam pamiątkową fotkę z czasów, kiedy łajza Ramosus jeszcze tu nie zawitał.
